Współpraca w środku Zimnej Wojny – jak USA i Związek Radziecki ratowały tygrysa amurskiego
W latach 80 XX wieku w ochronie przyrody wydarzyło się coś bez precedensu. Do upadającego Związku Radzieckiego przybyła grupa amerykańskich biologów, by pomóc uratować zagrożony podgatunek tygrysa amurskiego. Na przekór wielkiej polityce, projekt trwał przez 30 lat i okazał się spektakularnym sukcesem.

Spis treści:
- Lidija: wyjątkowa tygrysica
- Badanie tygrysów amurskich w niedostępnej tajdze
- „Wariacki” pomysł: amerykańscy biolodzy jadą do Związku Radzieckiego
- Sukces Projektu Ochrony Tygrysa Amurskiego
Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku w rosyjskim Kraju Nadmorskim rozpoczęto wyjątkowe, badania nad tygrysem amurskim, ponad politycznymi podziałami. Biolodzy z USA wdrażali pionierskie techniki telemetryczne, by poznać życie tych zagrożonych drapieżników. Pierwsza schwytana samica, Olga, przez 13 lat dostarczała bezcennej wiedzy o gatunku. Kolejne dekady przyniosły nowe wyzwania: kłusownictwo, rabunkową wycinkę lasów oraz epidemię wirusa nosówki. Choć w 2022 roku napięcia polityczne zmusiły amerykańskich badaczy do wyjazdu, trzydziestoletnie wysiłki doprowadziły do odrodzenia gatunku i powstania sieci parków narodowych po obu stronach rosyjsko-chińskiej granicy.
Lidija: wyjątkowa tygrysica
Na szczycie przybrzeżnego urwiska leżała tygrysica Lidija wygrzewająca się w promieniach słońca wschodzącego nad morzem, rozciągnięta jak domowy kot na okiennym parapecie, zadowolona i zrelaksowana. Imię nadane jej przez pracowników Projektu Ochrony Tygrysa Amurskiego, było trzydziestym trzecim, tyle bowiem tygrysów rosyjsko-amerykański zespół Projektu do tej pory schwytał, zbadał i oznakował.
W dniu pierwszego schwytania w październiku 1999 roku Lidija była już dojrzałą samicą, której wiek szacowano na sześć lat, była więc w kwiecie wieku, zważywszy że w warunkach naturalnych samice tego gatunku dożywają piętnastu lat.
Owego dnia, leżąc na szczycie urwiska w roku 2002, nosiła na szyi beżową obrożę, wyposażoną w nadajnik radiowy. Urządzenie to emitowało sygnał VHF: powtarzający się monotonnie dźwięk, który badacze mogli słyszeć używając specjalnego odbiornika. W ten sposób studiowali ruchy Lidiji z dużej odległości.
Kiedy siedziała obserwując spokojnie swoje otoczenie, dwóch biologów spoglądało na nią z pokładu dwupłatowca krążącego jak orzeł wykorzystujący przybrzeżne wstępujące prądy powietrza. Tygrysica z pewnością słyszała warkot silnika samolotu, lecz nie zwracała na niego najmniejszej uwagi.
Lidija wyglądała wspaniale; wygrzewała się na słońcu ponad skałami zwilżanymi przez morskie mgły; dla obserwujących ją ludzi była naturalnym elementem krajobrazu. Niestety, w minionych dziesięcioleciach nie wszyscy tak postrzegali przedstawicieli jej gatunku.
Badanie tygrysów amurskich w niedostępnej tajdze
Tygrys jest drapieżnikiem usytuowanym na szczycie łańcucha pokarmowego; od tysięcy lat tygrysy amurskie, niemające naturalnych wrogów, penetrowały obszar północno-wschodniej Azji o powierzchni prawie 3 mln km². Później, po 70 latach polowań i utraty siedlisk, tygrysy w Rosji wyginęły niemal do cna.
Do roku 1916 wybrzeże, na którym Lidija wypoczywała w roku 2002, było już dla nich stracone, a te które się ostały przemieszczały się w głąb lądu, gdzie siedzib ludzkich było bardzo niewiele. Dopiero w czasach najnowszych, pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku, podjęto wysiłki ochrony tygrysów amurskich, które wróciły na brzegi Morza Japońskiego.
