W niewielkiej wsi Podhorce w Ukrainie znajduje się budowla dorównująca swoim rozmachem najpiękniejszym pałacom z całej Europy. Zamek z pierwszej połowy XVII wieku posiada dwa oblicza: od frontu wydaje się być fortecą nie do zdobycia, a od zaplecza zachwyca swoją wyjątkową, barokową architekturą. Obiekt jest prawdziwą perłą nie tylko samej miejscowości, ale i regionu, więc tym bardziej zasmuca jego pogarszający się od wielu lat stan.

WIDEO…

player placeholder

Historia Wersalu Wschodu 

Hetmańska posiadłość 

W pierwszej połowie XVII wieku hetman Stanisław Koniecpolski postanowił na zawsze zmienić oblicze wsi Podhorce, leżącej na terenie ówczesnej Rusi Czerwonej. We wsi, która swoją nazwę zawdzięczała okolicznym szczytom pasma Woroniaków („Podhorce” oznaczają osadę położoną „pod górą”), miała stanąć rezydencja, jakiej do tej pory nie widziano na tych ziemiach. Szlachcic chciał, aby budowa zamku stworzyła reprezentacyjny pomnik chwały całego rodu Koniecpolskich oraz zapewniła hetmanowi miejsce wypoczynku po trudach kampanii wojennych. By ambicje się ziściły, należało zatrudnić najznamienitszych architektów i projektantów, którzy wezmą na siebie stworzenie wyjątkowego kompleksu zamkowego. Koniecpolski zatrudnił więc m.in. włoskiego architekta Andreę dell'Aqua, stojącego za realizacją chociażby zamku w Brodach.

Rezydencja została zrealizowana w duchu architektonicznej idei palazzo in fortezza, która polega na stworzeniu posiadłości mającej cechy obronne, jak np. fosa oraz umocnienia kształtem przypominające bastion. W przyszłości takie rozwiązanie architektoniczne pomogło podhoreckiemu zamkowi przetrwać lata kryzysu.

Zobacz także:

Lista właścicieli zamku w Podhorcach świadczy o randze, jaką przez lata cieszyła się budowla. Obiekt trafiał w ręce najważniejszych szlacheckich rodów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, z którymi w tamtych czasach liczyć się musiał cały kraj. U stóp Woroniaków urzędowali Sobiescy (m.in. synowie króla Jana III), Rzewuscy, którzy rozbudowali rezydencję o dodatkowe, zachowane do dziś piętro oraz Sanguszkowie, sprawujący władzę na zamku aż do rozpoczęcia II wojny światowej.

Zamek z lotu ptaka
Fot. Barvista / Shutterstock / Zamek w Podhorcach ma w sobie elementy fortecy.

Zamek w obliczu wojen

Okres wojen przetrzebił zamkowe wnętrza oraz przyczynił się do podupadłego stanu obiektu. W trakcie I wojny światowej wojska rosyjskie zajęły i ograbiły pałac, wywożąc w głąb Rosji najcenniejsze dzieła sztuki i elementy wyposażenia. W późniejszym czasie we wnętrzach budowli zorganizowano komendę V korpusu wojsk austriacko-węgierskich, co bezpośrednio włączyło podhorecką rezydencję w walki pomiędzy Państwami Centralnymi a Ententą. Mimo że spora część pałacowych wnętrz wówczas poważnie ucierpiała, korpus budowli pozostawał wręcz nienaruszony.

Podobnym rezultatem zakończyła się II wojna światowa. W obliczu narastającego zagrożenia wojennego, we wrześniu 1939 roku ówcześni właściciele z rodu Sanguszków ewakuowali z zamku najcenniejsze dzieła sztuki z funkcjonującego tam w okresie międzywojennym muzeum. Część ewakuowanych zbiorów – w tym najcenniejszy obraz z całej kolekcji, „Miłosierny Samarytanin” autorstwa Jacoba Jordaensa – trafiła do Brazylii, gdzie stała się majątkiem fundacji utworzonej przez księcia Romana Sanguszkę w São Paulo. Pozostałe ocalałe dzieła uległy rozproszeniu i znajdują się obecnie m.in. w muzeach we Lwowie, Tarnowie, Krakowie i Warszawie. Takie działania pozwoliły uchronić zamkowe dobra przed niechybnym unicestwieniem lub rozkradzeniem.

Szpital, pożar i niszczejąca rezydencja

Po II wojnie światowej, gdy zamek w Podhorcach znalazł się w granicach Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, rozpoczął się najgwałtowniejszy upadek rezydencji. Władze komunistyczne zdecydowały się nie przywracać posiadłości dawnego blasku, lokując w pałacowych komnatach szpital gruźliczy.

