Brad Johnson ma zupełnie inne wyobrażenie o dobrze przespanej nocy niż większość ludzi. Pięć godzin snu wystarcza mu, by czuć się wypoczętym, pełnym energii i zachować jasność umysłu. Nawet po trwającej 24 godziny podróży do Europy ten 70-letni mieszkaniec Providence w stanie Utah może przez kilka kolejnych nocy spać po sześć godzin.
WIDEO…
Nigdy jednak nie przesypia siedmiu lub więcej godzin, czyli tyle, ile zaleca się dorosłym. – Po prostu nie jestem w stanie spać dłużej niż cztery czy pięć godzin – mówi Johnson, który wraz z rodziną uczestniczył w badaniach nad snem. – I przy takiej ilości snu czuję się znakomicie.
U większości ludzi taki schemat wskazywałby na przewlekły niedobór snu. Wygląda jednak na to, że Brad Johnson należy do bardzo rzadkiej grupy. Naukowcy nazywają takie osoby natural short sleepers, czyli ludźmi, którzy z natury potrzebują mniej snu. Ich biologiczne zapotrzebowanie na sen jest znacznie mniejsze niż u większości populacji. Dotychczas zidentyfikowano zaledwie około 50 rodzin, u których wykryto mutacje genetyczne związane z tą cechą.
Dlaczego niektórzy ludzie potrzebują zaledwie kilku godzin snu?
Brad Johnson i kilkoro jego krewnych są nosicielami rzadkiej mutacji w genie ADRB1. Jak wyjaśnia Ying-Hui Fu, profesor neurologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco (UCSF), gen ten wpływa na regulację snu i czuwania. Zespół badaczki od dziesięcioleci bada rodziny, których członkowie śpią znacznie krócej niż inni, nie wykazując przy tym widocznych negatywnych skutków zdrowotnych.
Jak podkreśla prof. Ying-Hui Fu, osoby naturalnie potrzebujące mniej snu nie muszą korzystać z budzików ani wspomagać się kofeiną, a cecha ta często występuje rodzinnie. W badaniu opublikowanym w 2019 roku na łamach czasopisma „Neuron” zdefiniowano je jako osoby, które przez całe życie spontanicznie budzą się po czterech do sześciu godzinach snu i czują się w pełni wypoczęte. Jak dodaje badaczka, ich rytm snu pozostaje niezmienny nawet podczas wakacji.
Ta niezmienność sprawia, że osoby takie jak Brad są niezwykle cenne dla naukowców. Naukowcy mają nadzieję, że dzięki analizie tych biologicznych wyjątków uda się ustalić, w jaki sposób mózg określa zapotrzebowanie organizmu na sen i co dokładnie regeneruje się podczas nocnego odpoczynku.
Czym różni się naturalnie krótki sen od niedoboru snu?
W dzisiejszym zabieganym świecie korzyści wydają się oczywiste: mniejsze zapotrzebowanie na sen może oznaczać większą produktywność. Jednak kiedy śpimy, nasz organizm wcale nie pozostaje bezczynny. Jak wyjaśnia prof. Ying-Hui Fu, przez całą noc zachodzą w nim niezwykle ważne procesy neurologiczne i fizjologiczne. Sen pomaga utrzymać czujność, wspiera metabolizm, oczyszczanie mózgu z produktów przemiany materii za pośrednictwem układu glimfatycznego, regenerację układu odpornościowego oraz regulację nastroju.
Pomimo ogromnego znaczenia snu eksperci podkreślają, że wiele osób regularnie śpi krócej, niż potrzebuje ich organizm. Według ogólnokrajowego badania zdrowia przeprowadzonego w 2024 roku niemal co trzeci dorosły Amerykanin deklaruje, że śpi mniej niż siedem godzin na dobę. To sprawia, że rozpoznanie osób, które z natury potrzebują mniej snu, bywa trudne. Prof. Ying-Hui Fu i inni naukowcy często spotykają w laboratoriach ludzi przekonanych, że wystarcza im niewielka ilość snu, choć w rzeczywistości muszą korzystać z budzików i wspomagać się kofeiną. – Nazywamy ich osobami, które nawykowo śpią zbyt krótko – mówi badaczka.
Jak wynika z obszernej metaanalizy badań populacyjnych, długotrwałe ograniczanie snu wiąże się ze zwiększonym ryzykiem otyłości, cukrzycy i choroby wieńcowej. Problem polega na tym, że ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę z własnego niedoboru snu.
