Dywizjon 303 walczący w bitwie o Anglię stał się legendą. W czasach pokoju lotnicy z Polski przestali być potrzebni. Ci, których jeszcze niedawno noszono na rękach, zostali odsunięci w cień. Pozostał smutek i gorycz. I zdjęcia chłopaków o zawadiackich uśmiechach, którzy pragnęli tylko dwóch rzeczy: walczyć i wrócić do domu, jaki zapamiętali.
Pozostał smutek i gorycz. I zdjęcia chłopaków o zawadiackich uśmiechach, którzy pragnęli tylko dwóch rzeczy: walczyć i wrócić do domu, jaki zapamiętali.
– Wszyscy lotnicy to pijaki i wariaci! – krzyczała wzburzona matka 19-letniego Jana Zumbacha, gdy ten oświadczył, że chce zostać pilotem. Wcześniej zdążył się już nieźle „popisać”. Za jego niewątpliwą przyczyną córka wołopasa w majątku rodziców nieco – jak sam wspominał – „na wadze przybrała”. Zumbach, jeden z późniejszych dowódców Dywizjonu 303, od najmłodszych lat miał duszę niepokorną, charakter awanturnika oraz niespożyte zapasy sprytu. W 1936 r. jako jeden z 90 młodych mężczyzn dostał się do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Oczywiście, wbrew woli matki. Wraz z nim na pierwszym roku znalazł się także Mirosław Ferić, późniejszy słynny as lotnictwa. W szkole zaprzyjaźnili się z trzecim zawadiaką – Witoldem Łokuciewskim, młodzieńcem o hollywoodzkiej urodzie, który miał zostać ostatnim dowódcą legendarnego dywizjonu. „Trzej muszkieterowie”, jak nazywano ich w czasie wojny, byli prawdziwymi szczęściarzami. Do Dęblina startowało 6 tys. kandydatów, a dostanie się do szkoły graniczyło z cudem. O ile w XIX w. elitą byli kolejarze, o tyle wiek XX przyniósł fascynację podniebnymi przestworzami. Charles Lindbergh przelatując samotnie Atlantyk w 1927 r., pokazał,
że sky is the limit i dla człowieka nie ma już rzeczy niemożliwych. Polski rząd finansował aerokluby, gdzie każdy mógł brać bezpłatne lekcje latania. Z takiej okazji korzystały wszystkie „gorące głowy”, również kobiety. Latała, ku zgrozie
i zgorszeniu rodziców, nawet młodziutka Jadwiga Piłsudska, córka Marszałka.
– Witold Urbanowicz, jeden z dowódców Dywizjonu 303, zgodnie z oczekiwaniami rodziców miał zostać kawalerzystą. Stało się inaczej – mówi Wojciech Krajewski, historyk, starszy kustosz Muzeum Wojska Polskiego
w Warszawie, autor biografii lotnika. – W roku 1928 Witold wybrał się z kolegami do kawiarni w pobliżu warszawskiego lotniska. Powietrznym akrobacjom przyglądały się tam zafascynowane dziewczyny. „Na koniu takich sztuk nie zrobisz” – rzuciła jedna z nich. To dzięki tej – nieco kąśliwej – uwadze Urbanowicz zamiast ułanem postanowił zostać pilotem. Po dwóch latach zaczął naukę w Dęblinie, gdzie szlify zdobywały późniejsze sławy Dywizjonu 303.

Aby wykarmić rosnącą ludzką populację, musimy podwoić produk...

Tydzień z Wielkimi Kotami! Oglądaj codziennie od poniedziałk...

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami konkursu fotograficz...

Do roku 2050 liczba ludności świata ma dojść do dziewięciu ...

Wszystkie osoby, które w sobotę, 6 czerwca odwiedziły namiot National Geographic Polska miały okazję spotkać się dwa razy z Martyną Wojciechowską.

Gdy pod koniec maja oddaliśmy do druku czerwcowy numer National Geographic z artykułem Joanny Lamparskiej „Arkady Fiedler Dywizjon 303 - nieznane zdjęcia legendarnych bohaterów” nikt w redakcji nie przypuszczał, że będzie miał on swoją kontynuację.
Warto dodać do tego bardzo ciekawego artykułu że Polskie Siły Powietrzne w Wielkiej Brytanii pełniły służbę w ramach Królewskich Sił Powietrznych (RAF) w brytyjskich znakach rozpoznawczych z prawem umieszczenia polskiego znaku rozpoznawczego na kadłubie najczęściej z przodu samolotu .
de masty po jyt savuji jy hitox lo de burde pars dio
dokładnie! taka retrospekcja :) o prawda czytałam to n przerwie w szkole, ale bardzo mnie to wciągnęło
Fantastyczny artykuł - bardzo mnie wzruszył...
Ale i tak najlepszych pilotów miała III Rzesza np Erich Hartmann 352 zestrzelenia Adolf Galland 103 zestrzelenia w tym 58 w bitwie o Anglie Gerhard Barkhorn 301 zestrzelenia i wielu wielu innych dla porównania najlepsi nasi piloci mieli Stanisław Skalski 18 i 11/12 zestrzeleń Witold Urbanowicz 18 zestrzeleń Josef František 17 zestrzeleń Sami oceńcie
Miałem takie szczęście, że w gimnazjum ,,Dywizjon 303" to była moja lektura. Osobiście książek nie lubię czytać, ale ta książka mnie wyjątkowo wciągneła. Serdecznie polecam!
Bardzo dobrze napisany artykuł. Bardzo mnie wciągnął. Po jego przeczytaniu odrazu siegnęłam po książke "Dywizjon 303". Polecam.
Wydarzenia jakie miały miejsce w czasie II wojny Światowej napawają mnie szczególną dumą. Historia Dywizjonu, jest jednym z przykładów walecznej postawy Polaków w czasie tych okrutnych dziejów historii. Musimy pamiętać, że wszędzie gdzie nasi rodacy walczyli było o Nich głośno, doskonałym przykładem jest szturm na Monte Casino. Równie istotnym jest zachowanie zapomnianych historii w umysłach ludzi. Cytując autora artykułu "Nie ma wątpliwości, że to Arkady Fiedler ocalił polskich lotników od zapomnienia", można by powiedzieć iż Fiedler stał się dzięki temu częścią Dywizjonu.
Drugi "sukces" Angoli to rozszyfrowanie Enigmy głowami i rękami Polaków! Zjednoczona EUROPA.
Świetny artykuł i świetne książki.
Niestrudzona tropicielka tajemnic Dolnego Śląska
Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...
Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...
Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.