Czajka zwyczajna od wieków była nieodłącznym elementem polskiego krajobrazu rolniczego. Niegdyś występowała pospolicie w całym kraju, zasiedlając mokradła, bagna i wilgotne łąki. Niestety, w ciągu ostatnich czterdziestu lat jej europejska populacja skurczyła się o ponad połowę, a w Polsce wyraźny spadek liczebności obserwuje się co najmniej od trzech dekad. Z ptaka pospolitego czajka stała się gatunkiem zagrożonym, którego przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Od przekształceń krajobrazu i unikatowej biologii rozrodu, po dramatyczne przykłady niszczenia ostoi w trakcie sezonu lęgowego. Oto historia znikającego symbolu wiosny i trudnej walki o jego przetrwanie.
WIDEO…
Czajka w Polsce, czy już taka zwyczajna jak kiedyś i pospolita?
Jeszcze pół wieku temu, w latach 70. XX wieku, czajka zwyczajna (Vanellus vanellus) w Polsce była wszędzie pospolita i powszechnie znana, jak wspomina w swojej kultowej książce „Ptaki ziem polskich” Jan Sokołowski. Dwie dekady później fakt ten odnotował również Ludwik Tomiałojć, światowej klasy ornitolog i orędownik ochrony przyrody. Dziś te obserwacje nabierają wyjątkowo smutnego znaczenia, ponieważ czajka zwyczajna przestała być zwyczajna.
Ptak, który niegdyś powszechnie gniazdował na polskich polach i łąkach, stał się obecnie gatunkiem znikającym nie tylko w kraju, ale i w całej Europie. W ciągu ostatnich 40 lat europejska populacja czajki skurczyła się o ponad połowę. Co spowodowało tak drastyczny spadek? Głównym zagrożeniem okazała się utrata siedlisk lęgowych wskutek przekształceń krajobrazu przez człowieka. Dodatkowo niski sukces reprodukcyjny, związany m.in. z drapieżnictwem lisów i innych ssaków drapieżnych, oraz zaniechanie tradycyjnego wypasu zwierząt gospodarskich spotęgowały ten niepokojący proces.
Dawniej rzeki każdej wiosny wylewały, tworząc rozległe, podmokłe tereny – idealne siedliska dla czajek. Z czasem jednak człowiek zaczął budować wały przeciwpowodziowe i zbiorniki zaporowe, pogłębiać i prostować koryta rzek, osuszać tereny poprzez meliorację oraz regulować cieki wodne. W rezultacie doprowadziło to do bezpowrotnego zniszczenia siedlisk, a co za tym idzie, zaczął znikać dawny symbol wiosny i krajobrazu rolniczego – czajka. Oto historia jednego z najbardziej zagrożonych gatunków ptaków w Polsce.
Występowanie i stan populacji czajki
Czajka należy do rzędu siewkowych (Charadriiformes) i rodziny sieweczkowatych (Charadriidae). Jej globalny zasięg występowania obejmuje rozległe obszary Eurazji – od Europy Zachodniej, przez Bliski Wschód, aż po Daleki Wschód. Europejską populację lęgową szacowano na 1,7–2,8 mln par, a liczebność populacji zasiedlającej kontynent europejski, północną Afrykę oraz południowo-wschodnią Azję oceniano na ok. 5,5–9,5 mln osobników. W Polsce krajowa populacja lęgowa w 2015 r. wynosiła ok. 73–105 tys. par, natomiast dane Biuletynu Monitoringu Przyrody z 2019 r. wskazywały już tylko na 64–87 tys. par.
Czajka w języku i obyczaju
Choć współczesny kibic kojarzy się dziś z trybunami stadionu, historia tego słowa prowadzi nas prosto na podmokłe łąki. Niemieckie słowo „Kiebitz” oznacza właśnie czajkę, której niespokojny, przenikliwy głos – przypominający rozstrojone radio – od dawna niesie się po otwartym krajobrazie. Nazwa tego ptaka ma pochodzenie onomatopeiczne (dźwiękonaśladowcze), wywodzące się od charakterystycznego zawołania „ki-wit” lub „ki-wic”. Ludzie słyszeli ten dźwięk na długo przed erą technologii, a czajce w tradycji ludowej przypisywano skłonność do wtrącania się w nie swoje sprawy.
W obliczu zagrożenia czajka nie odstępuje intruza ani na chwilę: krąży nad nim, obserwuje i głośno alarmuje. Dokładnie tak samo zachowywali się XIX-wieczni podglądacze gier stolikowych, którzy „wisieli” nad ramionami graczy, rozpraszając ich swoimi uwagami. To z tej analogii narodził się „kibic”, który z czasem porzucił kawiarniane stoliki na rzecz piłkarskich boisk.
Jak wygląda życie rodzinne czajki?
