Decyzja, która zmieniła bieg historii. Czego nie wiemy o piekle Monte Cassino?
Biało-czerwona flaga nad ruinami Monte Cassino stała się symbolem jednego z największych triumfów w historii polskiego oręża. Mało kto jednak wie, że decyzja o udziale Polaków w tej rzezi zapadła w atmosferze buntu, a sami Niemcy wcale nie zostali stamtąd wyparci siłą. Jak naprawdę wyglądały kulisy najkrwawszej bitwy 2. Korpusu Polskiego i czy tej ogromnej ofiary można było uniknąć? Odkrywamy fakty, o których milczą szkolne podręczniki.

Spis treści:
- Lądowanie aliantów we Włoszech
- Historia 2 Korpusu Polskiego spod Monte Cassino, czyli dzieje Armii Andersa
- Dlaczego polskie wojsko walczyło w bitwie o Monte Cassino?
- Piekło Monte Cassino i polski triumf
- Bój pod Monte Cassino, czyli druga bitwa narodów
- Ilu ludzi zginęło w bitwie o Monte Cassino?
- Polskie symbole i legendy bitwy o Monte Cassino
W 1944 roku losy II wojny światowej były już przesądzone, a nieuchronna klęska III Rzeszy zdawała się kwestią czasu. Choć niemiecka armia cofała się na większości frontów, a wizja rozliczenia wojennych zbrodni stawała się coraz bardziej realna, Berlin nie zamierzał kapitulować bez walki. Doskonałym tego dowodem były Włochy, gdzie wokół rygla obronnego Monte Cassino Niemcy utworzyli swoją najważniejszą linię oporu na południu Europy. To właśnie tam rozegrała się jedna z najkrwawszych batalii całego konfliktu. Kluczową rolę odegrali w niej żołnierze 2. Korpusu Polskiego. Podkomendni generała Władysława Andersa dokonali niemożliwego – przełamali elitarną obronę wroga i zatknęli biało-czerwoną flagę na gruzach benedyktyńskiego opactwa. Droga do tego triumfu była jednak niezwykle długa i okupiona dramatycznymi wyborami.
Lądowanie aliantów we Włoszech
Przełom na frontach II wojny światowej w Europie przyniosła bitwa pod Stalingradem. Od tego momentu Niemcy znaleźli się w defensywie, a alianci starali się ze wszystkich sił, by jak najszybciej doszło do pokonania wojsk Adolfa Hitlera.
Jednym z elementów tego przyspieszenia miało być otwarcie przez Brytyjczyków i Amerykanów tak zwanego drugiego frontu w walce z państwami Osi. Chciano w ten sposób odciążyć walczący na wschodzie Związek Radziecki. Alianci nie byli gotowi na przyspieszenie planowanej inwazji na zachodzie Francji. Tak narodziła się idea „skoku” do południowej Italii z północnej Afryki, gdzie w 1943 roku poradzono sobie z wojskami państw Osi.
Akcja rozpoczęła się od operacji Husky w lecie 1943 roku, czyli od zajęcia Sycylii. Najazd aliantów doprowadził do utraty władzy przez Benito Mussoliniego, kapitulacji Włoch i wyłączenie ich z wojny. Cały ciężar walki z Anglikami i Amerykanami przejęli Niemcy, teraz także już na terenie Italii. Naturalną kontynuacją sukcesów aliantów na Sycylii był marsz wojsk sojuszniczych na północ.
Niemieccy naziści zamierzali bronić wejścia przeciwników w głąb kontynentu europejskiego przez Włochy za wszelką cenę. Główną linię obrony wytyczono w najwęższym i najdogodniejszym punkcie „włoskiego buta”, czyli w górskim obszarze Apeninów Środkowych, ok. 100 na południe od Rzymu.
Broniącym się Niemcom udało się silnie ufortyfikować niedostępny dla ciężkiego sprzętu i czołgów rejon, naszpikować go polami minowymi i gęsto obsadzić stanowiskami ogniowymi. Nad wszystkim górował zbudowany w VI wieku zabytkowy klasztor benedyktynów. Dla alianckich dowódców było jasne, że przejście do Rzymu i dalej na północ będzie wymagało wielkich poświęceń.
Historia 2 Korpusu Polskiego spod Monte Cassino, czyli dzieje Armii Andersa
W składzie alianckiego ugrupowania, które odbijało Włochy z rąk hitlerowców znaleźli się Polacy z 2 Korpusu Polskiego. Jego historia ma swój prapoczątek jeszcze we wrześniu 1939 roku, kiedy to Sowieci wzięli w niewolę tysiące polskich żołnierzy biorących udział w kampanii wrześniowej. Większa grupa oficerów zginęła zaraz potem w wyniku zbrodni katyńskiej, jednak część z nich ocalała. Wśród nich znalazł się między innymi generał Władysław Anders.
Rok 1941 przyniósł zmianę europejskiej konstelacji politycznej – Niemcy zaatakowali Związek Radziecki, co w rezultacie doprowadziło do ocieplenia stosunków polsko-radzieckich. Po układzie Sikorski-Majski zapadła decyzja o utworzeniu polskiej armii złożonej z niedawnych więźniów, jeńców, zesłańców i deportowanych obywateli Polski rozsianych po całym sowieckim imperium.
