Wielki wędrowny kot przetrwa, jeśli działacze ochrony przyrody zdołają postawić na swoim.

Pewnego dnia młody samiec jaguara budzi się o zmierzchu w kostarykańskiej puszczy, przeciąga i po cichu, ale zdecydowanie opuszcza na zawsze okolicę, w której przyszedł na świat.
Pod dostatkiem tu kryjówek, jelonków mazama, pekari, aguti i innej zdobyczy. Nie brakuje samic, które mogłyby zostać jego partnerkami. Jest tu jednak również dojrzały, starszy samiec – i to do niego należą las oraz samice. Senior nie będzie tolerował rywali. Młody jaguar łapie niesiony wiatrem zapach matki, który kiedyś, gdy był małym kociakiem, niósł ukojenie i pewność. Dzisiaj jednak nie znaczy już nic.
Wędrowiec obrał jednak zły kierunek. Po paru kilometrach natrafia na skraj lasu. Przed nim ciągną się plantacje kawy. Instynkt pcha go jednak dalej, więc kot idzie przed siebie, trzymając się pasów zadrzewień wzdłuż płotów i strumieni. Wkrótce jedyne schronienia, jakie udaje mu się znaleźć, to niewielkie kępy krzewów czy pojedyncze grupy drzew. Nie ma tam żadnej zwierzyny. Dotarł na obszary użytkowane przez hodowców bydła i pewnej nocy głód oraz zapach dopiero co urodzonego cielęcia przeważa nad wrodzoną niechęcią do niezadrzewionej przestrzeni. Podkrada się i zabija cielę jednym kłapnięciem silnych szczęk.
Następnego dnia ranczer znajduje resztki ofiary i tropy sprawcy. Zwołuje sąsiadów z psami. Udaje im się wytropić młodego samca, ale mają tylko śrutówki, więc nie są zbyt pewni siebie i strzelają z dużej odległości. Mocna czaszka jaguara chroni go od śmierci, ale śruciny wybijają oko i szarpią mięśnie lewej przedniej łapy.
Okaleczony drapieżnik nie jest już w stanie tropić w gęstwinie dzikiej zwierzyny. Głód zmusza go do szukania łatwiejszej zdobyczy. Na sąsiednim ranczu zabija następne cielę, a po kilku dniach – psa na skraju osady. Tym razem jednak okazał za mało ostrożności. Skowyt psa alarmuje wieśniaków, którzy najpierw wypłaszają kota na drzewo, a w końcu zabijają. – Utrapienie z tymi jaguarami – powiadają. Szkodniki. Powinno się je wszystkie wystrzelać.
Tysiące takich smutnych wydarzeń rozgrywa się na całym obszarze występowania jaguarów – od Meksyku (a kiedyś i USA) po Argentynę. Ostatnio częściej niż kiedyś, bo hodowla bydła i plantacje, a także budownictwo, pochłonęły już połowę obszaru zasiedlonego przez te wielkie koty. W ocalałych jeszcze leśnych kompleksach myśliwi zdziesiątkowali zwierzynę, będącą naturalnym pożywieniem jaguarów.



Alan Rabinowitz marzy o innym zakończeniu tej historii. Wyobraża sobie, że młody jaguar wyruszając z miejsca urodzenia, będzie się przemieszczał trasą biegnącą ciągłym korytarzem porośniętym gęstą roślinnością. Po kilku dniach trafi na kawałek lasu na tyle duży, żeby się w nim bez problemu posilić i wytchnąć dzień lub dwa przed dalszą wędrówką. Wreszcie dotrze do parku narodowego lub dużego rezerwatu przyrody, gdzie będzie mógł osiąść na stałe i gdzie znajdzie dość miejsca, by czuć się swobodnie, dość zwierzyny, by nie głodować, oraz samice, by się rozmnażać.
Jaguar jest zwierzęciem skrytym i unika człowieka, podobnie zresztą jak przedstawicieli własnego gatunku. Tylko w okresie rui szuka samicy, by spłodzić potomstwo. Młodymi, których jest zwykle dwójka, opiekuje się tylko matka, u boku której pozostają nawet przez dwa lata. Potem muszą szukać własnego terytorium. Najlepiej jeśli jest porośnięte wysoką trawą i zaroślami, w pobliżu wody. Rdzawożółte futro pokryte cętkami stanowi w takim otoczeniu świetny kamuflaż i jaguara trudno wypatrzyć, choć nie jest to zwierzę małe: samce mogą osiągać długość nawet 185 cm (z ogonem) i wagę do 150 kg (po 20-kilogramowym posiłku).
Jaguar najchętniej poluje na duże ssaki – jelenie, tapiry, pekari. Zjada też ryby, które wyławia pazurami. Jego szczęki mają niezwykle silny uścisk (wśród ssaków silniejszym może się pochwalić tylko hiena), dzięki czemu może przekłuć zębami nawet skorupy żółwi. Atakuje głównie z zasadzki, co znalazło wyraz w indiańskiej nazwie: „drapieżnik, który zabija jednym uderzeniem”. Jaguar to mistrz skoków: w dal osiąga odległość 15 m, a wzwyż niemal 6 m. Nawet małpy siedzące na gałęziach drzew czy ptaki nie mogą się przy nim czuć bezpieczne.
Rabinowitz jest wybitnym znawcą jaguarów i zabrał się do realizacji marzenia o utworzeniu rozległej sieci połączonych ze sobą korytarzy i ostoi, rozciągającej się od granicy amerykańsko-meksykańskiej w głąb Ameryki Południowej. Ta sieć nazywa się Paseo del Jaguar – Szlak Jaguara. Rabinowitz uważa, że jest to jedyna szansa na to, by wielki kot Nowego Świata nie podzielił losu lwów i tygrysów, które trafiły na listę gatunków zagrożonych wyginięciem.