Wiosna to szczególny czas dla wielu gatunków ptaków, w tym czajek. Spacerując po pastwiskach i podmokłych łąkach w Polsce, nadal można je usłyszeć i zaobserwować (np. nad Biebrzą lub w Dolinie Baryczy). W okresie godowym samce wykonują powietrzne akrobacje, by zwrócić na siebie uwagę samic. Te efektowne popisy są częścią toków. Ale to samica dokonuje wyboru partnera, dlatego samiec musi się wykazać. Jeśli samiec zdobędzie uznanie samicy, para przystępuje do zakładania gniazda. Jest nim płytkie zagłębienie w ziemi, które samiec przygotowuje, rozgarniając roślinność.
Już pod koniec marca oraz w kwietniu samica czajki składa cztery jaja, które na zmianę z samcem wysiaduje. Po około czterech tygodniach wykluwają się pisklęta, będące zagniazdownikami. Oznacza to, że już po kilku godzinach opuszczają gniazdo, samodzielnie się przemieszczając i pobierając pokarm (rodzice ich nie karmią dziobem, a jedynie wskazują jedzenie). Dieta czajek składa się głównie z drobnych bezkręgowców: pierścienic, mięczaków, pająków oraz innych owadów. Rodzice chronią pisklęta przed zagrożeniami i pomagają im nabyć umiejętności niezbędne do przetrwania. Po ok. 40 dniach młode czajki są już zdolne do latania i rozpoczynają w pełni samodzielne życie.
Dokąd czajki migrują?
Większość czajek gniazdujących w Polsce to ptaki wędrowne. Pierwsze osobniki rozpoczynają jesienną migrację już na przełomie maja i czerwca – trwającą aż do listopada. Na zimowiska z naszego kraju ptaki te udają się m.in. do Europy Zachodniej, ale też w okolice basenu Morza Śródziemnego. Niektóre czajki z Europy lecą również do Afryki Północnej. Na zimowiskach przechodzą też pierzenie, czyli proces wymiany piór. Powrót do Polski czajki podejmują na przedwiośniu. Przystępują wtedy do lęgów, aby wyprowadzić kolejne pokolenie.
Jak wygląda czajka?
Na pierwszy rzut oka czajka to czarno-biały ptak wielkości gołębia miejskiego, z charakterystycznym czubkiem z tyłu głowy – przy czym u samca jest on wyraźnie dłuższy niż u samicy. Z odległości kilkunastu lub kilkudziesięciu metrów przede wszystkim rzuca się w oczy biały spód ciała oraz czarny wierzch upierzenia. Z bliska jednak, w zależności od kąta padania światła, czarne pióra skrzydeł i grzbietu pięknie opalizują zielenią i granatem. W okresie lęgowym samca można poznać po jednolicie czarnym przodzie szyi i piersi, podczas gdy u samicy rejon ten jest upstrzony białymi plamkami.
Między przepisami a rzeczywistością. Czajka w miejskiej pułapce
Czajka w Polsce jest objęta ścisłą ochroną gatunkową na mocy Rozporządzenia Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Pomimo szeregu zakazów i licznych badań naukowych, które jednoznacznie wskazują na coraz trudniejszą sytuację tego gatunku, w kraju nadal dochodzi do przypadków łamania lub ignorowania przepisów ochrony gatunkowej – jednej z najważniejszych form ochrony przyrody w naszym kraju. Jeden z takich incydentów miał miejsce w Olsztynie, gdzie doszło do zniszczenia siedliska w trakcie trwającego sezonu lęgowego.
Jak relacjonuje Przemysław Bartos, ornitolog i twórca inicjatywy „Przyroda dla Sosnowca”, w samym sercu miasta, między ulicami Towarową a Kołobrzeską gniazdowały cztery pary czajek. „Mimo formalnego wniosku o ustanowienie ochrony przyrodniczej, złożonego już w maju 2026 r., wstępnej pozytywnej opinii Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie i poparcia czterech organizacji pozarządowych, władze miasta od miesięcy nie podejmują żadnych wiążących działań ochronnych, a jedną z części siedliska czajki wykoszono w trakcie sezonu lęgowego”.
W maju pojawiły się pisklęta, a teren, na którym czajki założyły gniazda w Olsztynie, to podmokłe łąki, obok których mieszkańcy przechodzą na co dzień bez świadomości, jak cenny jest to obszar. Zaledwie kilka tygodni później, 27 czerwca stwierdzono, że część siedliska została wykoszona w trakcie sezonu lęgowego, mimo że wniosek o jego ochronę był już wtedy w Radzie Miasta Olsztyna.
„Myślałem, że skoro organizuje się spotkanie z udziałem kilku osób, to urzędowi zależy na wypracowaniu rozwiązania. Zamiast tego usłyszałem: »nie da się«, »użytek to same zakazy« i »tak czy inaczej będziemy kosić«. Mam wrażenie, że czajka jest sama w sobie super, ale najlepiej gdzieś indziej, tylko nie tam. Tak jak z drzewem: fajnie się schować w upalny dzień w jego cieniu, dopóki nie stoi za blisko płotu. A przecież ochrona przyrody to także ochrona nas samych” – mówi Przemysław Bartos, autor wniosku o ustanowienie użytku ekologicznego „Ostoja czajek”.
Źródła: otop.org.pl, helcom.fi, datazone.birdlife.org, jestemnaptak.pl