Najnowszy raport Głównego Urzędu Statystycznego pokazuje skalę demograficznego kurczenia się ludności Polski. W pierwszym półroczu 2026 roku ubyło niemal 90 tysięcy mieszkańców, a prawdziwą skalę zjawiska widać dopiero wtedy, gdy przyjrzeć się największym miastom. Spośród osiemnastu stolic województw aż piętnaście wyraźnie się kurczy, a tylko jedna metropolia wybiła się ponad resztę kraju wyraźnym wzrostem: to Kraków.

WIDEO…

player placeholder

GUS: ludność Polski spadła do 37,24 mln

Jak podał Główny Urząd Statystyczny, na koniec czerwca 2026 roku ludność Polski liczyła 37 mln 243 tys. osób, czyli o 90 tys. mniej niż na koniec 2025 roku. Oznacza to ubytek rzeczywisty, którego stopa wyniosła minus 0,24%. Dla porównania w pierwszym półroczu 2025 roku populacja skurczyła się o 87 tys. osób, a stopa ubytku rzeczywistego wyniosła minus 0,23%.

Większość mieszkańców, bo 22 mln 95 tys. osób, czyli niespełna 60% populacji, mieszka w miastach, a 15 mln 148 tys. na wsiach. Kobiety stanowią około 52% ogółu ludności. GUS wskazuje, że spadek liczby ludności jest wynikiem ujemnego przyrostu naturalnego, który wyniósł minus 95,2 tys. osób. To różnica między liczbą urodzeń żywych a liczbą zgonów. W praktyce oznacza to, że na każde 10 tys. ludności kraju ubyło 51 osób.

Zobacz także:

Łódź i Bydgoszcz kurczą się najszybciej w kraju

W ciągu 181 dni pierwszego półrocza Polska traciła średnio niemal 495 osób dziennie. Największy spadek liczby mieszkańców odnotowała Łódź, której populacja skurczyła się o 3 137 osób, czyli o ponad 17 mieszkańców każdego dnia. Pod względem procentowym Łódź wygląda podobnie jak Bydgoszcz, bo oba miasta straciły w pół roku około 0,49% mieszkańców. Tuż za nimi uplasowały się Kielce z wynikiem minus 0,48% oraz Gorzów Wielkopolski z minus 0,47%. Niespodzianką okazał się Gdańsk, który dotąd był na plusie, a tym razem stracił 278 mieszkańców i zakończył czerwiec z populacją 489 050 osób.

Warto jednak zaznaczyć, że obraz uciekających z miast mieszkańców byłby mylący. W Łodzi za niemal 88% spadku populacji odpowiada ubytek naturalny, czyli przewaga zgonów nad urodzeniami, a nie wyjazdy. W Bydgoszczy czynnik ten odpowiada za około 70% strat.

Kraków rośnie najszybciej spośród stolic województw

Na tym tle Kraków to wyraźny ewenement. Spośród osiemnastu stolic województw wzrost odnotowały zaledwie trzy miasta: Kraków, Warszawa i Rzeszów. Ale tylko stolica Małopolski zaliczyła wyraźny wzrost: jej populacja wzrosła o 2 879 mieszkańców, do poziomu 819 493 osób. Przyrost w Krakowie był niemal czternaście razy większy niż w Warszawie, która zyskała skromne 200 osób, oraz prawie osiem razy większy niż łączny wynik stolicy i Rzeszowa razem wziętych.

Tajemnica tkwi w strukturze zmian. W Krakowie saldo migracji na pobyt stały wyniosło plus 3 194 osoby przy niewielkim ubytku naturalnym rzędu 315 osób, dlatego populacja wyraźnie wzrosła. W Warszawie dodatnie saldo migracji sięgnęło 1 678 osób, lecz niemal w całości zniwelował je ubytek naturalny wynoszący 1 478 osób. Ani jedno z osiemnastu miast wojewódzkich nie zanotowało dodatniego przyrostu naturalnego. Wszędzie, nawet w rosnącym Krakowie, zmarło więcej osób, niż się urodziło, a łączny ubytek naturalny w stolicach województw wyniósł 13 476 osób.

Ujemny przyrost naturalny, więcej ślubów i rozwodów

Raport GUS przynosi też inne dane. Ujemny przyrost naturalny dotknął zarówno miast, gdzie wyniósł minus 62 tys. osób, jak i wsi, gdzie sięgnął minus 33,2 tys.. W pierwszym półroczu 2026 roku zarejestrowano około 115 tys. urodzeń żywych, czyli o 1 tys. mniej niż rok wcześniej, oraz około 210 tys. zgonów, o około 2 tys. więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku. GUS przypomina, że ubytek naturalny obserwowany jest od 2013 roku i wynika z niskiej liczby urodzeń przy jednoczesnym wzroście liczby zgonów związanym ze starzeniem się społeczeństwa.

W omawianym okresie zawarto ponad 50 tys. związków małżeńskich, o około 2 tys. więcej niż rok wcześniej, z czego 38% stanowiły małżeństwa wyznaniowe. Rozwiodło się około 32 tys. par, o około 1 tys. więcej niż w pierwszym półroczu 2025 roku. Zmieniła się też sytuacja migracyjna. Z danych z rejestru PESEL wynika, że liczba imigracji była wyższa od liczby emigracji. Na pobyt stały zameldowało się w Polsce około 9,9 tys. osób mających wcześniej miejsce zamieszkania za granicą, a wyjazd za granicę zgłosiło 4,3 tys. osób.

Źródła: GUS, Dziennik Gazeta Prawna