Formowaniu polskiej armii towarzyszyły rozmaite tarcia i przepychanki na linii Sowieci-rząd RP na uchodźstwie. Polacy za wszelką cenę chcieli uniknąć rozczłonkowania i użycia polskich narodowych oddziałów w walce na froncie wschodnim. Ostatecznie udało się wyprowadzić z „czerwonego raju” blisko 90 tys. żołnierzy. Towarzyszyło im kilkanaście tysięcy cywili.
Polskie ugrupowanie ostatecznie przeszło długą drogę z azjatyckiej części Rosji i azjatyckich republik ZSRR przez Iran, Irak, Palestynę aż do Włoch. Tam wzięło udział w wyzwalaniu Półwyspu Apenińskiego z rąk Niemców.

fot. Polski fotograf oficjalny/Imperial War Museums via Getty Images
Dlaczego polskie wojsko walczyło w bitwie o Monte Cassino?
Decyzja o aktywnym udziale polskich wojsk w ramach operacji aliantów również stanowiła poważne polityczne wyzwanie. Polski rząd na uchodźstwie długo liczył na to, że odtworzone polskie wojsko bez większego szwanku wróci do kraju, by wyzwolić go w końcu z rąk Niemców. Tymczasem alianci zachodni byli bardziej skłonni wykorzystać gotowe jednostki do walki z nazistami jak najszybciej.
Obok tych politycznych przepychanek trwała również publiczna debata o tzw. polskim wkładzie w walkę z hitleryzmem. Po ujawnieniu zbrodni katyńskiej zerwane zostały stosunki polsko-radzieckie. Również wiosną 1943 roku na konferencji w Teheranie alianci zachodni wraz z Sowietami zadecydowali już o powojennym losie Polski. Sowieci ochoczo kolportowali więc pogłoski o unikaniu walki przez 2 Korpus Polski, który dopiero co wyszedł z ZSRR.
Na to wszystko nałożyła się sytuacja w Italii. Połączone siły amerykańskie i brytyjskie pod dowództwem gen. Harolda Alexandra od stycznia 1944 roku aż do maja 1944 „biły głową w mur”, szturmując bez powodzenia niemieckie umocnienia na wysokości Monte Cassino podczas trzech głównych ataków. Siły nazistowskie składały się w dużej mierze z wojsk powietrzno-desantowych Luftwaffe. Całością wojsk III Rzeszy w tym rejonie dowodził feldmarszałek sił powietrznych Albert Kesselring.
W takich okolicznościach propozycję przystąpienia do szturmu dostał gen. Anders. Pomimo oporów Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, czyli gen. Kazimierza Sosnkowskiego, dowódca 2 Korpusu przyjął ofertę alianckiego dowództwa. Anders postanowił wyzyskać propagandowo przewidywany sukces pod Monte Cassino dla polskiej sprawy. Generał nie bez racji zakładał również, że wojsko polskie i tak prędzej czy później zostałyby wykorzystane w krwawej walce na terenie Italii.
Piekło Monte Cassino i polski triumf
Zanim do walki wkroczyli Polacy, alianci bezskutecznie wykrwawiali się w frontalnych atakach. Próba przełamania impasu i obejścia niemieckich pozycji od północy poprzez desant pod Anzio przyniosła nikłe skutki – Amerykanie i Brytyjczycy zostali zepchnięci przez wroga w stronę wybrzeża. W trzech kolejnych, tragicznych w skutkach szturmach potężne straty poniosły formacje z całego świata: Amerykanie, Marokańczycy z Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego, nowozelandzcy Maorysi oraz brytyjskie dywizje złożone z Hindusów i nepalskich Gurków. Desperacja dowództwa doprowadziła w lutym 1944 roku do kontrowersyjnej decyzji o doszczętnym zbombardowaniu zabytkowego klasztoru Benedyktynów. Paradoksalnie, jego gruzy stały się dla Niemców jeszcze łatwiejszą do obrony fortecą.
Finałowe, czwarte natarcie należało już do 2. Korpusu Polskiego. Po dniach niezwykle zaciekłych i krwawych walk, rankiem 18 maja 1944 roku polski patrol wkroczył do opuszczonego przez główne siły wroga klasztoru. Niemieccy spadochroniarze, przerażeni wizją odwetu za zbrodnie wojenne, woleli poddawać się Brytyjczykom niż Polakom. Tego samego dnia nad ruinami zawisła biało-czerwona flaga, a wkrótce obok niej – na rozkaz generała Andersa – brytyjski Union Jack. W samo południe, pośród wciąż dymiących zgliszcz, plutonowy Emil Czech odegrał na trąbce Hejnał Mariacki, ogłaszając światu ten bolesny, ale legendarny triumf.
Bój pod Monte Cassino, czyli druga bitwa narodów
Bitwa o Monte Cassino przeszła do historii jako bitwa narodów XX wieku. Podobnie jak w bitwie pod Lipskiem z epoki napoleońskiej, także na włoskiej ziemi doszło do zetknięcia się ze sobą w walce wielu rozmaitych nacji. Po stronie niemieckiej walczyli nie tylko etniczni Niemcy, ale także i liczni Ślązacy.