W latach 90., po zinwentaryzowaniu jaguarów na obszarze ich występowania, Rabinowitz i inni eksperci wyznaczyli kilkadziesiąt tzw. jednostek ochrony jaguarów, JCU (ang. jaguar conservation unit). Były to duże obszary, na których stwierdzono ustabilizowaną lub rosnącą populację, liczącą co najmniej 50 osobników. Serce większości JCU stanowiły istniejące parki narodowe lub rezerwaty, a Rabinowitz miał nadzieję, że uda się je powiększyć lub stworzyć wokół nich strefy buforowe. – Uważałem wtedy, że najlepsze, co można zrobić, to zamknąć duże populacje w oddzielnych obszarach chronionych – mówi.
Jednak po kilku latach weszła w użycie nowa metoda badawcza, tzw. DNA fingerprinting („genetyczne odciski palców”), pozwalająca na określenie rodzinnych związków w ramach gatunku. Ujawniła ona fakt zdumiewający: jaguar jest jedynym na świecie dużym ssakiem mięsożernym o rozległym zasięgu, który nie ma żadnych podgatunków. Oznacza to po prostu, że od tysiącleci jaguary wymieniają między sobą geny na całym obszarze występowania, w związku z czym osobniki z północnego Meksyku i te z południowej Brazylii są identyczne. Część musi więc regularnie wędrować od populacji do populacji, nawet bardzo od siebie odległych. Rabinowitz i inni badacze przejrzeli jeszcze raz zebrane przez siebie materiały, by sprawdzić, czy między rezerwatami istnieją odpowiednie ciągi siedlisk, które mogą zapewnić schronienie i wyżywienie wędrującym zwierzętom. – Na szczęście okazało się – mówi Rabinowitz – że choć obszar odpowiednich siedlisk, w których koty mogą żyć i rozmnażać się, zmniejszył się od początków XX w. o 50 proc., to tereny korytarzy umożliwiających wędrówkę zostały uszczuplone tylko o 16 proc. Większość pozostała nienaruszona i zachowała ciągłość. Te miejsca to małe oazy, skrawki przyrody, gdzie jaguar może przyjść, gościć chwilę, a potem wyruszyć dalej. Przedtem nie rejestrowaliśmy takich obszarów, bo nie były to siedliska zdolne utrzymać trwałą populację tych zwierząt. Teraz okazało się, że mają zasadnicze znaczenie.
Rabinowitz chciałby przekonać rządy państw, na których terytorium występują jaguary, by objęły ochroną tę sieć korytarzy i uwzględniały ją przy planowaniu przestrzennym, np. omijały je, wybierając tereny pod zabudowę. – Nie chodzi o wyrzucanie ludzi z ziemi i tworzenie nowych parków narodowych – mówi. Sieć siedlisk odpowiednich dla jaguarów nie musi składać się z fragmentów dzikiej przyrody, lecz może obejmować różnego typu użytki, np. lasy wykorzystywane gospodarczo czy sady cytrusowe.Z badań wynika, że za chwilowy przystanek (na jedną, dwie doby) może jaguarom służyć nawet teren o powierzchni mniejszej niż 4 km².
Większość miejsc, które wytypowano do objęcia ochroną w ramach sieci korytarzy, jest jeszcze niezagospodarowana, ale działania ochronne należy podjąć szybko, bo zdjęcia satelitarne pokazują, że niektóre trasy wędrówek jaguarów są już w dużym stopniu niedrożne. Rabinowitz na razie główny wysiłek skupia na Meksyku i Ameryce Środkowej; władze wszystkich ośmiu krajów tego regionu popierają projekt. Rząd Kostaryki uwzględnił już ochronę korytarzy wędrówek jaguarów w przepisach dotyczących planowania przestrzennego.
Rabinowitza natchnęli optymizmem jego słuchacze, gdy opowiadał o jaguarze – ich żywe reakcje biorące się z aury piękna, siły i tajemniczości, jaka otacza to zwierzę. Tubylcze ludy zamieszkujące wyżynę środkowego Meksyku, a także Majowie, żyjący dalej na południe, włączyli jaguara do swoich wierzeń i sztuki. Dzisiaj nawet ministrowie z telefonami komórkowymi, którzy rzadko wychodzą zza biurek, odczuwają coś, co Rabinowitz nazywa „silną więzią kulturową z przodkami”. – Nikt nie może powiedzieć, że jaguar nie należy do jego dziedzictwa – mówi. – Nie ma tu lepszego symbolu jednoczącego niż jaguar!    Utrzymanie szlaku Odkrycie, że jaguary od Meksyku po Argentynę są jednolite pod względem genetycznym i nie tworzą podgatunków, jak wcześniej sądzono, skłoniło obrońców przyrody do podjęcia ambitnego programu działań pod nazwą Paseo del Jaguar- Szlak Jaguara.  Międzynarodowy program ma na celu wytypowanie i ochronę lub odtworzenie korytarzy łączących wszystkie populacje.

NGM maps źródła: Alan Rabinowitz Katherine A. Zeller, Panthera Foundation; Wildelife Consrvation Society(WCS)

Tekst: Mel White, 2009