Reklama

Spis treści:

  1. Ziemianin, mąż, żołnierz
  2. Wrzesień 1939 i narodziny Polskiego Państwa Podziemnego
  3. Ochotnik do Auschwitz
  4. Powrót na front
  5. Powrót i aresztowanie
  6. Wykonanie wyroku i zacieranie śladów

W historii XX-wiecznej Europy zapisało się wiele postaci tragicznych, bohaterów wojennych oraz ofiar totalitarnych reżimów. Rzadko jednak zdarza się, aby wszystkie te elementy splotły się w jednym życiorysie. Nie bez powodu brytyjski historyk Michael Foot określił go mianem jednego z sześciu najodważniejszych ludzi europejskiego ruchu oporu podczas II wojny światowej.

Ziemianin, mąż, żołnierz

Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu – miejscowości w Karelii, niedaleko jeziora Ładoga. Syn Juliana Pileckiego i Ludwiki z domu Osiecimskiej wychowywał się w rodzinie o głębokich tradycjach patriotycznych. To właśnie w domu rodzinnym młody Witold uczył się, że miłość do ojczyzny to nie tylko wzniosłe hasła, ale przede wszystkim gotowość do czynu i służby.

Lata młodości Pileckiego zbiegły się w czasie z burzliwym okresem odzyskiwania przez Polskę niepodległości. Pierwsze szlify bojowe i doświadczenie wojskowe zdobywał w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Jednak w okresie dwudziestolecia międzywojennego, gdy Polska powróciła na mapę Europy, szukał stabilizacji. Prowadził majątek i angażował się w życie lokalnej społeczności.

7 kwietnia 1931 roku w Ostrowi Mazowieckiej ożenił się z Marią Ostrowską. Pilecki był człowiekiem mającym wszystko do stracenia – kochającą rodzinę, majątek, pozycję społeczną. A jednak, gdy wybiła godzina próby, nie wahał się ani chwili, by postawić wszystko na szali w obronie wyższych wartości.

Wrzesień 1939 i narodziny Polskiego Państwa Podziemnego

Okres stabilizacji w jego życiu zakończył się wraz z wybuchem II wojny światowej. Gdy Niemcy najechali Polskę, Witold Pilecki natychmiast stanął do obrony kraju. Jako dowódca plutonu kawalerii brał udział w ciężkich walkach z nacierającymi siłami nazistowskich Niemiec. Choć polska kawaleria odnosiła lokalnie znaczne sukcesy taktyczne, ogólna sytuacja na froncie, miażdżąca przewaga technologiczna i liczebna wroga, a wreszcie inwazja sowiecka ze wschodu sprawiły, że regularna wojna obronna była skazana na niepowodzenie.

Koniec otwartych działań wojennych i demobilizacja polskiej armii, która nastąpiła 6 października 1939 roku, nie oznaczały dla Pileckiego końca walki. Wielu żołnierzy szukało dróg ucieczki na Zachód, by tam dołączyć do odtwarzanych sił alianckich. Pilecki wybrał trudniejszą drogę – pozostał w okupowanym kraju, by budować zręby konspiracji. Był jednym ze współzałożycieli Tajnej Armii Polskiej, jednej z pierwszych wojskowych organizacji podziemnych. To on stanowczo forsował ideę zjednoczenia rozdrobnionych grup ruchu oporu pod jednym dowództwem, co ostatecznie zaowocowało włączeniem TAP w struktury Armii Krajowej. W działalności konspiracyjnej zaczął posługiwać się wieloma pseudonimami. W dokumentach i relacjach przewijają się najczęściej: „Witold”, „Druh” i „T-IV”.

Ochotnik do Auschwitz

W połowie 1940 roku niemieckie dowództwo uruchomiło obóz koncentracyjny Auschwitz, pierwotnie przeznaczony do przetrzymywania i powolnego mordowania polskiej inteligencji, elit politycznych i wojskowych. Z biegiem czasu obóz ten rozrastał się, pochłaniając coraz więcej ofiar, w tym wielu żołnierzy podziemia. Polskie dowództwo wojskowe pilnie potrzebowało wiarygodnych informacji o tym, co dokładnie dzieje się za drutami kolczastymi kompleksu w Oświęcimiu.

Plan pozyskania informacji zakładał, że ktoś musiał dać się dobrowolnie aresztować i trafić do obozu. Witold Pilecki zgłosił się do tego zadania jako ochotnik. We wrześniu 1940 roku celowo wszedł w „kocioł” jednej z warszawskich łapanek, pozwalając na swoje zatrzymanie. Znalazł się w piekle jako jeden z pierwszych kilku tysięcy więźniów, przebywając w KL Auschwitz aż do końca kwietnia 1943 roku.

Konspiracja w obozie

Będąc w obozie, natychmiast przystąpił do budowy tajnej siatki – Związku Organizacji Wojskowej. ZOW miało za zadanie podtrzymywać więźniów na duchu, chronić ich przed załamaniem moralnym, organizować i sprawiedliwie dzielić dodatkową żywność, a także zdobywać ciepłą odzież na zimę. Co najważniejsze, struktury organizacji przygotowywały szczegółowe plany operacyjne i taktyczne dotyczące zorganizowania zbrojnej ucieczki więźniów, a docelowo – całkowitego odbicia obozu. Plan wyzwolenia został przemycony na zewnątrz i uzyskał wstępną aprobatę komendanta głównego AK, generała Tadeusza Komorowskiego „Bora”.

