Seria filmów o Godzilli należy do najdłużej rozwijanych franczyz w dziejach kina, a jej tytułowa postać przeszła przez lata niezwykłą przemianę – od przerażającego symbolu zniszczenia po ikonę popkultury rozpoznawalną niemal na całym świecie. Najnowsza produkcja, „Godzilla Minus Zero”, jest kontynuacją „Godzilla Minus One” z 2023 roku, nagrodzonej Oscarem za najlepsze efekty specjalne. Za reżyserię obu filmów odpowiada Takashi Yamazaki, który przywrócił potworowi jego pierwotny, znacznie poważniejszy wymiar.
WIDEO…
Aby jednak zrozumieć, dlaczego Godzilla stała się dla Japończyków czymś więcej niż fikcyjnym stworzeniem, trzeba cofnąć się do wydarzeń, które na trwałe zmieniły historię kraju. Jak tragedie Hiroszimy i Nagasaki oraz późniejsze próby nuklearne na Pacyfiku wpłynęły na narodziny najsłynniejszego filmowego potwora?
Godzilla narodziła się z lęku przed bronią atomową. Japonia po II wojnie światowej
W sierpniu 1945 roku Stany Zjednoczone zrzuciły bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki, doprowadzając do śmierci dziesiątek tysięcy ludzi i pozostawiając kolejne pokolenia z konsekwencjami napromienienia. Dla Japonii, której miasta zostały wcześniej zniszczone także przez konwencjonalne naloty, zakończenie wojny nie oznaczało końca doświadczenia przemocy.
Ocaleni z bombardowań zmagali się z obrażeniami, chorobami i utratą bliskich, a społeczeństwo musiało odnaleźć się w rzeczywistości, w której człowiek dysponował bronią zdolną unicestwić całe miasto w ciągu kilku chwil. Pamięć o tych wydarzeniach pozostawała żywa również dziewięć lat później, kiedy japońskie studio Tōhō rozpoczęło prace nad filmem o gigantycznym potworze. Bezpośredni impuls do jego powstania przyniosło jednak wydarzenie, które pokazało, że zagrożenie nuklearne wcale nie należy do przeszłości.
1 marca 1954 roku Amerykanie przeprowadzili na atolu Bikini na Wyspach Marshalla próbę bomby wodorowej o kryptonimie Castle Bravo. Eksplozja okazała się znacznie silniejsza, niż przewidywano, a radioaktywny opad dotarł daleko poza wyznaczoną strefę bezpieczeństwa. W jego zasięgu znalazł się japoński kuter rybacki Daigo Fukuryū Maru, znany jako „Szczęśliwy Smok nr 5”. Cała 23-osobowa załoga została narażona na promieniowanie, a jeden z rybaków, radiotelegrafista Aikichi Kuboyama, zmarł we wrześniu tego samego roku.
Informacje o skażonych połowach wywołały w Japonii niepokój dotyczący bezpieczeństwa żywności i przyczyniły się do rozwoju ruchu antynuklearnego. To właśnie ten incydent zainspirował producenta Tomoyukiego Tanakę do stworzenia opowieści o stworzeniu przebudzonym przez próby jądrowe. Film, który trafił do japońskich kin 3 listopada 1954 roku, rozpoczyna się od tajemniczego zniszczenia statku na morzu. Dla ówczesnych widzów podobieństwo do niedawnej tragedii było czytelne, a fantastyczna historia nabierała niepokojąco rzeczywistego znaczenia.
Godzilla jako symbol zagłady. Co oznaczają wygląd potwora i zniszczenie Tokio?
Historyczne doświadczenia Japonii znalazły odzwierciedlenie nie tylko w fabule, ale również w samym wyglądzie Godzilli. Jej nierówna, pokryta charakterystycznymi wypukłościami skóra przywodzi na myśl blizny przerostowe, które pozostawały na ciałach części osób poparzonych podczas wybuchów atomowych. Z kolei niszczycielski, radioaktywny oddech potwora stał się wizualnym odpowiednikiem energii uwolnionej przez broń jądrową. Nieprzypadkowo stworzenie jest niemal niemożliwe do powstrzymania za pomocą konwencjonalnego uzbrojenia.