Dlaczego nie zauważamy, że śpimy za mało?
– Ludzie bardzo słabo oceniają, ile snu naprawdę potrzebują – mówi Elizabeth B. Klerman, profesor neurologii w Harvard Medical School i badaczka snu w Massachusetts General Hospital. W badaniu z 2005 roku wykazano, że młodzi dorośli spali dłużej, gdy naukowcy wydłużali czas, jaki mogli spędzać w łóżku. Sugeruje to, że ich codzienny harmonogram nie pozwalał im w pełni zaspokoić zapotrzebowania na sen, przez co gromadzili tak zwany dług senny.
– Niepokoi nas to, że ludzie nie zdają sobie sprawy, iż śpią zbyt krótko, ponieważ nie czują się zmęczeni – mówi prof. Elizabeth B. Klerman. – Tymczasem albo zapomnieli już, jak to jest być naprawdę wypoczętym i czujnym, albo maskują zmęczenie kofeiną. A może po prostu nie chcą przyznać, że są zmęczeni. Ta rozbieżność między subiektywnym poczuciem wypoczęcia a rzeczywistym zaspokojeniem zapotrzebowania na sen stanowi część zagadki, którą naukowcy mają nadzieję rozwiązać dzięki badaniom osób naturalnie potrzebujących mniej snu.
Geny a zapotrzebowanie na sen. Co odkryli naukowcy?
Jednym z obszarów, w których badacze poszukują odpowiedzi, jest genetyka. W badaniu opublikowanym w 2005 roku na łamach czasopisma „Nature” prof. Chiara Cirelli i jej zespół opisali muszkę owocową nazwaną Minisleep. Miała ona mutację w genie Shaker, kodującym białko tworzące kanał potasowy. Muszka spała zaledwie jedną trzecią tego, co typowe osobniki, ale żyła krócej.
Jak wyjaśnia prof. Chiara Cirelli, był to jeden z pierwszych dowodów na to, że geny mogą wpływać na to, ile snu potrzebujemy. Krótsze życie badanych muszek pokazało jednak również, że spanie krócej niekoniecznie oznacza mniejsze biologiczne zapotrzebowanie na sen.
Cztery lata później prof. Ying-Hui Fu i jej wieloletni współpracownik Louis Ptáček pomogli ustalić genetyczne podłoże naturalnie zmniejszonego zapotrzebowania na sen u ludzi, odkrywając mutację w genie DEC2. Od tego czasu naukowcy powiązali występującą rodzinnie zdolność do krótkiego snu z rzadkimi mutacjami w co najmniej pięciu genach: DEC2, ADRB1, NPSR1, GRM1 i SIK3.
Odkrycia te wskazują na różne elementy mechanizmów mózgowych odpowiedzialnych za regulację snu i czuwania. Obejmują one również szlaki związane z narastaniem i zmniejszaniem się presji snu, czyli biologicznej potrzeby zaśnięcia. Nadal jednak nie wiadomo, czy osoby naturalnie potrzebujące mniej snu szybciej przechodzą procesy regeneracyjne, czy ich organizmy wymagają mniejszej regeneracji, czy też różnią się pod tym względem w jeszcze inny sposób.
Co dzieje się w mózgu podczas snu?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, naukowcy muszą najpierw zrozumieć, co właściwie regeneruje się podczas snu. Jak zauważa prof. Chiara Cirelli, wszystkie dotychczas szczegółowo przebadane gatunki zwierząt wydają się spać. Jedna z hipotez, którą prof. Cirelli i inni badacze sprawdzają od dziesięcioleci, zakłada, że sen pozwala mózgowi odciąć się od bodźców zewnętrznych. Dzięki temu synapsy, czyli połączenia między neuronami, mogą zostać ponownie wyregulowane w procesie zwanym homeostazą synaptyczną. Niektóre dowody sugerują, że osoby naturalnie potrzebujące mniej snu zachowują odpowiednią ilość głębokiego snu wolnofalowego, mimo że śpią krócej. Jak wyjaśnia prof. Chiara Cirelli, może to oznaczać, że ich mózgi są w stanie przeprowadzić więcej procesów związanych z regulacją synaps w krótszym czasie.
Prof. Ying-Hui Fu również uważa, że organizmy takich osób mogą sprawniej realizować niektóre niezbędne procesy zachodzące podczas nocnego odpoczynku. Nadal jednak nie wiadomo, które dokładnie z nich przebiegają szybciej ani czy za mniejszym zapotrzebowaniem na sen nie stoi zupełnie inny mechanizm.
