Rosja przeżywa wyjątkowo dramatyczny sezon pod względem spotkań z niedźwiedziami brunatnymi. Od początku 2026 roku na Syberii i w Dalekowschodnim Obwodzie Federalnym zwierzęta doprowadziły do śmierci co najmniej 20 osób. W obwodzie irkuckim niedźwiedzie niemal masowo podchodzą do ludzkich siedzib. Mimo to przedstawiciele rosyjskiego ministerstwa przyrody uspokajają, że liczba ataków mieści się w wieloletniej normie.
WIDEO…
Niedźwiedzie atakują na Syberii
Pierwszy weekend października 2026 przyniósł kolejne śmiertelne ataki w obwodzie irkuckim. W piątek w lesie nieopodal ujścia rzeki Ilim 71-letni myśliwy natknął się na dwa niedźwiedzie. Jednego zdołał zastrzelić, drugi go śmiertelnie zaatakował, zanim unieszkodliwili go inni myśliwi. W niedzielę w rejonie kazachińsko-leńskim niedźwiedź wtargnął do przyczepy mieszkalnej, w której przebywał 55-letni pracownik miejscowego przedsiębiorstwa, i śmiertelnie go zranił.
Służby prowadzą też poszukiwania dwóch wędkarzy, którzy zgubili się w tajdze. Operator numeru alarmowego odebrał połączenie od jednego z mężczyzn, który zdążył powiedzieć tylko „widzę niedźwiedzia”, po czym rozmowa się urwała. Kiedy operator oddzwonił, telefon już milczał.
Agencja Reutera informowała pod koniec września o co najmniej 22 ofiarach śmiertelnych od wiosny, głównie na Syberii i Dalekim Wschodzie. W obwodzie irkuckim tylko od 28 września do 4 października system alarmowy 112 przyjął 461 zgłoszeń o pojawieniu się drapieżników, a w całym 2026 roku myśliwi w regionie odstrzelili blisko dwieście zwierząt.
Ministerstwo przyrody twierdzi, że wszystko jest w normie
Według danych ministerstwa zasobów naturalnych i agencji TASS populacja niedźwiedzia brunatnego w Rosji wynosi obecnie około 307 tysięcy osobników, czyli ponad dwukrotnie więcej niż na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy doliczono się około 130 tysięcy zwierząt. Resort utrzymuje jednocześnie, że roczna liczba ataków pozostaje w typowym przedziale 20 do 30 przypadków, a wrażenie masowego zagrożenia potęgują media społecznościowe.
Przedstawicielka ministerstwa podczas zorganizowanej w Moskwie konferencji zwracała uwagę na jeszcze jeden czynnik. Jej zdaniem to, że zwierzęta przestały bać się człowieka, wiąże się między innymi ze zmniejszeniem liczby albo wręcz brakiem myśliwych. Część tej grupy przebywa dziś na wojnie z Ukrainą, co lokalnie osłabia presję łowiecką. Żadne z dostępnych oficjalnych źródeł nie wskazuje jednak wojny jako głównej przyczyny tegorocznej fali spotkań. W dzikich ostępach Rosji to raczej nie obecność myśliwych jest głównym czynnikiem kontrolującym populację niedźwiedzi.
Najważniejsze przyczyny według ekspertów
Specjaliści cytowani przez rosyjskie i zachodnie media tłumaczą wyjątkowy sezon przede wszystkim głodem. W wielu regionach Syberii i Dalekiego Wschodu panował nieurodzaj jagód, orzechów i innych roślinnych pokarmów, przez co niedźwiedzie zmuszone są szukać jedzenia coraz dalej od lasu. Dodatkowo przyciągają je, jak w niemal każdym przypadku pojawiania się dzikich zwierząt przy ludzkich siedzibach, łatwo dostępne resztki jedzenia, otwarte śmietniki i pasieki. To wiarygodne wyjaśnienie w świetle niedanych badań nad znacznie poważniejszym problemem z niedźwiedziami w Japonii. Tam również doszło do załamania się owocowania kluczowych roślin w lesie.
Do czynników wypychających zwierzęta ku ludziom dochodzą pożary lasów niszczące siedliska oraz zmiany klimatu, w tym łagodniejsze i krótsze zimy, które wpływają na zachowanie dorosłych osobników i przeżywalność młodych. W Kraju Krasnojarskim oszacowano lokalną populację niedźwiedzi na ponad 26 tysięcy osobników, około 2,5 razy więcej niż wcześniej. Trwa tam postępowanie w sprawie zaniedbań po serii śmiertelnych ataków.
Władze regionalne wybierają najprostsze rozwiązania i reagują zaostrzaniem przepisów. Rozważane są wyższe limity odstrzału, ustalenie pułapów liczebności populacji oraz większe uprawnienia lokalnych służb. W Kraju Zabajkalskim wprowadzono nagrody pieniężne za upolowane niedźwiedzie. Rosyjska policja powtarza tymczasem apele, by unikać wchodzenia do lasów i nie zbliżać się do miejsc, w których widziano drapieżniki.
Źródła: Rzeczpospolita, Interia, TASS, The Moscow Times