Dzieje starożytnego Egiptu kojarzą się nam głównie z monumentalnymi piramidami w Gizie, świątynią Abu Simbel czy Doliną Królów. Okazuje się jednak, że są miejsca nie tak popularne, ale równie interesujące.

WIDEO…

player placeholder

Jednym z nich jest zespół stanowisk archeologicznych w Gebelein, położony 28 km na południe od Luksoru. W starożytności nazywało się Inerty – po egipsku „dwie skały”. Był to ważny punkt na administracyjnej i religijnej mapie starożytnego Egiptu.

Polacy w Gebelein

Archeolodzy badali to miejsce już w XIX wieku, ale ich odkrycia były w dużej mierze nieopublikowane, a pozyskane zabytki rozproszyły się po świecie.

Zobacz także:

Lukę w poznaniu Gebelein od lat sukcesywnie wypełniają polscy archeolodzy z Gebelein Archaeological Project pod kierunkiem dr. Wojciecha Ejsmonda z Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN, badaczy z Uniwersytetu Warszawskiego, Egiptu, Japonii i kilku innych krajów.

Ponowne odkrycie grobowca

Dr Ejsmond opublikował właśnie wyniki badań prowadzonych na tzw. północnej nekropolii. Tam znajduje się grobowiec GWR I 384. Wiele wskazuje, że w 1911 roku badał go włoski archeolog Virginio Rossa. Nie zrobił tego jednak zbyt dokładnie i chyba nie do końca, bo Polacy znaleźli masę ciekawych zabytków.

Elitarny pochówek i wapienny sarkofag z czasów budowniczych piramid

Dzięki najnowszym badaniom udało się ustalić, że grobowiec był używany w starożytności kilkukrotnie. Wykuto go w skałach w czasach budowy piramid w Gizie i Sakkarze około 4500 lat temu.

W komorze grobowej polska misja odsłoniła potężny, wapienny sarkofag ze sklepionym wiekiem i uchwytami, kryjący słabo zachowane szczątki mężczyzny w wieku 40–50 lat owiniętego w co najmniej trzy lniane całuny. Wygląda na to, że nie poddano go pełnej mumifikacji.

W szybie odnaleziono również częściowo spalony fragment drewnianej laski określanej mianem medu. Był to atrybut wysokiego statusu społecznego zmarłego. Jest to dowód na to, że w grobowcu spoczął przedstawiciel lokalnej elity z czasów Starego Państwa. Wewnątrz szybu wiodącego do komory grobowej pośród gruzu odkryto też szczątki 10 innych osób, co ustaliła antropolog fizyczna Marzena Ożarek-Szilke. Nie były to kompletne szkielety.

Sensacja w szybie. Odkrycie szczątków świętych krokodyli

Najbardziej zaskakującym odkryciem polskiego zespołu było odnalezienie w jednym z szybów szczątków krokodyli. Gady te miały fundamentalne znaczenie w egipskiej religii. Niektóre z nich uznawano za żywe wcielenia boga Sobka.

Wewnątrz grobowca znajdował się wapienny sarkofag z czasów budowniczych piramid
Wewnątrz grobowca znajdował się wapienny sarkofag z czasów budowniczych piramid/Fot. Leydo Film

Zaledwie kilka kilometrów na północ od nekropolii, w Krocodilopolis, znajdowała się ważna świątynia tego bóstwa. Jednak do naszych czasów nie zachowała się. Nie wiemy, gdzie grzebano lokalnych kapłanów i czy w świątyni zamieszkiwał krokodyl, który był uznawany za żywy symbol kultowy Sobka.

– Odnalezienie kości krokodyli w grobowcu stanowi bezcenny, fizyczny dowód na lokalny kult tych zwierząt oraz składanie mumii w celach wotywnych. Trafiły tam najpewniej w I tysiącleciu p.n.e., co sugeruje, że świątynia ta nadal funkcjonowała – komentuje dla National Geographic Polska dr Wojciech Ejsmond.

Nie tylko czasy piramid

Do momentu rozpoczęcia projektu przez dr. Ejsmonda archeolodzy uważali, że północna nekropola w Gebelein przestała być użytkowana około 1900 roku p.n.e. Później nie powstawały tam nowe grobowce. Przypuszczano, że wykute w skale tunele używały kolejne pokolenia Egipcjan. Podobnie działo się też z… piramidami.

– Nasze najnowsze badania potwierdziły, że nekropola ta funkcjonowała w I tysiącleciu p.n.e., ale przyniosły też coś, czego poszukiwaliśmy od dawna – liczne kości krokodyli! Okazało się, że do grobowców wykutych jeszcze w czasach budowniczych piramid, wiele stuleci później składano kolejne pochówki, a także szczątki zwierząt – wskazuje dr Ejsmond.

Nekropola Północna w Gebelein skrywa sporo niespodzianek
Nekropola Północna w Gebelein skrywa sporo niespodzianek/Fot. Leydo Film

Z I tysiąclecia p.n.e. zachowały się też kartonaże, czyli fragmenty trumien wykonane z płótna i sklejone gipsem. Polscy naukowcy przypuszczają, że w tym albo w jednym z pobliskich grobowców chowano kapłanów i personel obsługujący pobliską świątynię Sobka. W Egipcie powszechną praktyką było grzebanie kapłanów na tym samym cmentarzu, na którym składano wotywne mumie zwierząt i święte zwierzęta, czyli żywe symbole ich kultu.

Życie na egipskiej prowincji

Jak mówi szef projektu, to odkrycie jest dla niego szczególnie ważne również z innego powodu – Dawni egiptolodzy koncentrowali się przede wszystkim na faraonach, monumentalnych świątyniach i grobowcach elit. Tymczasem religijność zwykłych Egipcjan, ich codzienne praktyki i lokalne kulty pozostają znacznie słabiej poznane – opowiada.

W jego ocenie Gebelein, jako prowincjonalny ośrodek, jest pod tym względem prawdziwą skarbnicą wiedzy. To właśnie tutaj archeolodzy odkrywają oblicze starożytnego Egiptu, które przez długi czas pozostawało w cieniu wielkich piramid i królewskich świątyń. O zagadkach Gebelein pisaliśmy na naszych łamach już wcześniej.

Źródło: The Sphinx Foundation