W surowym klimacie azjatyckich bezkresów każdy posiłek musiał nie tylko sycić, ale przede wszystkim dostarczać organizmowi mikroelementów niezbędnych do przetrwania mrozów sięgających minus 50 stopni Celsjusza. To właśnie tam narodziła się tradycja parzenia napoju, który wymyka się utartym schematom kulinarnym.
Czym właściwie jest sutej caj i jak powstaje ten napój?
Dla gości odwiedzających mongolskie jurty pierwszy łyk lokalnego naparu bywa niemałym zaskoczeniem. Jak tłumaczy bohaterka podcastu National Geographic Polska, tradycyjny sutej caj nie ma nic wspólnego ze słodkimi herbatami, jakie znamy na co dzień.
– W Mongolii ta herbata to jest zielona mongolska herbata długo gotowana, wymieszana z mlekiem. W zależności od rejonów napój jest podawany z solą bądź w ogóle bez soli. Często dodaje się też odrobinę masła klarowanego, które pomaga w przyswajaniu witamin – wspomina Misheel Jargalsaikhan.
Herbata mongolska to w istocie pożywny bulion herbaciany, który pije się gorący prosto z czarki. Sól pomaga uzupełniać elektrolity wypłukiwane podczas wysiłku na wietrznym stepie, a tłuszcz zwierzęcy chroni organizm przed wychłodzeniem. Chcąc lepiej zgłębić ten region, warto poznać kulturę koczowniczych społeczności, w których gościnność wciąż mierzy się liczbą podanych parujących czarek naparu.
Co kryje tradycyjna kuchnia mongolska na co dzień?
Niezwykły napar to zaledwie wstęp do fascynującego menu nomadów. Choć współczesny Ułan Bator oferuje pełen przekrój nowoczesnych restauracji, rdzenne tradycje kulinarne stepu bazują na zaledwie kilku surowcach.
– Składniki mongolskiej kuchni są bardzo proste. Najważniejsze z nich to mięso, mąka, sól, zioła i przyprawy – zaznacza Misheel.
Wśród klasycznych przysmaków prym wiodą:
- buuz – tradycyjne, gotowane na parze pierożki z ciasta pszennego, wypełnione siekaną baraniną lub wołowiną;
- ajrag (kumys) – sfermentowane mleko kobyle o lekko kwaskowatym smaku i zawartości około 3 proc. alkoholu, które latem świetnie chłodzi i jest jednym z najbardziej charakterystycznych napojów fermentowanych Azji.
Czy w takim świecie odnajdzie się jarosz? Badając kuchnie świata i ich sekrety, łatwo zauważyć, że koczownicy musieli polegać na białku zwierzęcym. Misheel podkreśla jednak, że nawet wegetarianie bez trudu poradzą sobie w Mongolii, o ile docenią kunszt prostych mącznych dań i lokalnych ziół.
Posłuchaj całej rozmowy z Misheel Jargalsaikhan
Pełną rozmowę z Misheel Jargalsaikhan poprowadził Łukasz Załuski, redaktor naczelny National Geographic Polska. Wideo można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.
Źródło: National Geographic Polska
Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.