Losy Marii Walewskiej obrazują skomplikowaną strukturę epoki napoleońskiej – cynizm męskiego świata polityki, brak autonomii decyzyjnej kobiet w kwestiach małżeńskich, ale równocześnie ogromny wpływ jednostki na globalne zjawiska polityczne. Startując z trudnej pozycji, zdołała dokonać czegoś niezwykłego. Nie tylko przetrwała „mentalne kleszcze”, w jakie wziął ją książę Poniatowski, Talleyrand oraz jej własna rodzina, ale zdołała wytworzyć relację, która przekroczyła fizyczną fascynację Napoleona.
WIDEO…
Rodzina Łączyńskich
Maria Łączyńska urodziła się 7 grudnia 1786 roku, w Kiernozi – majątku szlacheckim w centralnej Polsce. Była najstarszą córką z siedmiorga dzieci Macieja (wzgl. Mateusza) Łączyńskiego, pieczętującego się herbem Nałęcz – zamożnego ziemianina i starosty gostynińskiego – i Ewy z Zaborowskich, pochodzącej z równie wpływowego rodu.
Dziewczynka dorastała w dobie dogorywającej I Rzeczypospolitej, w atmosferze walki o przetrwanie państwowości. Rodzina Łączyńskich była głęboko zaangażowana w sprawy narodowe. Jej ojciec wziął czynny udział w insurekcji kościuszkowskiej. Niestety, zapłacił za to najwyższą cenę, odnosząc śmiertelne rany podczas bitwy pod Maciejowicami w 1794 roku.
Wpływ Mikołaja Chopina na młodą hrabiankę
Zanim Maria wyjechała do Warszawy, by uczyć się w prestiżowym konwencie sióstr sakramentek, jej wczesna edukacja odbywała się w rodzinnym majątku. Matka, pragnąc zapewnić dzieciom obycie zgodne z europejskimi standardami, zatrudniła wyjątkowego guwernera. Był nim nie kto inny jak Mikołaj, ojciec Fryderyka Chopina.
To właśnie dzięki niemu młoda hrabianka nie tylko perfekcyjnie opanowała język francuski, ale także przesiąkła francuską kulturą, literaturą i mentalnością. Ta edukacja okazała się kluczowa dekadę później. Kiedy Napoleon wkroczył do Polski, w przeciwieństwie do wielu innych prowincjonalnych szlachcianek Maria potrafiła konwersować z cesarzem jego własnym językiem, z wrodzoną gracją i literacką błyskotliwością.
Małżeństwo z rozsądku
Na początku 1804 roku, zaledwie 17-letnia Maria została przymuszona do ślubu z Anastazym Walewskim, ponad 70-letnim hrabią z Walewic. Dla interesów rodu ważniejsze było, że był on byłym szambelanem na dworze Stanisława Augusta Poniatowskiego, co czyniło go niezwykle wpływową osobą. Zubożała rodzina widziała w tym gwarancję przetrwania. Matka de facto przymusiła ją do zawarcia związku z o wiele starszym mężczyzną.
W 1805 roku Maria wydała na świat pierwszego syna, Antoniego. Tak szybkie narodziny, w połączeniu z zaawansowanym wiekiem hrabiego, naturalnie wywołały spekulacje na temat faktycznego ojcostwa. Istnieją niepotwierdzone hipotezy, że ojcem chłopca był młody, nieznany z nazwiska oficer lub szlachcic, z którym Maria miała romans przed ślubem. Aby chronić honor żony, Anastazy Walewski oficjalnie uznał chłopca za swojego syna.
Mit Błonia a prawdziwe spotkanie z Napoleonem
Jak doszło do spotkania młodej kobiety z człowiekiem, przed którym drżała cała Europa? Jak głosi popularna, utrwalona przez samą Marię anegdota, miało do tego dojść 1 stycznia 1807 roku, w małej miejscowości Błonie niedaleko Warszawy. Ogarnięta patriotycznym zrywem 20-letnia hrabina podobno wymknęła się z domu wraz ze swoją kuzynką i wmieszała w tłum zwykłych chłopów oczekujących na przejazd imperatora. Gdy powóz Napoleona zatrzymał się na zmianę koni, jeden z francuskich oficerów, dostrzegłszy w tłumie zmarzniętą, acz olśniewająco piękną kobietę próbującą dojrzeć cesarza, rzekomo przepchnął ją przed jego oblicze. Napoleon, zachwycony jej urodą i zapałem, miał wręczyć jej bukiet kwiatów i wyrazić nadzieję na spotkanie w samej Warszawie.
Innego zdania są historycy. W dniu, w którym miało dojść do spotkania, Bonaparte znajdował się ok. 100 km od Błonia. Faktyczne, udokumentowane historycznie pierwsze spotkanie tej pary miało miejsce nieco ponad dwa tygodnie później. Odbyło się to 17 stycznia 1807 roku podczas wielkiego balu na cześć Napoleona w Warszawie. Czemu miała służyć romantyczna opowieść o Błoniu? Prawdopodobnie wyłącznie złagodzeniu wizerunku Marii.
„Polska sprawa” w cesarskiej sypialni
Początkowe reakcje Marii na awanse potężnego władcy były mieszane. Młoda kobieta miała czuć się przytłoczona uwagą Bonapartego i odrzucać jego zaloty, zasłaniając się węzłem małżeńskim. Trudno jednak zignorować fakt, że bycie adorowaną przez najbardziej wpływowego mężczyznę ówczesnego świata musiało być niezwykle pociągające dla młodej, atrakcyjnej damy, uwikłanej w związek ze staruszkiem. Osobiste dylematy Marii szybko zeszły na dalszy plan w obliczu „racji stanu”.
