Czy posiadanie kota może przełożyć się na większe szczęście w skali całego społeczeństwa? Choć nie brakuje badań dowodzących pozytywnego wpływu posiadania zwierząt domowych na psychikę, w przypadku kotów dotychczas brakowało analiz biorących pod uwagę zagrożenie toksoplazmozą. Międzynarodowy zespół naukowców postanowił to sprawdzić. Porównano olbrzymi zbiór danych, pochodzących ze zróżnicowanej grupy krajów na całym świecie. I faktycznie, wykryto zależności.

WIDEO…

player placeholder

Naukowcy porównali poziom szczęścia i liczbę kotów w 93 krajach

Wyniki badania opublikowano 30 września 2026 roku na łamach recenzowanego czasopisma naukowego „PLOS One”. Zespół pod kierunkiem biologa Javiera I. Borráza-Leóna z Narodowego Instytutu Psychiatrii im. Ramóna de la Fuente Muñiz w Meksyku, przeanalizował ogólnodostępne dane z 93 krajów, zestawiając krajowe wskaźniki szczęścia z gęstością populacji kotów domowych, czynnikami społeczno-ekonomicznymi oraz częstością zakażeń pasożytem Toxoplasma gondii. Wywołuje on toksoplazmozę – powszechną, choć przeważnie niegroźną chorobę. W przypadku ludzi głównym wektorem zakażeń są koty. 

Autorzy posłużyli się rankingiem najszczęśliwszych krajów opartym na danych Instytutu Gallupa, danymi o liczbie kotów przeliczonymi na 10 tysięcy mieszkańców, a także wskaźnikami takimi jak PKB na osobę, poziom dochodów i wydatki na zdrowie. Zakażenie toksoplazmozą oceniano na podstawie danych o przeciwciałach IgM, które wskazują na świeżą infekcję, oraz IgG, świadczących o infekcji przewlekłej.

Zobacz także:

Głównym rezultatem okazała się wyraźna, dodatnia zależność: kraje z większą liczbą kotów raportowały wyższy poziom szczęścia. Ale odkryto też inną, mniej optymistyczną: państwa z wyższą ekspozycją na toksoplazmozę wypadały pod tym względem gorzej. Liczba kotów na 10 tysięcy mieszkańców oraz seroprewalencja IgM okazały się najsilniejszymi predyktorami dobrostanu.

Autor badania ostrzega przed wyciąganiem pochopnych wniosków

Badacze w badaniu wielokrotnie podkreślają, że to analiza korelacji w skali całych państw, a nie pojedynczych osób, dlatego nie pozwala ona wnioskować o związku przyczynowym. „Są to zależności na poziomie krajów, więc nie możemy stwierdzić, że posiadanie większej liczby kotów czyni ludzi szczęśliwszymi ani że toksoplazma czyni ich mniej szczęśliwymi. Ale te wzorce są na tyle interesujące, że zasługują na dalsze badania” – zaznaczają autorzy w komunikacie prasowym.

Jednym z najbardziej zaskakujących wątków okazało się odwrócenie oczekiwanej zależności: kraje z większą liczbą kotów miały zazwyczaj niższy poziom ekspozycji na Toxoplasma gondii. To przeczy intuicyjnemu założeniu, że więcej kotów musi oznaczać większe ryzyko zarażenia pasożytem.

– Ten wynik sugeruje, że istotne mogą być takie czynniki jak sposób opieki nad zwierzętami, higiena i warunki społeczno-ekonomiczne – wskazuje Javier I. Borráz-León. W bogatszych krajach koty częściej przebywają w domach, korzystają z regularnej opieki weterynaryjnej i jedzą karmę kupowaną w sklepach, co ogranicza możliwość zakażenia.

Toksoplazmoza a dobrostan psychiczny

Toxoplasma gondii  to pierwotniak występujący na całym świecie, który może infekować niemal wszystkie zwierzęta stałocieplne, w tym człowieka. Szacuje się, że pasożyt ten dotyka nawet jedną na trzy osoby. U ludzi toksoplazmoza najczęściej przebiega bezobjawowo lub skąpoobjawowo. Do zakażenia dochodzi głównie przez spożycie surowego lub niedogotowanego mięsa oraz pokarmu i wody zanieczyszczonych kałem kota zawierającym oocysty pasożyta.

Gdy objawy się pojawiają, zwykle przypominają grypę. Są to np. powiększenie węzłów chłonnych, osłabienie, bóle mięśni oraz stan podgorączkowy. U większości zdrowych osób infekcja pozostaje nieszkodliwa, jednak część badań naukowych bada możliwe powiązania toksoplazmozy z zaburzeniami nastroju, lękiem czy schizofrenią, co było właśnie jednym z powodów, dla których badacze uwzględnili tego pasożyta w analizie.

Autorzy proponują, by w przyszłych badaniach nad szczęściem łączyć perspektywę społeczno-ekonomiczną z biologiczną oraz prowadzić obserwacje na poziomie indywidualnym, śledząc losy właścicieli kotów i osób, które ich nie mają. Dopiero takie podejście pozwoli lepiej zrozumieć, jak relacje między ludźmi a kotami, oraz zagrożenie toksoplazmozą kształtują dobrostan psychiczny.

Źródło: PLOS One