Reklama

Spis treści:

  1. Od Cyrku Nerona do placu pielgrzymów
  2. Geniusz Berniniego
  3. Obelisk Watykański i niesamowita inżynieria
  4. Bliźniacze fontanny
  5. Zegar i niewidzialny kalendarz

Zarówno Plac Świętego Piotra, jak i cały otaczający go „teatr” form i instytucji, należy określać mianem fenomenu ukształtowanego dzięki inżynieryjnym i architektonicznym ambicjom epoki baroku. Bernini, wraz ze swoimi poprzednikami i kontynuatorami, stworzył urbanistyczny ideał, wykorzystując zasady geometrii, fizyki i optyki dla chwały chrześcijaństwa.

Od Cyrku Nerona do placu pielgrzymów

W czasach starożytnego Rzymu obszar dzisiejszego Watykanu miał zupełnie inny charakter. Znajdowały się tam rozległe ogrody, a w I wieku n.e., z polecenia Kaliguli, rozpoczęto budowę ogromnego cyrku, przeznaczonego do wyścigów rydwanów. Obiekt ten, ukończony przez Nerona i znany jako Cyrk Nerona, odgrywał tak samo istotną, jak mroczną rolę w historii wczesnego chrześcijaństwa.

Po tragicznym pożarze Rzymu w 64 roku n.e., cesarz zrzucił winę na rosnących w siłę chrześcijan. To właśnie na arenie owego cyrku odbywały się masowe i okrutne egzekucje wyznawców tej religii. Zgodnie z wczesnochrześcijańską tradycją, wśród zamęczonych w tym miejscu znajdował się sam św. Piotr. Apostoł miał zostać ukrzyżowany głową w dół i pochowany w niepozornej nekropolii na stokach Wzgórza Watykańskiego.

Pamięć o tym miejscu przetrwała wieki prześladowań. Gdy na początku IV stulecia Konstantyn Wielki zalegalizował chrześcijaństwo i postanowił wznieść pierwszą wielką bazylikę dedykowaną św. Piotrowi, na miejsce budowy wybrał właśnie strome zbocze wzgórza kryjące pochówek apostoła. Jako fundamentów dla wschodniej części świątyni użyto częściowo struktur dawnego cyrku.

Chaotyczna przestrzeń przed wspaniałą świątynią

Przez całe średniowiecze, aż do późnego renesansu, przestrzeń rozpościerająca się przed bazyliką stanowiła chaotyczny, nieuporządkowany teren. Było to miejsce, do którego docierali pielgrzymi z najdalszych zakątków ówczesnej Europy. Nie mieli oni tam stałego schronienia przed rzymskim słońcem czy deszczem. Tylko z okazji ważnych świąt i uroczystości wznoszono na placu prowizoryczne namioty i drewniane konstrukcje.

Plac św. Piotra
Plac św. Piotra / fot. Shutterstock

Sytuacja ta zaczęła kontrastować z rozmachem ogromnej bazyliki św. Piotra, której budowę rozpoczęto w XVI, a ukończono w pierwszej połowie XVII wieku. Nowa świątynia, największa w chrześcijańskim świecie, domagała się przedpola godnego swojej skali i znaczenia.

Geniusz Berniniego

Przełom nastąpił za pontyfikatu Aleksandra VII, wybranego na Tron Piotrowy w 1655 roku. Papież z rodu Chigi uznał za punkt honoru stworzenie placu, który uporządkuje przestrzeń, pomieści setki tysięcy wiernych, a jednocześnie zniweluje mankamenty proporcji fasady bazyliki. W 1656 roku to zadanie zostało powierzone Gian Lorenzo Berniniemu, jednemu z najwybitniejszych rzeźbiarzy i architektów dojrzałego baroku.

Bernini nie miał łatwego zadania. W projekt trzeba było wkomponować istniejący już obelisk i wybudowaną kilkadziesiąt lat wcześniej fontannę. Ponadto musiał poradzić sobie z fasadą świątyni, która wydawała się za szeroka w stosunku do swojej wysokości. Po przygotowaniu i odrzuceniu dwóch wstępnych koncepcji, ostateczny model zyskał aprobatę papieża. 28 sierpnia 1657 roku wmurowano kamień węgielny pod budowę założeń.