Wedle przekazów w czasie bliskiego kontaktu ogniowego z polskimi oddziałami dochodziło do dramatycznych wydarzeń. Ślązacy krzyczeli do szturmujących Polaków po polsku ze skalnych kryjówek. Błagali o litość rodaków i prosili, by do nich nie strzelać. W podobnych okolicznościach nieraz dochodziło w tym okresie do zmian frontu – niedawni żołnierze Hitlera polskiego pochodzenia zrzucali niemieckie mundury i kończyli szlak bojowy już w barwach Polskich Sił Zbrojnych.
Spośród połączonych sił alianckich złożonych z wielu narodów szczególną walecznością wyróżnili się nepalscy Gurkowie i oddziały Marokańczyków. Ci pierwsi lubowali się jednak także w bestialskim traktowaniu niemieckich jeńców (obcinali im głowy). Drudzy „wsławili” się masowymi gwałtami na miejscowej włoskiej ludności.
Ilu ludzi zginęło w bitwie o Monte Cassino?
W bitwie poległo ostatecznie 923 polskich żołnierzy, prawie 3 tys. zostało rannych, a kilkuset zostało uznanych za zaginionych. Liczby te są zgodne z oficjalnymi zestawieniami i inskrypcjami na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino – jednej z ważniejszych polskich nekropolii na świecie. Jeszcze większe straty poniosły jednak inne nacje walczące w tej strasznej bitwie. Jako przykład można przywołać oddziały nowozelandzkie, których straty sięgnęły 3 tys. zabitych. Jednostki te zostały tak mocno zdziesiątkowane podczas walk, że w ich wyniku nie zdecydowano się nawet na ich odtwarzanie.
Bitwa została uznana za najkrwawsze starcie na zachodnim froncie. Obok 20 tys. poległych i rannych Niemców, łącznie zginęło ponad 50 tys. żołnierzy sprzymierzonych sił, co stanowi ok. 3 razy większe straty niż podczas operacji Market Garden (m.in. bitwa pod Arnhem w Holandii również z udziałem Polaków) czy podczas lądowania w Normandii.
W opinii historyków tak wielka danina krwi nie przełożyła się odpowiednio na wymierne efekty. Na skutek złego dowodzenia alianci stracili mnóstwo sił, a po przebrnięciu najcięższych umocnień nie zdecydowali się na okrążenie sił niemieckich, tylko natychmiastowy marsz na Rzym. To pozwoliło Niemcom na wycofanie ocalałych oddziałów i zorganizowanie kolejnych linii obrony. Polityczną odpowiedzialność za taki bieg wydarzeń ponosi m.in. amerykański dowódca generał Mark Clark.
Niezależnie od tych rezultatów, w polskiej tradycji bitwa pod Monte Cassino zapisała się złotymi zgłoskami. Pomimo braku politycznych korzyści dla Polski, do dziś stanowi przykład bohaterskiej walki przeciwko hitleryzmowi na włoskiej ziemi, zgodnie z ideą bicia się „o naszą i waszą wolność”.
Polskie symbole i legendy bitwy o Monte Cassino
Pamiątką po bitwie jest przede wszystkim pieśń „Czerwone maki na Monte Cassino”. Utwór skomponowali członkowie 2 Korpusu. Pieśń opiewała ofiarę Polaków na włoskiej ziemi. Jednak już w krótkim czasie stała się także swoistym niepodległościowym hymnem, zwłaszcza w okresie najciemniejszego stalinizmu w Polsce.
Po latach polskim symbolem tej krwawej bitwy stał się dla Polaków również niedźwiedź Wojtek. Zwierzę przeszło wraz z polskimi żołnierzami cały szlak bojowy z Iranu aż do północnych Włoch. Niedźwiadek był dobrym duchem oddziału, jego żywą maskotką, a przy okazji miał nawet pomagać w noszeniu nabojów. Za to wszystko Wojtek dostał oficjalnie stopień kaprala, odbierał żołd i stosowny przydział na papierosy.
Legendę bitwy wraz z jej symbolami zbudowała także trzytomowa powieść Melchiora Wańkowicza „Bitwa o Monte Cassino”. Słynny pisarz i dziennikarz działał wówczas w ramach 2 Korpusu jako korespondent wojenny. Z aparatem zawieszonym na szyi był świadkiem dramatycznych, ale chwalebnych czynów polskich żołnierzy, które opisał na kartach swojej książki. Książki, której treść przez wiele lat była poddawana w komunistycznej Polsce ostrej cenzurze.
Źródło: Parker M., „Monte Cassino: Opowieść o najbardziej zaciętej bitwie II wojny światowej”, 2005
Nasz ekspert
Hubert Rój
Współpracownik redakcji National Geographic. Pasjonuje się historią XX wieku, a także gotowaniem. Nadmiar czasu wolnego najchętniej przeznacza na rzecz najważniejszą ze wszystkich rzeczy nieważnych, czyli futbol.


