Ave, Ave, Ave Maria… Na słowa hymnu morze świateł faluje i 300 tys. świec unosi się do góry. Ponad nimi płynie niesiona w procesji drobna z daleka figurka Matki Bożej. Aż trudno uwierzyć, że Plac Modlitwy w sanktuarium w Fatimie jest w stanie pomieścić tak nieprzebrane tłumy (sąsiednia strona u dołu). Od 1917 r. w każdą rocznicę fatimskich objawień ludzie przybywają tu z całego świata. Z zagranicy głównie Hiszpanie, Włosi, na trzecim miejscu Polacy. Są też pielgrzymi ze Stanów Zjednoczonych, Brazylii, Ukrainy, Filipin i Francji. Ciągną tu autokarami, samochodami i pieszo. Jak Vitor Pereira, trener piłkarzy FC Porto, który w maju w towarzystwie żony codziennie pokonywał 50 km z 200-kilometrowej trasy, nie bacząc na upał i poranione stopy. Było to wotum dziękczynne za tytuł mistrza Portugalii, który zdobyła jego drużyna.

WIDEO…

player placeholder

Każdego roku Fatimę odwiedza ok. 6 mln pielgrzymów. W 2011 r. w oficjalnych mszach wzięło udział około 3,5 mln osób. Portugalczycy mówią, że w Porto pracują, w Lizbonie się bawią, a w Fatimie modlą. O dokładne szacunki trudno, ale oblicza się, że turystyka religijna w Portugalii dotyczy 10 proc. ludzi goszczących w tym kraju, którzy pozostawiają tu ponad 700 mln euro. Według rządowych danych 2012 r. obroty w ruchu pielgrzymkowym mogą przekroczyć miliard euro. To duże wsparcie dla portugalskiej gospodarki w czasie kryzysu.

Portugalia umiejętnie je zresztą wykorzystuje – inwestuje się tu w budowę dróg i miejsc noclegowych dla pielgrzymów. W ośmiotysięcznej Fatimie jest ich 50 tys. Miasto kwitnie. Zanim jednak stało się słynnym centrum pielgrzymkowym, było ubogą wioską. Dziś pełne jest hoteli i sklepów, które sprzedają dewocjonalia, w tym świece i figurki wotywne z wosku. Pali się je w sanktuarium w różnych intencjach. Tylko w maju 2012 r., podczas obchodów 95. rocznicy objawień, spalono ponad 30 ton wosku.

Zobacz także:

Zanim Fatima stała się sławna za sprawą trojga pastuszków, którym Maryja objawiła trzy tajemnice, pątnicy od IX w. ciągnęli przede wszystkim do hiszpańskiego Santiago de Compostela, które obok Rzymu i Jerozolimy było jednym z głównych celów pielgrzymek chrześcijan. Wiodła tam m.in. tzw. droga portugalska. Na niej zaś była – i pozostaje – Braga.

To starożytne miasto, za czasów rzymskich nazywane Bracara Augusta, stanowiło wówczas centrum prowincji Galicja. Leżało na skrzyżowaniu szlaków handlowych – tędy transportowano m.in. złoto do Rzymu. Braga, jako siedziba biskupów, odegrała znaczącą rolę w chrystianizacji całego regionu.

Najeżdżana potem przez Swewów, Wizygotów i Maurów popadła w ruinę, by odrodzić się w XI w. Wtedy to Braga została siedzibą arcybiskupa, który sprawował władzę nad większą częścią Półwyspu Iberyjskiego. W kolejnych wiekach miasto rozbudowywało się – powstały rezydencje, place, fontanny, a przede wszystkim kościoły, tak liczne, że dziś Bragę nazywa się drugim Rzymem. Katedra Sé de Braga to najstarszy kościół w Portugalii, wzniesiony pod koniec XI w. Z czasem do romańskiej budowli dodano elementy gotyckie, renesansowe i barokowe – m.in. chór i potężne złocone organy.

Arcybiskup Bragi miał swój udział w powstaniu królestwa Portugalii. Wspierał bowiem młodziutkiego Alfonsa Henriquesa, który wbrew swojej matce dążył do oderwania hrabstwa Portucale od hiszpańskiego królestwa Leónu, którego było lennem. W bitwie pod Sao Mamee opodal Guimaraes w 1128 r. Alfonso Henriques pokonał wojska matki i ogłosił się księciem Portugalii. Gdy w 1139 r. pobił Maurów w bitwie pod Ourique, arcybiskup Bragi koronował go, a Guimaraes stało się jego pierwszą stolicą (zanim przeniósł ją do Coimbry). Musiało jednak minąć 40 lat, by papież Aleksander III po uzyskaniu rocznego trybutu oficjalnie uznał Alfonsa I za króla.

Alfonso Henriques, nazywany Alfonsem I Zdobywcą, kontynuował rekonkwistę, a w walkach z Maurami wspierali go rycerze z całej Europy. Król miał ponoć wyrzuty sumienia, że powstrzymuje w ten sposób krzyżowców od wypraw do Ziemi Świętej, i dlatego w 1153 r. ufundował opactwo Alcobaça. Cystersi, których tam osadził, przyczynili się do gospodarczego rozkwitu regionu. Rozwinęli rolnictwo, zbudowali imponujące systemy wodne, bagna zamienili w grunty orne, powstały farmy i winnice. Mnisi uprawiali sztukę, tworzyli literaturę. Zgromadzili imponującą bibliotekę, jedną z najwspanialszych w całej Portugalii.

Historyczne centrum Guimaraes i klasztor cystersów w Alcobaça znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO , tak jak i klasztor dominikanów w miejsowości Batalha. Jego budowa związana jest ze zwycięską bitwą z Hiszpanami pod Aljubarrotą w 1385 r. Król Joao I ślubował, że jeśli pokona wielokrotnie liczniejsze wojska króla Kastylii, wzniesie klasztor. Tak powstało arcydzieło sztuki kamieniarskiej, budowane z przerwami niemal 150 lat. Klasztor Matki Boskiej Zwycięskiej to perła portugalskiego gotyku, z wieloma elementami charakterystycznego dla Portugalii stylu zwanego manuelińskim.

Mury niedokończonej kaplicy to koronka upleciona z kamiennych lin okrętowych, wodorostów, muszli... I nic dziwnego – w końcu gospodarka kraju od wieków silnie związana była z morzem.

W dzień wszystkich świętych 1755 r. wybrzeże Portugalii zostało nawiedzone przez trzęsienie ziemi o sile blisko 9 stopni w skali Richtera. Niemal cała Lizbona legła w gruzach. Ucierpiały również Alcobaça i Batalha. W roku 1811 wojska Napoleona splądrowały klasztor Alcobaça. Wspaniały księgozbiór został wywieziony, budynki częściowo spalone. Żołnierze nie oszczędzili nawet grobowców króla Pedra I i jego ukochanej Ines de Castro. Tragiczna historia ich miłości stała się tematem wielu dzieł literackich.

Ponowny wstrząs klasztory przeżyły w roku 1834, kiedy wydarzenia polityczne doprowadziły do kasaty zakonów. Mnisi opuścili klasztorne mury, które dziś ponownie tętnią życiem, ale już w zupełnie innym rytmie – wypełniają je co roku tysiące turystów.

Danuta Śmierzchalska, 2012