Trapez i elipsa

Aby sprostać wymaganiom, architekt zaprojektował plac składający się z dwóch oddzielnych, ale płynnie połączonych figur geometrycznych. Część trapezoidalna została ulokowana bezpośrednio przed fasadą bazyliki. Jej boczne ramiona – zamknięte korytarze – zbiegają się ku placowi głównemu. W praktyce mówimy tu o niczym innym, jak o sprytnym zabiegu wymuszonej perspektywy. Sprawia to, że gigantyczna, horyzontalna fasada optycznie wydaje się wyższa i bliższa obserwatorowi, ukrywając jej nadmierną rozłożystość.

Częścią eliptyczną jest właściwy plac centralny, otoczony kolumnadą nawiązującą do antycznych amfiteatrów. Cała elipsa wraz z okalającą ją strukturą mierzy około 240 metrów długości.

Matczyne ramiona Kościoła

Wspaniała kolumnada Berniniego składa się z 284 monumentalnych, mierzących około 20 metrów wysokości kolumn w porządku toskańskim i 88 pilastrów. Wykonane z jasnego trawertynu, zostały ustawione w czterech rzędach, tworząc zadaszony korytarz. Środkowy trakt był na tyle szeroki, że swobodnie mógł zmieścić dwa powozy konne, zapewniając dostojnikom ochronę przed słońcem lub deszczem.

Projekt ten niósł ze sobą potężny ładunek symboliczny. Sam Bernini interpretował stworzoną przez siebie strukturę jako „matczyne ramiona Kościoła”, które szeroko otwierają się, by objąć chcących umocnić swoją wiarę pielgrzymów, a także całą resztę świata.

Idealne złudzenie optyczne

Pomijając aspekt duchowy, jednym z najniezwyklejszych elementów wizyty na Placu Świętego Piotra jest doświadczenie zaprojektowanej przez Berniniego iluzji anamorficznej.

Pomiędzy centralnym obeliskiem a każdą z dwóch fontann, na powierzchni bruku umieszczono dwa białe, marmurowe dyski wyznaczające ogniska elipsy. Jeśli obserwator stanie dokładnie na jednym z nich i spojrzy w kierunku najbliższej połowy kolumnady, doświadczy niesamowitego zjawiska.

Potężny las 284 kolumn, ustawionych w czterech rzędach, nagle „znika”, a w jego miejscu widać wyłącznie jeden rząd. Bernini z aptekarską precyzją wyliczył odstępy i nieznacznie korygował obwód kolumn w kolejnych rzędach od wewnątrz, tak aby każda kolumna z pierwszego rzędu idealnie zasłaniała trzy kolejne stojące za nią. Ta architektoniczna sztuczka sprawia, że gigantyczna i ciężka budowla nabiera lekkości, a plac wydaje się otwarty i przejrzysty, pomimo otaczającej go kamiennej ramy. Na zwieńczeniach kolumnady dokładny obserwator wypatrzy również powtórzony w sześciu miejscach herb papieża Aleksandra VII, patrona tego przedsięwzięcia.

Kościół triumfujący

Attykę wspaniałej kolumnady wieńczy kolekcja składająca się ze 140 posągów, przedstawiających świętych. Mierzące ponad 3 metry wysokości figury symbolizują tzw. Kościół triumfujący – wspólnotę zbawionych, która z góry spogląda na wiernych i wita pielgrzymów wkraczających na plac.

Na południowej kolumnadzie, na wysokości fontanny Berniniego, umiejscowiono posąg św. Jacka Odrowąża. To jedyny polski święty, uwzględniony w rozległym kompleksie rzeźb okalających plac.

Obelisk Watykański i niesamowita inżynieria

W geometrycznym centrum eliptycznego placu dominuje Obelisk Watykański. Ten potężny monolit, wykonany z czerwonego granitu, osiąga wysokość 25,5 metra. Jego korzenie sięgają starożytnego Egiptu, a dokładniej – świątynnego miasta Heliopolis, skąd w późniejszym czasie trafił na Forum Julium w Aleksandrii.

W 37 roku n.e., na rozkaz Kaliguli, obelisk został sprowadzony do Rzymu. Było to ogromne wyzwanie logistyczne. Wymagało skonstruowania potężnego statku transportowego, którego kadłub po dostarczeniu ładunku wypełniono balastem i celowo zatopiono, aby stanowił solidny fundament dla jednego z falochronów i latarni morskiej w nowym cesarskim porcie Klaudiusza.