Naukowcy odbierający w samolocie sygnały z nadajnika Lidiji przekazywali kolegom na ziemi drogą radiową informacje o miejscu jej pobytu. Po 2–3 dniach, gdy przeniosła się gdzie indziej, zespół terenowy docierał pieszo do tego miejsca, by sprawdzić, co było przyczyną jej przebywania w nim.
Czasami znajdowano w takich miejscach szczątki upolowanego zwierzęcia, niekiedy dowody kontaktów seksualnych, a często nic szczególnego: może więc tego dnia Lidija cieszyła się po prostu pięknym widokiem. Dane takie powiększały zasób wiedzy o ekologii tygrysów, pozwalając biologom formułować rekomendacje dotyczące ich ochrony. Po przekazaniu informacji samolot pozostawił Lidiję nad morzem i poleciał na zachód w kierunku gór, by szukać kolejnych oznakowanych tygrysów.
„Wariacki” pomysł: amerykańscy biolodzy jadą do Związku Radzieckiego
Kiedy przyjaciel zapytał Dale’a Miquelle’a, czy chciałby pojechać do Związku Radzieckiego, by chwytać tam tygrysy i śledzić ich ruchy, pomysł ten wydał mu się wariacki. Ale było to również coś, czego szukał.
Był wykwalifikowanym biologiem terenowym z zawodowym doświadczeniem w egzotycznych miejscach, takich jak Isle Royale na Jeziorze Górnym, Park Narodowy Denali na Alasce i Park Narodowy Chitwan w Nepalu. Tygrysy amurskie nigdy nie przychodziły mu do głowy, pragnął jednak powrotu do dzikiej przyrody, gdzie mógłby zrobić coś konkretnego dla jej ochrony. Tygrysy mogły dać mu tę szansę.
Dale był w stałym kontakcie z Howardem Quigleyem, przyjacielem ze studiów na Uniwersytecie Idaho. Od ponad roku Howard wspominał o projekcie badania tygrysów, który jego mentor, znany badacz kuguarów, biolog Maurice Hornocker próbować uruchomić wspólnie z radzieckimi kolegami ze wschodniej Rosji. Koncepcja polegała na połączeniu ogromnej wiedzy i praktyki terenowej Rosjan z doświadczeniem Amerykanów.
W styczniu 1992 roku grupa amerykańskich biologów – Dale, Maurice, Howard i weterynarka Kathy – przyleciała do Primorja, by spotkać się z rosyjskimi partnerami. Amerykanie byli pełni entuzjazmu, zaniepokoił ich jednak społeczny chaos panujący wówczas w Rosji: zaledwie kilka tygodni wcześniej nastąpił upadek Związku Radzieckiego.
Wielki sukces Projektu Ochrony Tygrysa Amurskiego
Mimo niepewnych początków, Projekt Ochrony Tygrysa Amurskiego rozwijał się aktywnie przez 30 lat, stając się w skali światowej najdłuższym przedsięwzięciem badawczym poświęconym tygrysom. Wysiłki wywarły wpływ na stosunek społeczności i władz do przyrody nie tylko w Rosji i Chinach, lecz także we wszystkich innych krajach Azji.
Biolodzy zebrali informacje o ekologii tygrysów, stworzyli plany zarządzania dziką przyrodą oraz nawiązali współpracę z władzami państwowymi. Bez tych zasadniczych interwencji tygrysy amurskie mogłyby podzielić los podgatunków balijskiego czy kaspijskiego.
Od kiedy w połowie XIX wieku rosyjscy i chińscy osadnicy zaczęli masowo przenikać w głąb lasów dorzecza Amuru, losy tych zwierząt zależały od ludzkich kaprysów. Zostały zepchnięte do osobliwej przestrzeni między dwoma imperiami, okraczającej linię podziału biegnącą wśród gór i lasów.
W ciągu 170 lat populacje tygrysa amurskiego spadały i wzrastały, w ścisłym powiązaniu z ewolucją ludzkich postaw: od lęku, przez łowiectwo, po ochronę. Historia początków tego przedsięwzięcia i jego rozwoju wzdłuż chińsko-rosyjskiej granicy jest opowieścią zawierającą elementy przygody, koleżeństwa, innowacji i inspirującego sukcesu
To jest przedruk z książki autorstwa Jonathana C. Slaghta pt. „Tygrysy między mocarstwami” która ukazała się nakładem wydawnictwa PWN. Tytuł, wstęp, skróty i śródtytuły pochodzą od redakcji.


