Reklama

W samym 2025 roku Polskę odwiedziło 21,4 mln turystów zagranicznych, czyli o 8,5% więcej niż rok wcześniej. Do naszego kraju przyjeżdżają przede wszystkim mieszkańcy innych państw europejskich, ale coraz częściej również podróżni z bardziej odległych części świata, w tym ze Stanów Zjednoczonych. Jednym z nich jest Luke Semonas, który podczas swojej europejskiej podróży postanowił zatrzymać się także w Polsce. Amerykanin odwiedził dwa miasta, dzieląc się później wrażeniami z pobytu w mediach społecznościowych. Jego uwagę przyciągnęły przede wszystkim architektura i wyśmienita kuchnia.

Amerykański turysta zachwycony Warszawą. „To jest spektakularne”

Pierwszym z polskich miast, które odwiedził Luke Semones, była Warszawa. Stolica zrobiła na nim wrażenie właściwie od pierwszych chwil, jednak największy entuzjazm wzbudziła historyczna część miasta.

Warszawa jest absolutnie przepiękna. To jest spektakularne – mówił na jednym z nagrań, a podczas dalszego spaceru szczególną uwagę zwracał na architekturę i kolejne zabytki pojawiające się na jego trasie.

Amerykanin przeszedł m.in. w okolice Zamku Królewskiego i Barbakanu, a warszawskie Stare Miasto określił jako miejsce, które „po prostu zapiera dech w piersiach”. Jego relacja miała przy tym bardzo spontaniczny charakter – zamiast ograniczać się do pokazywania najbardziej znanych zabytków, dokumentował kolejne ulice, zaułki i place, na które trafiał podczas spaceru.

Im dalej się zapuszczał, tym więcej powodów do zachwytu znajdował. Szczególne wrażenie zrobił na nim Rynek Starego Miasta wraz z otaczającymi go kamienicami.

– Z każdym rogiem, za który skręcam, robi się coraz ciekawiej. To jest niesamowite – komentował po dotarciu na miejsce, pokazując obserwatorom zabudowę historycznego centrum. To właśnie możliwość swobodnego przemieszczania się między kolejnymi zabytkowymi ulicami i odkrywania nowych widoków okazała się dla niego jednym z największych zaskoczeń.

Semones zwrócił również uwagę na rozległość tej części Warszawy. Jak stwierdził, było to prawdopodobnie największe Stare Miasto, jakie dotychczas odwiedził.

– Nigdy wcześniej nie udało mi się przejść tak daleko i wciąż pozostawać na terenie starego miasta – przyznał. Spacerując w okolicach Zamku Królewskiego, Barbakanu i Rynku, kilkukrotnie podkreślał też, że niemal za każdym zakrętem trafiał na kolejne miejsce warte zatrzymania się i pokazania swoim odbiorcom. W pewnym momencie przyznał nawet, że „czuje się jak w filmie”, dodając, że widok warszawskiej zabudowy wprawił go w prawdziwe osłupienie.

Kraków oczami Amerykanina. Urzekły go pierogi

Kolejnym przystankiem w podróży Luke’a Semonesa był Kraków, który szybko zyskał w jego sercu szczególne miejsce. Amerykanin określił go nawet swoim „nowym ulubionym miastem w Europie Środkowej”. Jedno z najciekawszych doświadczeń podczas pobytu przydarzyło mu się przy tym zupełnie przypadkiem. Podróżnik zdradził, że ma własną zasadę – jeśli tylko może, nie wybiera dwa razy tej samej drogi. Woli nadłożyć kilka kilometrów i skręcić w nieznaną ulicę, aby zobaczyć fragment miasta, do którego w innych okolicznościach prawdopodobnie by nie dotarł.

W Krakowie ta strategia zaprowadziła go prosto na targ sztuki ludowej i trwający właśnie Festiwal Pierogów.

– Nie miałem żadnego powodu, żeby pójść w tamtym kierunku. Po prostu chciałem zobaczyć więcej miasta – przyznał później w mediach społecznościowych. Przypadkowe odkrycie krakowskiego wydarzenia szybko zamieniło się w degustację jednego z najbardziej charakterystycznych dań polskiej kuchni. Semones próbował pierogów w mniej oczywistych odsłonach, m.in. z jagodami czy tiramisu, a swoim obserwatorom pokazywał także stoiska oferujące warianty z kaczką i morelą, śliwką z białą czekoladą oraz oscypkiem, żurawiną i wieprzowiną. Finalnie pierogi zdecydowanie przypadły mu do gustu, ale nie były jedynym polskim przysmakiem, który zrobił na nim wrażenie. W trakcie pobytu spróbował również pączka z lukrem i marmoladą, którego smak także bardzo chwalił.

Po kilku dniach Semones podsumował również swoje dotychczasowe wrażenia z Polski. Zwrócił uwagę nie tylko na odwiedzane miejsca, lecz także na różnice kulturowe, które dostrzegł w kontaktach z mieszkańcami. Przyznał, że Polacy wydają mu się bardziej powściągliwi i bezpośredni niż mieszkańcy Skandynawii czy południa Stanów Zjednoczonych, gdzie dorastał.

Szczególnie zaskoczyło go podejście do popularnego w USA pytania: „How are you?”. Jak zauważył, w jego kraju często pełni ono jedynie funkcję grzecznościowego powitania, podczas gdy w Polsce spotkał osoby, które odpowiedziały mu na nie zupełnie serio i opowiedziały, jak się czują. Początkowo był tym zaskoczony, ale ostatecznie uznał tę różnicę za coś, co w Polakach docenia. „To sprawiło, że zacząłem się zastanawiać, dlaczego właściwie zadaję ludziom to pytanie” – napisał. Poza tym stwierdził, że Polska „błyskawicznie pnie się w górę” na liście jego ulubionych odwiedzonych krajów i dodał: „Jest po prostu piękna”.

Źródła: Instagram

Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.
Sabina Zięba
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...