Plac św. Piotra
Gnomon na Placu Świętego Piotra / fot. Daniele Orsi/REDA&CO/Universal Images Group via Getty Images

Monolit przetrwał upadek Cesarstwa Rzymskiego. Kiedy kończono budowę kopuły nowej bazyliki, papież Sykstus V postanowił uporządkować przestrzeń przed świątynią i przenieść ważący niemal 327 ton monument w docelowe miejsce. W 1586 roku papież zlecił to karkołomne zadanie architektowi Domenico Fontanie. Włoscy inżynierowie od lat głowili się, jak przenieść tak gigantyczną i kruchą strukturę, by jej nie uszkodzić. Fontana poświęcił rok na drobiazgowe wyliczenia i przygotowania. Skonstruował drewnianą wieżę-rusztowanie wykonaną z solidnego dębu i orzecha. Operacja rozpoczęła się 30 kwietnia 1586 roku. Użyto siły 900 mężczyzn, 75 koni i skomplikowanego systemu 40 dźwigów, wielokrążków, kołowrotów i setek metrów lin. 28 września ostatecznie zdemontowano potężne rusztowanie.

Bliźniacze fontanny

Równowaga architektoniczna placu została uzupełniona przez włączenie elementu żywiołu wody. Symetrycznie po północnej i południowej stronie potężnego obelisku ulokowano dwie, na pierwszy rzut oka identyczne fontanny. Choć wydają się być dziełem jednego twórcy, dzieli je ponad pół wieku ewolucji artystycznej.

Wodotrysk znajdujący się po stronie północnej jest dziełem Carlo Maderno. Powstał on w latach 1612–1614, a więc długo przed wielką barokową przebudową Berniniego. Architekt ten, odpowiedzialny również za nową fasadę bazyliki, nie budował jej od zera, a przebudował i zreorganizował fontannę istniejącą tam od XV wieku.

W 1667 roku papież Klemens X zadecydował o domknięciu symetrii i powierzył budowę drugiego wodotrysku Gian Lorenzo Berniniemu. Mistrz zdecydował się wybudować niemal idealną wizualną kopię dzieła Maderny. Pozostawił na niej jednak swój subtelny artystyczny podpis – w dolnej partii trzonu ozdobił rzeźbę pełnymi dynamiki figurami tryskających wodą delfinów, otaczającymi ośmioboczną bazę.

Zegar i niewidzialny kalendarz

Należy wspomnieć, że Plac św. Piotra pełni także rolę narzędzia do odmierzania czasu i pór roku. Przestrzeń ta skrywa w sobie ogromny zegar słoneczny i kalendarz zodiakalny.

W erze wczesnej nowożytności chrześcijaństwo musiało prowadzić ścisłe obliczenia astronomiczne, by z największą precyzją wyznaczać daty świąt ruchomych i godziny liturgiczne. Pierwsze mechaniczne zegary z tamtego okresu bywały zawodne i stanowiły dobro luksusowe. W XVIII wieku, Klemens XI zdecydował o wytyczeniu na placu oficjalnego punktu referencyjnego czasu dla całego Rzymu. Skonstruowanie go zlecił wybitnemu astronomowi Francesco Bianchiniemu.

Od obelisku, w kierunku fontanny Maderny, po stronie okien papieskiej biblioteki, poprowadzono cienką linię z ciemnego granitu ułożoną w bruku, tzw. meridianę. Mechanizm ten został udoskonalony w 1817 roku, zmieniając starożytny obelisk w kolosalny rylec słonecznego zegara. Dokładnie w momencie tzw. prawdziwego południa słonecznego, najwyższego położenia słońca na niebie, cień rzucany przez iglicę egipskiego monumentu przecina wspomnianą granitową linię.

Na przebiegu meridiany Bianchini i jego następcy zatopili dyski z białego marmuru. Dwa skrajne oznaczają przesilenia. Pomiędzy nimi umieszczono pięć innych kręgów, reprezentujących wędrówkę słońca przez poszczególne konstelacje zodiaku ujęte w pary.

Nasz autor

Artur Białek

Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...