Giewont jest bezsprzecznie najbardziej popularną górą w Polsce. A jak pisze polski alpinista i taternik Józef Nyka w przewodniku na temat Tatr – wejście na ten szczyt już sto lat temu było swoistym „chrztem bojowym” dla turystów chodzących po górach.

WIDEO…

player placeholder

Giewont – krzyż, którego nie da się nie ujrzeć

„Z każdej prawie chaty Giewonta widać, to też słusznie mu się należy tytuł króla zakopiańskiego” – napisał w 1880 roku Walery Eljasz, malarz i fotograf popularyzujący Tatry i Zakopane. A było to jeszcze dwadzieścia lat przed tym, jak na szczycie pojawił się krzyż. Góra ta po prostu na swoje położenie w Tatrach Zachodnich i charakterystyczny kształt, zawsze rzucała się w oczy.

Giewont usytuowany jest w geometrycznym środku polskich Tatr. Nie jest to co prawda najwyższa góra Tatr (wznosi się na 1894 m n.p.m.), ale roztaczają się z niej piękne widoki. Dlatego tak chętnie wdrapują się na nią turyści. W pogodne, letnie dni są ich na tej trasie tysiące. Trasa w obie strony, w zależności od wybranego szlaku, zajmie nam w obie strony nawet 6 godzin. Dlatego warto rozpocząć wycieczkę wcześnie rano.

Zobacz także:

Giewont – krzyż: kiedy się tam pojawił i ile ma metrów?

Krzyż na Giewoncie umieszczono w 1901 roku. Była to inicjatywa zakopiańskich parafian i proboszcza ks. Kazimierza Kaszelewskiego z okazji 1900. rocznicy narodzin Jezusa. Było to nie lada wyzwanie, bo krzyż mierzy 17 m wysokości i waży blisko dwie tony (w zależności od źródeł od 1800 do 1819 kg). 400 elementów, z których się składa wykonano w fabryce Józefa Góreckiego w Krakowie, po czym przywieziono ze stolicy Małopolski koleją.

Poświęcenie żelaznego krzyża miało miejsce 19 sierpnia 1901 roku na przełęczy o nazwie Szczerba. Zlokalizowana jest w masywie Giewontu. Oddziela jego główny szczyt, Wielki Giewont, od grani Długiego Giewontu. Według Józefa Nyki, dla wielu gazdów był to jedyny raz w życiu, kiedy wdrapali się na szczyt, idąc z pielgrzymką z Zakopanego. W akcji montażu krzyża uczestniczyło kilkaset osób. W tym celu użyto też kilkanaście wozów konnych, które dostarczyły jego elementy na Halę Kondratową. Dalej wnosili je już ludzie.

Krzyż na Giewoncie ma kilkanaście metrów wysokości
/Fot. bayazed/Shutterstock

Dwa razy do roku odbywają się pielgrzymki na Giewont – do krzyża. Wierni maszerują 19 sierpnia (w rocznicę umieszczenia krzyża) i 14 września (w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego). Wędrowcy rozpoczynają pielgrzymkę z kościoła św. Krzyża w Zakopanem.

Giewont – krzyż i jego detale

Krzyż na Giewoncie ma w sumie 17 m wysokości, ale na dwa metry zagłębiony jest w skałę. Jego ramię poprzeczne ma długość 5,5 m. Elementami zdobniczymi są są kwadratowe okucia zlokalizowane na wierzchołku oraz na dwóch ramionach krzyża. Na skrzyżowaniu jego ramion, w motywie słonecznym znajduje się łaciński napis: „Jesu Christo Deo, restitutæ per ipsum salutis MCM” – „Jezusowi Chrystusowi, Bogu, w 1900 rocznicę przywrócenia przez Niego zbawienia”.

W 2007 roku krzyż na Giewoncie trafił do rejestru zabytków w Małopolsce. Jest to chyba najwyżej położony zabytek w naszym kraju. Krzyż poddawany jest renowacjom. Na przykład w 1975 roku dokonała jej zakopiańska młodzież wspólnie z ks. proboszczem Władysławem Curzydłą. Kolejna miała miejsce w 1994 roku. Wówczas ustabilizowano krzyż i kopułę szczytową. Również w latach 2000 i 2009 dokonano renowacji.

Czy krzyż na Giewoncie „przyciąga” pioruny?

Dyskusja na temat tego, czy krzyż na Giewoncie „ściąga” pioruny rozgorzała zwłaszcza po ostatniej tragedii, która miała miejsce w sierpniu 2019 roku. Wówczas od porażenia piorunem zginęły 4 osoby, a ponad 150 zostało rannych, w tym 40 – ciężko. Czy w jakimś stopniu przyczynił się do tego zamontowany na szczycie krzyż?

Serwis factcheckingowy Demagog przygotował szczegółowy raport na ten temat. Podstawą była analiza aktywności piorunowej w rejonie Giewontu w okresie od 1 stycznia 2008 roku do 30 czerwca 2009 roku zamieszczona na stronie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Okazało się, że liczba piorunów trafiających w kopułę Giewontu w ciągu tego okresu nie przekroczyła 10, przy czym prawdopodobnie większość z nich została przejęta przez metalową konstrukcję. Nie ma co do tego jednak pewności.

– W krzyż trafia więc nie więcej niż kilka piorunów rocznie, a obiegowa opinia o kilkuset, wyrastająca jakoby z obserwacji pracowników Parku, rozmija się z faktami. Ponadto rozkład wyładowań pokrywa się z równoleżnikowym przebiegiem grani Giewontu, a nie jest „punktowy”; nie ma więc podstaw do twierdzenia, że metalowa konstrukcja „przyciąga” pioruny z okolicy – czytamy na stronie serwisu Demagog. Uziemienie krzyża ze względów technicznych nie wchodzi w grę

Niezależnie od tego, na jaką górę się wybieramy, w przypadku informacji na temat zbliżającej się burzy, należy znaleźć schronienie, a jeśli jego brak – schować w zagłębieniu. Należy unikać przebywania na wzniesieniu i w pobliżu wysokich instalacji i drzew.

Źródła:

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie.

microsoftteams-image-15ec5af