Słoń za życia bez wątpienia kształtuje krajobraz sawanny. To największe na świecie zwierzę lądowe kontroluje zalesienie poprzez wyrywanie drzew i niszczenie krzewów, kopie studnie w poszukiwaniu wody oraz użyźnia swoimi odchodami glebę. Okazuje się, że wpływ tych ssaków jest równie duży za życia, jak i po śmierci. Dowiedli tego naukowcy w Parku Narodowym Krugera w Republice Południowej Afryki, których badania zostały ukazane w czasopiśmie „Proceedings of the National Academy of Sciences".

WIDEO…

player placeholder

Słoniowe życie po śmierci 

Pomysł na przyjrzenie się sprawie rozkładających się szczątków słoni wpadł do głowy współautora badań, Dave'a Thompsona, gdy ten mijał ciało ssaka Alexandra przy jednej z dróg sawanny. Widok zwłok, które na przestrzeni kilku miesięcy zmieniały swój kształt, zainspirował naukowca do określenia wpływu padliny na glebę. Jak się później okazało, intuicja nie zawiodła Thompsona.

Okazuje się, że gdy duże zwierzę umiera, natychmiast odmienia miejsce, w którym padło. Na samym początku śmierć słonia demoluje otoczenie, resetując okoliczne środowisko. Dzieje się tak nie tylko przez masę ssaka, który upadając niszczy pobliskie rośliny, ale również przez padlinożerców, którzy zjadając truchło słonia zdrapują otaczający teren do gołej ziemi. Mogłoby się wydawać, że na tym wpływ martwego giganta na środowisko się kończy – nic z tych rzeczy. Autorzy badań mówią o szoku, jaki wywołały na nic wyniki badań laboratoryjnych.

Zobacz także:

Bogate dziedzictwo słoni w glebie

Okazuje się, że rozkładające się szczątki słoni wprowadzają do gleby ogromne ilości substancji odżywczych, podnosząc stężenie azotu nawet 3000-krotnie .Na początku pierwiastka jest tak dużo, że gleba staje się wręcz toksyczna i rośliny w ogóle nie mogą na niej rosnąć. Zjawisko to, choć silnie aktywuje bakterie, drastycznie ogranicza bioróżnorodność zarówno tamtejszych mikroorganizmów, jak i flory. Z czasem miejsce to opanowuje zaledwie kilka gatunków wyjątkowo odżywczych traw, które działają na roślinożerców jak magnes. Zwierzęta chętnie tam wracają i jedzą, a zostawiając swoje odchody, jeszcze bardziej nawożą to miejsce. Żeby sprawdzić, jak trawa rosłaby bez ich udziału, naukowcy otoczyli wybrane miejsca ogrodzeniem. Wyniki tych obserwacji mają zostać opublikowane już w najbliższym roku.

Przyszłość badań

Naukowcy dowiedli, że obecność słonia jest widoczna w ekosystemie sawanny na długo po śmierci ssaka. Teraz badacze chcą rozszerzyć swoje prace na inne rejony Afryki, aby sprawdzić, jak padlina wpływa na środowisko w lasach czy na pustyniach. Równocześnie planują kontynuować obserwacje w Parku Krugera i badać wpływ ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak ulewne deszcze czy susza. Naukowcy zamierzają sprawdzić, jak procesy rozkładu słoniowych szczątków przebiegają bez udziału roślinożerców, wykorzystując do tego specjalnie ogrodzone obszary.

Ważnym punktem pracy nad badaniami jest również zaangażowanie przedstawicieli różnych dyscyplin nauki, a nawet sztuki. Do zespołu dołączyły osoby zajmujące się filmem, które tworzą atrakcyjny film dokumentalny przedstawiający życie słoni po śmierci. Kluczową rolę odgrywają również strażnicy Parku Narodowego, którzy dokładnie rejestrują zgony wielkich ssaków i prowadzą badaczy w miejsca upadku zwierząt. Liczba zaangażowanych osób pokazuje, do jak wielkich rozmiarów rozwinęło się badanie.

– Kiedy zaczynaliśmy, nie wiedzieliśmy, jak truchło 4-tonowego słonia wpłynie na środowisko (...). Nic o takiej skali nie było wcześniej badane w ekosystemie lądowym – mówi Dave Thompson. Naukowcy liczą, że trud włożony w cały proces badawczy się opłaci. Ukazanie wpływu martwych słoni na ekosystemy pokaże skalę problemu w rejonach, które z różnych przyczyn straciły te wielkie ssaki. Zniknięcie zwierzęcych szczątków mogło silnie zachwiać tamtejszą bioróżnorodnością.

Źródła: Phys.org, PNAS