Powódź zniszczyła znaczną część materialnego dziedzictwa miasta. W kolejnych dniach do Florencji napływali ochotnicy i specjaliści, by ratować zalane zabytki, a skala katastrofy szybko przekroczyła możliwości lokalnych służb.

WIDEO…

player placeholder

Miasto pod błotem

Przez dziesięć dni nad Toskanią padał intensywny deszcz. W nocy z 3 na 4 listopada 1966 roku wezbrane Arno wystąpiło z brzegów, a nad ranem zaczęło zalewać Florencję. W ciągu kilku godzin historyczne centrum miasta znalazło się pod kilkumetrową warstwą wezbranej rzeki.

Ta niosła ze sobą błoto, odpady i fragmenty zniszczonych konstrukcji, a z zalanych piwnic wydostawał się olej opałowy. Wraz z nim do wnętrz kościołów, muzeów, bibliotek i archiwów docierały zanieczyszczenia, które zagrażały bezcennym dziełom sztuki i historycznym zbiorom.

Zobacz także:

Ratowanie pamięci

Gdy woda zaczęła opadać, do Florencji przybyli wolontariusze z Włoch i innych krajów. Szczególnie dramatyczna sytuacja panowała w Bibliotece Narodowej, gdzie zalanych zostało niemal milion książek, w tym bezcenne starodruki i rękopisy.

Na miejscu pracami ratunkowymi kierował dyrektor biblioteki Emanuele Casamassima, wspierany przez młodych ochotników. Nazywani angeli del fango, czyli „aniołami błota”, wydobywali książki z zalanych pomieszczeń i zabezpieczali je przed dalszym zniszczeniem.

Nowy rozdział w historii konserwacji

Powódź ujawniła, że tradycyjne metody konserwacji nie wystarczają w obliczu zniszczeń na taką skalę. Ratowanie tysięcy zalanych obiektów wymagało nowych technik osuszania, zabezpieczania papieru i usuwania zanieczyszczeń, a także współpracy specjalistów z różnych dziedzin.

Ważnym ośrodkiem tych przemian stała się florencka pracownia konserwatorska w Fortezza da Basso, do której przybywali eksperci z zagranicy, by wspólnie z włoskimi specjalistami opracowywać sposoby konserwacji i przywracania zniszczonych dzieł. Doświadczenia z Florencji zaczęły trafiać również do instytucji w innych krajach, wpływając na rozwój profesjonalnej ochrony zbiorów.

Świat ruszył na pomoc

Skutki powodzi szybko wykroczyły poza granice Włoch. UNESCO uruchomiło wielką kampanię pomocy dla Florencji i Wenecji, apelując do państw o wsparcie finansowe i specjalistyczne. Ratowanie zabytków stało się wówczas sprawą międzynarodowej solidarności.

Kilka lat wcześniej UNESCO koordynowało ratowanie świątyń Nubii, zagrożonych zalaniem podczas budowy Wielkiej Tamy Asuańskiej w Egipcie. Warto przypomnieć, że w 1963 roku prof. Kazimierz Michałowski został mianowany przewodniczącym Międzynarodowej Komisji Ekspertów powołanej przez rząd Egiptu do opracowania projektu ratowania świątyń zagrożonych przez budowę tej zapory. Doświadczenia z obu przedsięwzięć pokazały, że ochrona dziedzictwa może wymagać wspólnych działań wielu państw, niezależnie od tego, gdzie znajdują się zagrożone obiekty.

Sześć dekad później

Biblioteka Narodowa wciąż prowadzi prace nad konserwacją książek uszkodzonych podczas powodzi. Do 2019 roku odrestaurowano ponad 53 tysiące woluminów, jednak część zbiorów nadal wymagała specjalistycznej opieki.

Nie wszystkie dzieła udało się przywrócić do pierwotnego stanu. Wiele z nich mimo wieloletnich prac konserwatorskich zachowało trwałe ślady katastrofy. Jednym z najbardziej wymownych przykładów jest krucyfiks Cimabuego z bazyliki Santa Croce. Powódź bezpowrotnie zniszczyła około 60 procent jego powierzchni malarskiej, a zachowane fragmenty do dziś noszą ślady tamtych wydarzeń.

W niektórych miejscach zastosowano nowatorskie rozwiązania techniczne. Np. obraz Giorgio Vasariego „Ostatnia wieczerza” w bazylice Santa Croce zawieszono na mechanizmie, który w razie zagrożenia może go przesunąć o 6 metrów wyżej.

Źródła: BNFC, Civil Protection Department, UNESCO