W szczytowym okresie ruchu antarktycznego Ushuaia funkcjonuje w rytmie wyznaczanym przez rozkłady zawinięć statków. Port staje się wtedy ważnym punktem na mapie międzynarodowej turystyki ekspedycyjnej. Skala tego ruchu znajduje odzwierciedlenie w statystykach z kolejnych miesięcy.
WIDEO…
Port, od którego zaczyna się Antarktyda
Wraz z nadejściem lata na półkuli południowej ruch w Ushuai wyraźnie się nasila. Przybywają turyści, a statki trzeba przygotować do kolejnych rejsów. W sezonie 2025/2026 port obsłużył ponad 145 tys. pasażerów. Około dwóch trzecich ruchu pasażerskiego wiązało się z turystyką antarktyczną.
W tym okresie odnotowano też 58 statków, które odpowiadały za 556 rejsów. Tak intensywny ruch oznacza większe zapotrzebowanie na usługi i dostawy, a także dodatkową pracę dla lokalnych przedsiębiorców. Jednocześnie rośnie presja na miejską infrastrukturę.
Zaplecze wypraw
Przeprawa przez Cieśninę Drake’a, gdzie pogoda potrafi gwałtownie się zmienić, wymaga od armatorów odpowiedniego zapasu paliwa. Jego zużycie zależy od przebiegu rejsu i warunków na morzu, dlatego planowanie wyprawy ma znaczenie zarówno dla bezpieczeństwa, jak i kosztów eksploatacji statku.
Nie wszystkie ekspedycje przebiegają tak samo. W niektórych wariantach turyści lecą samolotem do punktu na Antarktydzie, a dopiero tam rozpoczynają morską część podróży.
Podróż do dzikiej przyrody ma swoją cenę
Badanie opublikowane w 2025 roku w czasopiśmie „Journal of Sustainable Tourism” oszacowało, że w sezonie 2022/2023 rejsy statków odpowiadały za około 437 tys. ton ekwiwalentu CO₂, a loty turystów za kolejne 237 tys. ton.
Największa część emisji przypada na transport morski, ale swój udział ma też codzienne funkcjonowanie statków, od zasilania pokładowych systemów po przygotowywanie posiłków. Podane wartości dotyczą całej turystyki antarktycznej, a nie wyłącznie rejsów rozpoczynających się w Ushuai.
Do tego dochodzi transport lotniczy i lądowy. Wyprawa do jednego z najmniej przekształconych obszarów Ziemi sama pozostawia więc wyraźny ślad środowiskowy.
Czego nie widać z pokładu
Statki wytwarzają odpady, od opakowań i resztek jedzenia po ścieki i pozostałości eksploatacyjne. Sami armatorzy podlegają przepisom dotyczącym ich przechowywania i przekazywania do odpowiednich instalacji. Część obowiązków spoczywa na portach przyjmujących jednostki po rejsach.
Ushuaia musi również radzić sobie ze śmieciami pochodzącymi z hoteli, restauracji i innych usług turystycznych. Brakuje jednak aktualnych danych, które pozwalałyby ustalić, jaka część odpadów w mieście wiąże się bezpośrednio z wyprawami na Antarktydę.
Kto korzysta, a kto ponosi koszty?
Turystyka antarktyczna zasila lokalny rynek usług, lecz nie wiadomo, jaka część pieniędzy wydawanych przez pasażerów zostaje w Ushuai, a jaka trafia do międzynarodowych operatorów. Sam wzrost liczby turystów nie przesądza więc o skali korzyści dla mieszkańców.
Nie ma też danych pozwalających powiązać ruch turystyczny ze wzrostem cen mieszkań czy codziennych zakupów. W Argentynie na koszty życia wpływają również inflacja i drogi transport, dlatego trudno oddzielić ewentualne skutki turystyki antarktycznej od szerszych problemów gospodarczych.
Źródło: Journal of Sustainable Tourism