Polski establishment polityczny błyskawicznie zorientował się w sytuacji. Elity polityczne, desperacko poszukujące sposobów na nakłonienie Napoleona do ostatecznej proklamacji niepodległego państwa polskiego, dostrzegły w Marii idealne narzędzie dyplomatyczne.
Do jej salonu pielgrzymowali najważniejsi ludzie tamtej epoki. Minister spraw zagranicznych Francji, Charles-Maurice de Talleyrand, otwarcie sugerował, że los Europy spoczywa w jej rękach. Wtórował mu książę Józef Poniatowski, który wraz z grupą arystokratów przekonywał ją, że oddanie się Napoleonowi nie będzie aktem cudzołóstwa, a chwalebnym poświęceniem. Nawet Anastazy Walewski nakłaniał żonę do uległości wobec francuskiego przywódcy.
Ich relacja szybko przerodziła się w romans – Maria została metresą Napoleona. Jednak swoją pozycję wykorzystała inaczej, niż prosząc o klejnoty czy pałace dla siebie. Nieustannie przypominała Bonapartemu o konieczności odbudowy silnej Polski. Jej wpływ zbiegł się w czasie z istotną decyzją polityczną. W lipcu 1807 roku, na mocy zawartych między Francją, Rosją i Prusami traktatów pokojowych z Tylży, powstało Księstwo Warszawskie. Dla Polaków twór ten stanowił pierwszy krok do pełnej niepodległości.
Przełom w Schönbrunn
W 1809 roku, podczas pobytu w pałacu Schönbrunn, hrabina odkryła, że spodziewa się dziecka. Chcąc uniknąć skandalu dyplomatycznego, powróciła do majątku w Walewicach. To właśnie tam, 4 maja 1810 roku, urodził się chłopiec, któremu nadano imiona Aleksander Józef Florian.
Wkrótce potem Napoleon zdecydował się na rozwód z Józefiną. Narodziny chłopca stanowiły argument, że wina za niemożność poczęcia potomka spoczywała po jej stronie. Następnie zaaranżowany został wielki sojusz dynastyczny przez małżeństwo z austriacką arcyksiężniczką Marią Ludwiką (która zresztą wkrótce wydała na świat legalnego dziedzica).
Wkrótce po otrzymaniu wieści z Walewic, cesarz nakazał sprowadzić Marię i noworodka do Paryża. Przyszłość chłopca została zabezpieczona na iście królewskim poziomie. W swoje drugie urodziny, Aleksander Walewski otrzymał dożywotnio tytuł hrabiego cesarstwa. Ponadto, cesarz podarował mu dobra ziemskie w Królestwie Neapolu, oddając je w powiernictwo Marii aż do osiągnięcia przez syna pełnoletniości. Sama Maria otrzymała luksusowy pałac w Paryżu, gdzie mogła wieść życie należne wyższej arystokracji. Jej relacja z Napoleonem powoli traciła jednak charakter romantyczny, przeobrażając się w głęboką lojalność i szacunek.
Niezłomna lojalność
Rozwód z Anastazym uzyskała w sierpniu 1812 roku. Tym samym zyskała wolną rękę w kwestii ułożenia swojego życia, jednak na przeszkodzie stanęły jej „czarne chmury”, które nadciągały nad Europę. Kampania rosyjska z 1812 roku i klęska wojsk francuskich pod Lipskiem w 1813 roku przypieczętowały losy Napoleona. Po wkroczeniu wojsk koalicji do Paryża i zmuszeniu cesarza do pierwszej abdykacji, większość jego otoczenia – dworzan, marszałków, a nawet rodziny – opuściła go, ratując własne kariery polityczne i majątki. To właśnie wtedy Maria pokazała prawdziwą siłę charakteru.
We wrześniu 1814 roku podjęła ryzyko wyprawy na wyspę Elba. Podczas emocjonalnego spotkania zaproponowała mu sprzedaż części swoich własnych klejnotów, aby zasilić jego uszczuplony skarbiec. Rok później, po powrocie Napoleona i ostatecznej klęsce pod Waterloo, spotkała się z nim po raz ostatni. Doszło do tego w pałacu Malmaison.
Prawdziwa miłość
Po upadku politycznego porządku, Maria wreszcie znalazła przestrzeń na realizację własnych pragnień. Od jakiegoś czasu darzyła uczuciem pewnego oficera. Był nim Philippe-Antoine d’Ornano, kuzyn samego Bonapartego. Podążyła za nim do Liège, gdzie udał się w ramach represji, które sprowadzili na niego powracający do władzy Burbonów. Para wzięła ślub 7 września 1816 roku, w Brukseli.
Śmierć hrabiny
W czerwcu 1817 roku Maria urodziła trzeciego syna. Poród okazał się jednak bardzo wyczerpujący. Zmęczony organizm prawdopodobnie został zaatakowany przez ciężką, przewlekłą infekcję nerek. Hrabina d’Ornano zmarła 11 grudnia 1817 roku w Paryżu.
Zgodnie z dyspozycją i silnymi naciskami jej polskich krewnych, rok po śmierci ciało Marii zostało ekshumowane z cmentarza Père-Lachaise i z honorami przetransportowane do rodzinnej Kiernozi. Trumna z jej zwłokami spoczęła w krypcie tamtejszego kościoła. Jednak serce hrabiny trafiło do grobowca rodziny d’Ornano we Francji.
Nasz autor
Artur Białek
Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.