– Stany Zjednoczone dysponują znajdującą się na orbicie bronią do kontroli przestrzeni kosmicznej, zdolną do obrony połączonych sił zbrojnych przed wrogimi działaniami przeciwnika – powiedział podczas konferencji „Air, Space and Cyber Conference" 2026 w stanie Maryland sekretarz Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, Troy Meink. To pierwszy raz, gdy mocarstwo przyznało się do posiadania tego typu narzędzi. Jednocześnie powszechnie wiadomo, że USA, Chiny i Rosja od kilku dekad rozwijają uzbrojenie przeznaczone do działania poza Ziemią.

WIDEO

player placeholder

Kosmiczny wyścig zbrojeń

Wysocy rangą dowódcy wojskowi USA już wcześniej zapowiadali plany zwiększenia zdolności militarnych w przestrzeni kosmicznej, wskazując na rosyjskie i chińskie programy rozwijające technologie umożliwiające atakowanie i zakłócanie działania amerykańskich satelitów w razie przyszłego konfliktu.

Chiny zareagowały od razu, ostrzegając przed „wyścigiem zbrojeń” w przestrzeni kosmicznej. – Wzywamy stronę amerykańską do zaprzestania rozbudowy swoich zdolności militarnych oraz przygotowań do wojny w przestrzeni kosmicznej — cytuje rzecznika chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych agencja AFP.

Zobacz także:

Natomiast rzecznik Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych powiedział, że kontrola przestrzeni kosmicznej obejmuje obszary działań niezbędne do rywalizacji o dominację w przestrzeni kosmicznej i sprawowania nad nią kontroli — z wykorzystaniem środków kinetycznych i niekinetycznych w celu oddziaływania na zdolności przeciwnika poprzez ich zakłócanie, osłabianie, a w razie konieczności nawet niszczenie.

Dodał, że zdolności te mogą być wykorzystywane zarówno do celów ofensywnych, jak i defensywnych, na polecenie dowództw bojowych. Temat budzi wątpliwości prawne, choć obecność broni w kosmosie była podejrzewana od dawna.

Co o zbrojeniach mówi prawo kosmiczne?

– Z perspektywy prawa międzynarodowego kluczowe znaczenie mają cztery pierwsze artykuły „Układu o przestrzeni kosmicznej” z 1967 roku – mówi mec. dr Bartosz Malinowski, specjalista ds. międzynarodowego prawa kosmicznego z Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Wyjaśnia, że artykuły pierwszy i drugi stanowią, że badanie i wykorzystywanie przestrzeni kosmicznej jest prawem i możliwością każdego państwa. Nikogo nie wolno z tego prawa wyłączać ani ograniczać komukolwiek dostępu do przestrzeni kosmicznej tylko dlatego, że jest to dla innych niewygodne. Artykuł trzeci nakazuje, aby wykorzystywanie przestrzeni kosmicznej służyło utrzymaniu międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Artykuł czwarty z kolei zakazuje umieszczania broni masowego rażenia w przestrzeni kosmicznej oraz instalacji wojskowych na powierzchni ciał niebieskich.

–  Znacznie bardziej niepokojący jest artykuł trzeci w kontekście oświadczeń wydawanych między innymi przez Siły Kosmiczne Stanów Zjednoczonych, które mówią o urządzeniach pełniących funkcje zarówno ofensywne, jak i defensywne. Niepokój budzi zwłaszcza ta funkcja ofensywna – nie wiadomo bowiem, czy tego rodzaju aktywa miałyby być wykorzystywane wyłącznie przeciwko wojskowym urządzeniom innych państw znajdującym się w przestrzeni kosmicznej, czy również przeciwko obiektom cywilnym, niemającym zastosowania militarnego.

Komunikaty w tej sprawie są dwuznaczne i sugerują raczej brak realnych ograniczeń w sposobie wykorzystania tych środków. Rodzi to pytanie, w jaki sposób Stany Zjednoczone zamierzałyby uzasadnić zgodność takich działań z artykułem pierwszym, drugim i trzecim Układu – mówi ekspert.

Kto powstrzyma zbrojenia?

W tym miejscu należy zadać pytanie, czy istnieje możliwość egzekwowania zapisów „Układu o przestrzeni kosmicznej”?

– Zwykle tam, gdzie istnieje prawo, istnieje też mechanizm jego egzekwowania. W przypadku prawa międzynarodowego sytuacja jest jednak zasadniczo inna niż w porządku wewnątrzkrajowym. Prawo wewnętrzne budowane jest zazwyczaj w schemacie: hipoteza – nakaz – sankcja za jego naruszenie. Prawo międzynarodowe natomiast tworzone jest między podmiotami formalnie równymi sobie. Nie istnieje coś w rodzaju międzynarodowego komornika czy prokuratora, który ścigałby naruszenia i wstrzymywał określone działania.

Innymi słowy, znajdujemy się w sytuacji bliskiej zasadzie „co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Teoretycznie prawo istnieje, ale jest to prawo trudne do wyegzekwowania, bez jasno określonego podmiotu odpowiedzialnego za jego egzekwowanie. W efekcie państwa mogą działać w praktyce w sposób bliski dowolności – prawo międzynarodowe pozostaje w istocie prawem silniejszego.

To jego zasadnicza słabość, jeszcze wyraźniej widoczna niż w porządku wewnątrzkrajowym, gdzie przypadki „prawa silniejszego” są przynajmniej starannie skrywaną patologią. W niezależnym porządku międzynarodowym sytuacja jest, niestety, znacznie gorsza – i trudno tu o optymizm – podsumowuje mec. Malinowski.

Źródło: National Geographic

Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.