Najdalej na południe wysunięta wieś Polski zachwyca. Słynie z hodowli rzadkich koni
Coraz więcej podróżników świadomie omija zatłoczone kurorty i wybiera miejsca, w których wciąż można doświadczyć ciszy, bliskości natury i autentycznej atmosfery. Jednym z nich jest najdalej na południe wysunięta wieś Polski. Mieszka tu zaledwie około 40 osób, a otaczające ją połoniny i hodowla rzadkiej rasy koni sprawiają, że to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Bieszczadach.

Położona na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego wieś Wołosate leży nad potokiem Wołosatka, zaledwie około pięciu kilometrów od Ustrzyk Górnych. Dla wielu turystów jest przede wszystkim punktem startowym na Tarnicę – najwyższy szczyt polskich Bieszczadów. Warto jednak zatrzymać się tu na dłużej, bo niewielka wieś kryje znacznie więcej niż tylko początek górskiego szlaku. Można zobaczyć tu konie huculskie, poznać burzliwą historię regionu i poczuć atmosferę miejsca, w którym przyroda odgrywa pierwszoplanową rolę.
Historia Wołosatego. Wieś, która odradzała się po wojennych zniszczeniach
Choć dziś Wołosate kojarzy się przede wszystkim z ciszą, połoninami i szlakami prowadzącymi na Tarnicę, jego historia sięga XVI wieku. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z lat 1557-1565, kiedy była królewską wsią lokowaną na prawie wołoskim u stóp Przełęczy Beskid. Przez stulecia zamieszkiwali ją głównie Bojkowie – góralska grupa etniczna spokrewniona z Łemkami, której życie koncentrowało się wokół hodowli bydła oraz handlu z Węgrami. Bliskość granicy sprawiała, że przez wieś przenikały wpływy kulturowe z Zakarpacia, widoczne w stroju, języku i codziennych zwyczajach mieszkańców. Jednocześnie położenie przy ważnym szlaku handlowym miało swoją ciemną stronę.
W XVII i XVIII wieku Wołosate uchodziło za jedno z głównych skupisk beskidników, czyli karpackich zbójników, a przez okolicę regularnie przechodziły bandy rabusiów napadających zarówno na kupców, jak i okolicznych mieszkańców. Po I rozbiorze Polski wieś znalazła się pod panowaniem austriackim, jednak nadal rozwijała się dzięki pasterstwu i gospodarce leśnej. Na początku XX wieku była jedną z największych miejscowości w tej części Bieszczadów i liczyła ponad tysiąc mieszkańców.
Tragiczny rozdział przyniosła II wojna światowa oraz powojenne wysiedlenia. W latach 1946-1947 miejscową ludność wywieziono bowiem do Związku Radzieckiego, a pozostałych mieszkańców objęła akcja „Wisła”. Zabudowania spalono, a po dawnej wsi pozostały jedynie cmentarz, fundamenty cerkwi św. Dymitra oraz przydrożne krzyże. Dopiero pod koniec lat 60. życie zaczęło stopniowo wracać do Wołosatego wraz z utworzeniem gospodarstwa hodowlanego, z którego później powstała znana dziś hodowla koni.
Co warto zobaczyć w Wołosatem? Szlaki i konie huculskie przyciągają turystów
Choć Wołosate liczy zaledwie kilkudziesięciu mieszkańców, w sezonie letnim tętni życiem za sprawą turystów przyjeżdżających w najwyższe partie Bieszczadów. To właśnie stąd rozpoczynają się jedne z najpopularniejszych szlaków w Bieszczadzkim Parku Narodowym, prowadzące m.in. na Tarnicę oraz Halicz i Rozsypaniec. Przy wejściu na szlaki przygotowano infrastrukturę ułatwiającą zwiedzanie, w tym punkt sprzedaży biletów i map, wiatę turystyczną, niewielki punkt gastronomiczny oraz salę edukacyjną Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
W okolicy warto zwrócić uwagę również na wysokie torfowisko położone przy drodze z Ustrzyk Górnych, będące cennym siedliskiem wielu rzadkich gatunków roślin i zwierząt. Miłośnicy przyrody mogą wybrać także ścieżkę edukacyjną „Orlik Krzykliwy”, która w przystępny sposób przybliża historię tego fragmentu Bieszczadów oraz zachodzące tu procesy przyrodnicze.
Największą wizytówką Wołosatego pozostaje jednak Zachowawcza Hodowla Konia Huculskiego, prowadzona przez Bieszczadzki Park Narodowy. Powstała na początku lat 90. po przejęciu terenów dawnego gospodarstwa i dziś pełni rolę centrum turystyki jeździeckiej regionu. Hodowane tu hucuły należą do najstarszych ras koni górskich w Europie. Wywodzą się z Karpat Wschodnich, słyną z wyjątkowej odporności, łagodnego charakteru oraz pewności poruszania się w trudnym górskim terenie. Zwierzęta można podziwiać podczas wizyty w ośrodku, a część z nich wykorzystywana jest również do rajdów konnych i zajęć edukacyjnych, dzięki którym odwiedzający mogą lepiej poznać jedną z najbardziej charakterystycznych ras związanych z historią Karpat.
Źródła: Gmina Lutowiska, Bieszczadzki Park Narodowy, Twoje Bieszczady
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