– To naprawdę zdumiewające, że spędzamy jedną trzecią życia na spaniu, a mimo to istota senności, czyli to, co tak naprawdę dzieje się w mózgu i sprawia, że zasypiamy, wciąż pozostaje w dużej mierze zagadką – mówi Thomas E. Scammell, profesor neurologii na Uniwersytecie Harvarda i neurolog specjalizujący się w zaburzeniach snu w Beth Israel Deaconess Medical Center.
Zegar biologiczny i presja snu. Co decyduje o tym, kiedy zasypiamy?
Jak wyjaśnia prof. Thomas E. Scammell, naukowcy wiedzą, że sen jest regulowany przez dwa układy biologiczne. Zegar biologiczny odpowiadający za rytm dobowy pomaga określić, kiedy powinniśmy spać, natomiast presja snu narasta wraz z czasem spędzonym na jawie. Podobnie jak głód, który pojawia się po pominięciu posiłku, rosnąca presja snu sprawia, że coraz trudniej oprzeć się potrzebie zaśnięcia.
W ciągu dnia mechanizm czuwania związany z rytmem dobowym, działający niczym wewnętrzny budzik organizmu, pomaga nam zachować czujność. Wzajemne oddziaływanie tych dwóch mechanizmów wyjaśnia, dlaczego osoba, która nie spała przez całą noc, może czuć się wyczerpana o trzeciej nad ranem, ale kilka godzin później odzyskać nieco energii. Jak tłumaczy prof. Thomas E. Scammell, dzieje się tak dlatego, że poranny wzrost sygnału pobudzającego do czuwania zaczyna przeciwdziałać narastającej presji snu.
Jednak poczucie wypoczęcia niekoniecznie oznacza, że mózg zakończył już proces regeneracji. Badanie z 1995 roku wykazało, że mózg może się wybudzić, gdy presja snu zmaleje, a sygnał pobudzający do czuwania, związany z rytmem dobowym, stanie się silniejszy. Nie oznacza to jednak, że wszystkie procesy regeneracyjne dobiegły już końca.
Ile godzin snu naprawdę potrzebujemy? Jak to sprawdzić?
Jak zatem sprawdzić, ile snu naprawdę potrzebujemy? Prof. Thomas E. Scammell proponuje prosty eksperyment. Przez co najmniej trzy noce należy zrezygnować z budzika i pozwolić organizmowi spać tak długo, jak potrzebuje. Następnie warto sprawdzić, jak zmieniła się długość snu trzeciej nocy. Jeśli zazwyczaj śpimy sześć godzin, ale trzeciej nocy bez budzika naturalnie przesypiamy osiem, może to oznaczać, że właśnie osiem godzin jest bliższe rzeczywistemu zapotrzebowaniu naszego organizmu. Nie dla wszystkich będzie to jednak taka sama liczba godzin.
– Twierdzenie, że każdy człowiek potrzebuje ośmiu godzin snu, jest jak mówienie, że wszyscy powinni mieć 160 centymetrów wzrostu – zauważa prof. Ying-Hui Fu. Jak wyjaśnia, na indywidualne zapotrzebowanie na sen wpływają zarówno geny, jak i środowisko. Oznacza to, że sen jest cechą indywidualną, podobnie jak wzrost czy osobowość.
Osoby naturalnie potrzebujące mniej snu znajdują się na jednym z krańców tego zróżnicowania. Głównym celem prof. Ying-Hui Fu jest zrozumienie, w jaki sposób organizmy tych nielicznych osób potrafią przeprowadzić niezbędne procesy regeneracyjne w krótszym czasie. Badaczka chce również ustalić, czy zdobyta dzięki temu wiedza mogłaby w przyszłości pomóc poprawić jakość snu wszystkich ludzi.
Dla Brada Johnsona odkrycie tej różnicy miało bardzo osobiste znaczenie. Przez wiele lat artykuły zalecające siedem lub osiem godzin snu budziły w nim obawy, że krótkie noce mogą niepostrzeżenie szkodzić jego zdrowiu. – Żyłem z tym strachem, dopóki specjaliści z ośrodka badań nad snem nie powiedzieli mi, że dla osoby, która z natury potrzebuje mniej snu, to zupełnie normalne – wspomina. – Ta informacja naprawdę wiele dla mnie zmieniła.
Źródło: National Geographic