Reżyser Ishirō Honda chciał pokazać zagrożenie, wobec którego dotychczasowe sposoby obrony okazują się niewystarczające. Godzilla nie była więc zwykłym prehistorycznym zwierzęciem, które przypadkowo zaatakowało ludzi, lecz ucieleśnieniem siły wyzwolonej przez ich własne działania. Co istotne, w oryginalnej historii próby nuklearne nie tylko przyczyniły się do pojawienia się potwora, ale również zniszczyły jego dotychczasowe środowisko. Stworzenie można zatem interpretować jednocześnie jako sprawcę katastrofy i jej ofiarę.
Równie ważny jest sposób przedstawienia ataku na Tokio. W filmie z 1954 roku Godzilla niszczy budynki, wznieca pożary i pozostawia za sobą krajobraz przypominający miasto po bombardowaniu. Sceny uciekających mieszkańców, rannych przewożonych do szpitali i rodzin poszukujących bliskich nawiązywały do doświadczeń, które wielu Japończyków znało z własnego życia.
Szczególnie bolesnym punktem odniesienia były amerykańskie naloty zapalające na Tokio, w tym atak z nocy z 9 na 10 marca 1945 roku, w którym zginęło około 100 tys. osób. Honda, sam będący weteranem wojennym, nie ograniczył się jednak do widowiskowych obrazów destrukcji. Kamera poświęca uwagę również ludzkim reakcjom, cierpieniu i bezradności wobec katastrofy. Dzięki temu pierwsza „Godzilla” była nie tylko filmem o gigantycznym stworzeniu, ale także opowieścią o społeczeństwie, które zaledwie kilka lat po wojnie ponownie musiało zmierzyć się z wizją całkowitego zniszczenia.
Amerykańska okupacja Japonii i cenzura. Dlaczego Godzilla była czymś więcej niż potworem?
Na sposób, w jaki Japończycy opowiadali o wojnie, wpłynęła również sytuacja polityczna kraju. W latach 1945-1952 Japonia znajdowała się pod okupacją aliancką, w której dominującą rolę odgrywały Stany Zjednoczone. Władze okupacyjne wprowadziły system kontroli prasy, publikacji i produkcji filmowych, ograniczając możliwość przedstawiania tematów uznawanych za politycznie niewygodne. Dotyczyło to także części materiałów poświęconych skutkom bombardowań atomowych, zwłaszcza tych, które mogły wywoływać antyamerykańskie nastroje. Nie oznaczało to całkowitego zakazu wspominania o Hiroszimie i Nagasaki, jednak publiczna dyskusja o cierpieniu ofiar przez lata podlegała istotnym ograniczeniom. Po zakończeniu okupacji japońscy twórcy zyskali większą swobodę w podejmowaniu tematów związanych z niedawną przeszłością. Film fantastycznonaukowy okazał się jedną z form, dzięki którym można było opowiedzieć o zbiorowym lęku, nie rekonstruując dosłownie wydarzeń wojennych.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera decyzja Hondy, by uczynić z Godzilli bezosobową, niszczycielską siłę, a nie przeciwnika kierującego się ludzkimi motywacjami. Potwór nie prowadzi wojny w tradycyjnym rozumieniu, nie stawia żądań i nie daje się przekonać do odwrotu. Jego pojawienie się zmusza natomiast bohaterów do rozważenia, czy w walce z jednym zagrożeniem wolno stworzyć kolejną, równie niebezpieczną broń.
Antynuklearne przesłanie filmu było na tyle wyraźne, że podczas przygotowywania amerykańskiej wersji z 1956 roku, zatytułowanej „Godzilla, King of the Monsters!”, znaczną część politycznych i historycznych odniesień ograniczono lub usunięto. Dodano również sceny z amerykańskim dziennikarzem granym przez Raymonda Burra, zmieniając perspektywę opowieści. W rezultacie zagraniczni widzowie przez lata poznawali Godzillę przede wszystkim jako filmowego potwora, podczas gdy w Japonii jej historia od początku była związana z pamięcią o wojnie i obawą przed kolejną katastrofą nuklearną.
Źródła: BBC, Education About Asia