Reklama

Relacje zapisywane w formacie wideo służą przyrodnikom do obserwacji życia poszczególnych zwierząt. Część z takich nagrań staje się jednak czymś więcej niż tylko materiałem badawczym. Zakochani w tego typu transmisjach ludzie stają się widzami serialu, w którym główne role odgrywane są przez zwierzęta. Jedną z najsłynniejszych nieświadomych aktorek była samica bielika amerykańskiego o imieniu Jackie.

Narodziny gwiazdy

Jackie przyszła na świat w 2012 roku, a jej narodziny od samego początku wzbudziły nie lada sensacje. Ptak ten został uznany bowiem za pierwszego pisklaka bielika amerykańskiego, jaki kiedykolwiek urodził się w rejonie Big Bear Valley w Kaliforni. W związku z wyjątkowością narodzin zwierzęcia fundacja „Friends of Big Bear Valley” (FOBBV) zdecydowała się podjąć działania, które miały odmienić późniejsze życie małej Jackie. W pobliżu gniazda ptasich rodziców zainstalowano kamerę, by naukowcy i opinia publiczna mogła śledzić losy rodziny bielików.

COVID-owy szał

Z czasem Jackie rozpoczęła własne, dorosłe życie. Samica przejęła gniazdo, w którym przyszła na świat, i sprowadziła tam ówczesnego partnera, Mr. B. Relacja nie przetrwała jednak próby czasu, a ptaki po kilku latach rozstały się, odlatując w swoje strony. U boku Jackie pojawił się wtedy nowy samiec – Shadow, który stał się jej kompanem na resztę życia.

Na ten okres przypadł szczyt popularności internetowej sagi o losach bielików. Gdy świat zmagał się z pandemią COVID-19, a ludzie musieli pozostawać w domach, ptaki – jak gdyby nigdy nic – stawiały czoła codziennym wyzwaniom. Składanie jaj, wysiadywanie i wspólne wychowywanie piskląt stały się darmową terapią oraz stałym punktem dnia dla wielu widzów zamkniętych w czterech ścianach.

Walka o życie

Sielskie życie ptasiej celebrytki zaczęło się pogarszać na przestrzeni kilku ostatnich tygodni. Przełom nastąpił w ubiegłym miesiącu, gdy skrajnie osłabiona samica stoczyła na ziemi walkę z dwoma młodymi orłami, po której nie była już w stanie odlecieć. Po odłowieniu przez ratowników ptak został natychmiast przetransportowany do specjalistycznego ośrodka, gdzie badający Jackie specjaliści zwrócili uwagę na znaczne wycieńczenie organizmu i dużą niedowagę. Oznacza to, że słaby stan zwierzęcia nie był spowodowany obrażeniami uzyskanymi w walce z młodocianymi, a ciężką chorobą, z jaką zmagała się od pewnego czasu samica.

Po kolejnych badaniach weterynarze znaleźli jedno ze źródeł problemu – bielik chorował na poważną anemię, z powodu której przeprowadzono transfuzję krwi. To, w jaki sposób Jackie zachorowała, nadal pozostaje tajemnicą.

Dziedzictwo Jackie

Pod koniec lipca stan cierpiącej na ciężką anemię Jackie zaczął się gwałtownie pogarszać, a 10 sierpnia ośrodek przekazał smutną wiadomość o śmierci ptaka. Mimo intensywnego leczenia oraz starań zespołu weterynarzy organizm ptasiej celebrytki nie zdołał powrócić do zdrowia sprzed choroby. Śmierć zwierzęcia nie przyszła jednak na próżno – po informacji o zgonie dziesiątki internautów zaczęły dziękować Jackie za zwrócenie uwagi na działania związane z ochroną przyrody.

Jeszcze za życia słynny bielik amerykański stał się symbolem walki z deweloperem, który chciał przekształcić dom Jackie, Shadowa oraz wielu innych zwierząt w luksusowe osiedle. Organizacji FOBBV, walczącej z postępującą urbanizacją, udało się zebrać aż 10 milionów dolarów w darowiznach, co pozwoliło uchronić te tereny od niszczycielskiej budowy. Prawdopodobnie tego sukcesu by nie było, gdyby nie postać samicy Jackie, której życie przez lata śledziły miliony widzów z całego świata.

Źródło: Smithsonian Magazine

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.
Olaf Kardaszewski
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...