Dzieciństwo spędzone między szumem morskich fal a zapachem dojrzałych moreli mogło wydawać się sielanką, jednak za tą fasadą kryła się bezwzględna dyscyplina. Choć decyzja o wyjeździe zapadła nagle, na zawsze odmieniła jej życie.

Zapach czystego morza i żelazny rygor w Sewastopolu

Sewastopol zapisał się w pamięci tancerki jako oaza zieleni, łagodnego klimatu i niepowtarzalnej przyrody. Połączenie morskiego i górskiego powietrza tworzyło wyjątkowy mikroklimat, w którym zimy rzadko kiedy przynosiły mróz.

– Ja kocham swoje miasto. Cieszę się, że urodziłam się nad morzem. Tym Krym się różni, że ma niesamowite powietrze, bo łączy się tam powietrze górskie i morskie – wspomina tancerka.

Zobacz także:

Beztroskie spacery po plaży szybko ustąpiły jednak miejsca morderczym treningom na sali, gdzie każdy ruch musiał być dopracowany do perfekcji. Wychowanie pod okiem wymagającej babci nie pozostawiało miejsca na taryfę ulgową.

– Babcia miała mocną rękę, nie było zmiłuj w stosunku do tańca. Zwykle dzieci miały wycieczki ze szkoły, a ja miałam szkołę, a później treningi prawie codziennie, a w weekendy turnieje po całej Ukrainie. Tłumaczyła mi, że taniec to moje życie i moja profesja.

Szesnastolatka w obcym kraju bez znajomości języka

Gdy w 2008 roku ukończyła szkołę, spakowała walizki i ruszyła do Polski, gdzie wcześniej osiedliła się część jej rodziny. W tamtym okresie przybysze ze Wschodu wciąż należeli na warszawskich ulicach do rzadkości.

– Takim trochę byłam owocem egzotycznym wtedy. Przyjechałam, nie chodziłam tutaj do szkoły i nie było łatwo, bo zaczynałam życie na nowo. Byłam młoda, miałam 16 lat, nie miałam tu nikogo, nie znałam języka – wyznaje.

Pomocną dłoń wyciągnęli koledzy z parkietu oraz rodzina, choć nauka polskiego wymagała samodzielnego przełamywania barier. Gdy mama powiedziała jej: „jak słyszysz, tak piszesz”, Walerija sięgnęła po popularną wówczas powieść „Zmierzch” i strona po stronie przyswajała nowe słownictwo.

Od zagubionej nastolatki do polskiego paszportu

Polska stolica szybko przestała być obcym terytorium, stając się przestrzenią spektakularnego sukcesu zawodowego. Walerija trafiła do czołowych programów telewizyjnych i zyskała sympatię milionów widzów. W 2015 roku oficjalnie odebrała polskie obywatelstwo.

Dziś z sentymentem spaceruje po Nowym Świecie i alejkach Parku Saskiego, podkreślając, że Warszawa dała jej drugie życie. – Miałam tutaj rodzinę, mam brata Polaka. Czułam się tu dobrze i moja kariera bardzo dobrze się zaczęła rozwijać. Nie miałam żadnych planów, żeby występować w telewizji, po prostu tak się wydarzyło – podsumowuje.

Posłuchaj całej rozmowy z Waleriją Żurawlewą

Pełną rozmowę z Walerią Żurawlewą poprowadził Łukasz Załuski, redaktor naczelny National Geographic Polska. Wideo można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.

NG Podcast - (odc. Walerija Żurawlewa ) - całość

Źródło: National Geographic Polska