Po ponad dziesięciu latach chorzy musieli jednak z zamku uciekać, gdyż cały kompleks w 1956 roku strawił potworny pożar. Wydarzenie to jest oceniane jako najtragiczniejszy moment w całej historii zamku – w wyniku ognia zawaliła się znaczna część stropów na pierwszej i drugiej kondygnacji, a to, co zostało z komnat po dwóch wojnach światowych, zupełnie straciło swój dawny, dostojny kształt. Aż do końca XX wieku mało kto zajmował sobie głowę odrestaurowaniem Wersalu Wschodu. Budowla z XVII wieku przez wojny oraz zaniedbania straciła swoje piękno, które wyróżniało ją z okolicznego krajobrazu.

Nadzieja dla zamku

Światełko w tunelu

Najnowsza historia zamku w Podhorcach to jednak dynamiczne, choć trudne starania o uratowanie tego wyjątkowego zabytku polskiego dziedzictwa na Kresach. Przełomowym momentem było przekazanie ruin w 1997 roku pod zarząd Lwowskiej Galerii Sztuki, co zapoczątkowało wieloletni proces zabezpieczania i renowacji obiektu. Niestety, skrajne niszczenie infrastruktury doprowadziło do katastrofy w lipcu 2024 roku, kiedy w wyniku podciekania wody zawaliła się znaczna część ściany północno-wschodniego alkierza.

Wydarzenie to natychmiast wymusiło realizację pilnych prac osuszających, izolacyjnych oraz zabezpieczających tarasy i wnętrza budowli. Ratunek dla rezydencji przyniósł międzynarodowy projekt z 2026 roku, realizowany przez Lwowską Galerię Sztuki we współpracy z polskim Instytutem Polonika oraz Rodzinnym Związkiem Dzieduszyckich ze środków polskiego programu ochrony dziedzictwa za granicą. Proces odbudowy utraconego wdzięku budynku jawi się jednak jako niezwykle trudny, a obecna sytuacja na ukraińsko-rosyjskim froncie dodatkowo nie przyspiesza realizacji działań restauratorskich.

Zamek współcześnie

Mimo licznych szkód zamek w Podhorcach stale zachowuje swój oryginalny, robiący niemałe wrażenie kształt. Co więcej, obiekt udostępniony jest nawet do zwiedzania, a turyści mogą z bliska podziwiać barokową bryłę rezydencji, bastiony wraz z fosą oraz tarasy i pozostałości włoskiego ogrodu. Wizyta w Wersalu Wschodu okazuje się dziś raczej gorzką lekcją o utraconym dziedzictwie niż klasycznym zwiedzaniem znanym z europejskich rezydencji. W nielicznych komnatach udostępnionych turystom na próżno szukać dawnego blasku. Dziś nie znajdziemy tu już śladu po słynnych salach: Złotej, Karmazynowej czy Rycerskiej, które zachwycały w czasach największej świetności zamku. Największe wrażenie robi dziś skala budowli, jej położenie, bastionowa architektura i świadomość, że ogląda się jedną z najwybitniejszych dawnych rezydencji Rzeczypospolitej, nadal oczekującą na pełną restaurację.

Obecnie należy pamiętać, że polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże na Ukrainę ze względu na zagrożenie życia i zdrowia. W wyniku inwazji rosyjskiego agresora obowiązuje absolutny stan wojenny. Konflikt za naszą wschodnią granicą z pewnością sprawia, że proces restauracji zamku w Podhorcach nie odbywa się w odpowiednim rytmie. Pozostaje mieć nadzieję, że działania takie jak przekazanie 7 milionów złotych przez Polskę na odnowę zamkowego obiektu przyspieszą moment, w którym budowli zostanie przywrócony jej dawny blask.

Zniszczenia zamku
Fot. Ruslan Lytvyn / Shutterstock / Wizyta w Podhorcach to gorzka lekcja na temat utraconego dziedzictwa.

Ciekawostki o zamku w Podhorcach 

  • Gdy zamkiem władali przedstawiciele rodu Rzewuskich, w jednym z pomieszczeń stworzono laboratorium, gdzie próbowano zajmować się alchemią.

  • W latach 70. XX wieku zamek wcielił się w rezydencję Radziwiłłów w Kiejdanach w filmie „Potop”. 

  • Nieopodal zamku we wsi Podhorce znajduje się Kościół św. Józefa wybudowany w XVIII wieku z inicjatywy Wacława Rzewuskiego, ówczesnego właściciela rezydencji. 

  • Niespełna 3 kilometry od obiektu znajduje się kompleks archeologiczny w Pleśnisku. Od początków XIX wieku prowadzono tam wiele badań, których efektem było odkrycie m.in. dawnych słowiańskich centrów kulturowych z okresu od VII do X wieku, średniowiecznego grodziska Rusi Kijowskiej czy cmentarzyska kurhanowego z IX–XI wieku. 

Źródła: Polskie Radio, Instytut Polski, Rzeczpospolita, Navtur.pl

Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.