Reklama

Historyczne wsie należą dziś do najbardziej zagrożonych elementów polskiego krajobrazu kulturowego. Szacuje się, że spośród ponad 40 tys. miejscowości wiejskich w Polsce zaledwie 144 zachowały tradycyjny układ zabudowy, a jedynie około 0,36% można uznać za zachowane w historycznej formie.

Eksperci od lat zwracają uwagę, że ochrona zabytków na terenach wiejskich koncentruje się głównie na kościołach, pałacach czy dworach, podczas gdy całe historyczne wsie stopniowo tracą swój pierwotny charakter. Właśnie z tego powodu wojewódzki konserwator zabytków zdecydował o objęciu ochroną Ostaszowa – niewielkiej miejscowości na Dolnym Śląsku. Decyzja, która miała pomóc zachować wyjątkowy krajobraz kulturowy, wywołała jednak sprzeciw części mieszkańców.

Dlaczego cały Ostaszów został zabytkiem?

Choć Ostaszów liczy niespełna 300 mieszkańców, zdaniem konserwatorów zabytków jest jednym z najbardziej wyjątkowych przykładów historycznej zabudowy wiejskiej w Polsce. Miejscowość powstała w 1936 roku jako modelowa osada rolnicza zbudowana przez niemiecką organizację Reichsarbeitsdienst (Służbę Pracy Rzeszy) i nosiła wówczas nazwę Hierlshagen – od nazwiska jej przywódcy, Konstantina Hierla.

Mimo kontrowersyjnego rodowodu zachował się tu niemal niezmieniony układ urbanistyczny oraz charakterystyczna architektura gospodarstw, dzięki czemu wieś stanowi dziś cenne świadectwo planowania i budownictwa pierwszej połowy XX wieku.

To właśnie te cechy przesądziły o decyzji Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Daniela Gibskiego o wpisaniu całej wsi do rejestru zabytków. Jak podkreślił, „wyjątkowe, ponadnormatywne wartości historyczne, naukowe i artystyczne Ostaszowa jako zabytku nie mogą budzić żadnych wątpliwości”. Dodał również, że jest to „jedyna tego typu, zachowana na Dolnym Śląsku, komponowana od podstaw jednostka urbanistyczna, zachowana w niemal oryginalnej formie wraz z wyjątkową, jednorodną, historyczną architekturą”.

Eksperci zwracają uwagę na dwa charakterystyczne typy zagród: w jednym dom mieszkalny, część gospodarcza i stodoła tworzą zwarty ciąg pod wspólnym dachem, w drugim zabudowania ułożone są na planie litery „L”, również pod jednym dachem. Według autorów opracowania przygotowanego dla Narodowego Instytutu Dziedzictwa właśnie ta spójność architektoniczna, zachowany historyczny układ przestrzenny oraz brak przypadkowej współczesnej zabudowy sprawiają, że Ostaszów stanowi unikat nie tylko w skali regionu, ale również całego kraju. Wpis do rejestru ma więc zabezpieczyć miejscowość przed niekontrolowaną rozbudową i zachować jej oryginalny charakter dla przyszłych pokoleń, podobnie jak ma to miejsce w przypadku innych cennych układów ruralistycznych objętych ochroną konserwatorską.

Mieszkańcy obawiają się kosztów i nowych ograniczeń

Wpis do rejestru zabytków stał się źródłem konfliktu między mieszkańcami a konserwatorem. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wszelkie prace mogące wpłynąć na wygląd chronionego układu – od wymiany okien i remontu dachu po budowę nowych obiektów czy większe modernizacje – wymagają uzyskania zgód konserwatorskich. Mieszkańcy przekonują, że oznacza to nie tylko dodatkowe formalności, lecz także znaczny wzrost kosztów.

Wskazują, że zamiast standardowych materiałów będą musieli stosować rozwiązania zaakceptowane przez konserwatora, często wielokrotnie droższe od powszechnie dostępnych, a część prac będzie mogła zostać wykonana wyłącznie przez wyspecjalizowane firmy. Obawiają się również ograniczeń dotyczących budowy nowych domów oraz przedłużających się procedur administracyjnych, które – ich zdaniem – mogą zahamować rozwój miejscowości, zniechęcić młodych ludzi do pozostania we wsi i utrudnić codzienne życie mieszkańców. „My nie jesteśmy skansenem, chcemy normalnie żyć” – podkreślali w apelu do mediów.

Sołtys, radni i starosta przeciwni wpisowi do rejestru zabytków

Sołtys Ostaszowa Sylwia Mazur zapowiedziała już odwołanie od decyzji, podkreślając, że sprzeciw wobec wpisu wyrażali także burmistrz Przemkowa, radni oraz starosta. Konserwator zabytków odpiera zarzuty, twierdząc, że mówi się o nich w sposób przesadzony. W opublikowanym stanowisku przekonuje, że „nie należy podzielać aferalnej narracji, mówiącej o »skansenie«, niemożności remontowania czy blokowaniu inwestycji przez wpis do rejestru zabytków”. Jak zaznaczył, celem ochrony jest przede wszystkim zapobieganie nieodwracalnym zmianom w historycznym układzie wsi, takim jak planowana w przeszłości zabudowa szeregowa w jej centrum.

Przypomniał również, że podobną ochroną objętych jest już wiele innych miejscowości na Dolnym Śląsku, które mimo wpisu do rejestru nadal funkcjonują i rozwijają się. Mieszkańcy pozostają jednak sceptyczni i zapowiadają odwołanie od decyzji, argumentując, że chcą chronić charakter swojej wsi, ale nie kosztem możliwości jej dalszego rozwoju.

Źródła: TVN24, Dzieje.pl, Onet

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.
Sabina Zięba
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...