Niestety, plany zbrojnego powstania w obozie natrafiły na mur obiektywnych trudności wojskowych. Alianci wykazali niechęć do podjęcia operacji bombardowania infrastruktury obozowej i linii kolejowych, a lokalne oddziały AK były zbyt słabo uzbrojone w stosunku do stacjonującego wokół Oświęcimia garnizonu SS. Po zapoznaniu się z tymi faktami, Pilecki musiał zaakceptować odmowę dowództwa Armii Krajowej w kwestii wsparcia ataku z zewnątrz. Nie zmieniło to jednak faktu, że ZOW utrzymywał obóz w stanie gotowości, zakładając, że więźniowie i tak zerwaliby się do walki, gdyby Niemcy zdecydowali się na całkowitą likwidację Auschwitz.

Ucieczka

Wiosną 1943 roku Gestapo obozowe wpadło na trop organizacji. Kolejni bliscy współpracownicy Pileckiego byli rozstrzeliwani. Pozostanie w obozie oznaczało pewną śmierć, która w tamtym momencie nie przyniosłaby już żadnych korzyści taktycznych. Dlatego na przełomie kwietnia i maja 1943 roku Pilecki wraz z Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim podjął zakończoną sukcesem próbę ucieczki z Auschwitz.

Powrót na front

Po opuszczeniu nazistowskiego piekła, natychmiast wrócił do struktur AK. 1 sierpnia 1944 roku, gdy wybuchło powstanie warszawskie, rotmistrz dołączył do Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej. Został przydzielony do I Obwodu „Radwan”, obejmującego Śródmieście. W trakcie dramatycznych walk został dowódcą kompanii w zgrupowaniu „Chrobry II”, a dokładnie – w strukturach I batalionu „Lecha Żelaznego”.

Zgrupowanie utrzymywało swoje pozycje aż do ostatecznego upadku zrywu, skutecznie odpierając zmasowane ataki niemieckiej piechoty i czołgów. Po kapitulacji podzielił los tysięcy żołnierzy i trafił do niemieckiej niewoli, lądując ostatecznie w oflagach. Koniec wojny zastał go na Zachodzie. Dla wielu Polaków był to czas radości z pokonania III Rzeszy. Dla Pileckiego jednak szybko stało się jasne, że jedna tyrania została zastąpiona drugą.

Powrót i aresztowanie

Gdy Polska znalazła się w strefie wpływów Stalina, żołnierze AK z dnia na dzień stali się „wrogami ludu”. Rząd RP na Uchodźstwie potrzebował własnej siatki wywiadowczej w kraju, która mogłaby dokumentować sowieckie zbrodnie i terror Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Mimo oczywistego ryzyka, 28 grudnia 1945 roku Pilecki wrócił do Polski, by organizować wywiad. Bezpieka aresztowała go prawdopodobnie 8 maja 1947 roku. Trafił do jednego z najstraszniejszych miejsc powojennej Polski – do więzienia na ulicy Rakowieckiej w Warszawie.

Witold Pilecki podczas procesu
Witold Pilecki podczas procesu / fot. „Głos Ludu” March 1948, Wikimedia Commons, public domain

Komunistyczni śledczy z Urzędu Bezpieczeństwa poddali go brutalnym przesłuchaniom. Nadzór nad śledztwem sprawował pułkownik Józef Różański, uznany za jednego z najokrutniejszych funkcjonariuszy aparatu terroru. Jego metody opierały się na łamaniu kości, zrywaniu paznokci, wielodniowym pozbawianiu snu i psychicznym dręczeniu.

Pokazowy proces

Po trwającym miesiącami śledztwie, rotmistrz stanął przed sądem. Proces Pileckiego i siedmiu osób aresztowanych wraz z nim przed Wojskowym Sądem Rejonowym rozpoczął się 3 marca 1948 roku. Rozprawa ta była niczym innym, jak pokazowym procesem, który nie miał nic wspólnego z praworządnością.

Oskarżonym postawiono absurdalne zarzuty przygotowywania zbrojnych zamachów, szpiegostwa na rzecz obcych mocarstw i prób obalenia ustroju. Pilecki ze spokojem i godnością konsekwentnie zaprzeczał tym sfałszowanym oskarżeniom. Jego argumenty i składane zeznania w ogóle nie były jednak brane pod uwagę przez sędziów. Co więcej, w procesie całkowicie zabroniono mu składania szerszych wyjaśnień, a o powołaniu jakichkolwiek świadków obrony nie mogło być nawet mowy.

15 marca 1948 roku Witold Pilecki i jego bliski współpracownik – Tadeusz Płużański – zostali skazani na karę śmierci. Wyrok Płużyńskiego zmieniono później na dożywotnie pozbawienie wolności. Pileckiemu Bierut odmówił prawa łaski.

Wykonanie wyroku i zacieranie śladów

25 maja 1948 roku, godzinie 21:30, rotmistrz Witold Pilecki został zamordowany pojedynczym strzałem w tył głowy. Pocisk wystrzelił etatowy kat i funkcjonariusz UB, Piotr Śmietański.

Działania reżimu nie skończyły się na zbrodni sądowej. W logice totalitarnej konieczne było także zniszczenie pamięci o zmarłym. Ciało bohatera nie zostało wydane rodzinie. Wywieziono je potajemnie w środku nocy. Komuniści starali się wymazać go z kart historii tak skutecznie, że miejsca pochówku rotmistrza nie odnaleziono do dziś. Historycy i badacze podejrzewają, że jego szczątki spoczywają w jednej z bezimiennych mogił zbiorowych, prawdopodobnie na tzw. Łączce Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Jednak dotychczasowe intensywne prace ekshumacyjne i badania genetyczne nie przyniosły ostatecznego potwierdzenia.

Źródło: National Geographic Polska

Szukasz inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasz autor

Artur Białek

Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...