1 października ruszyła 22. edycja Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic. To wydarzenie, na które zarówno redakcja, jak i czytelnicy czekają z niecierpliwością. Konkurs ma charakter otwarty – nie ma w nim specjalnych kryteriów, a zgłosić może się każdy pasjonat fotografowania.

– To jest konkurs otwarty dla wszystkich, i dla amatorów, i dla profesjonalistów. Przesyłane zdjęcia pokazują cały świat. Dajemy szansę ludziom, którzy są dopiero na początku swojej fotograficznej drogi i mogą się skonfrontować ze zdjęciami innych uczestników, a czasami nawet wygrać” – zaznacza Iwona El Tanbouli-Jabłońska.

Smartfon stał się pełnoprawnym sprzętem fotograficznym

Współczesna technologia sprawia, że profesjonalny sprzęt fotograficzny przestaje być warunkiem koniecznym do stworzenia wybitnego kadru. Redakcja podkreśla, że granica między fotografią mobilną a tą wykonywaną aparatami cyfrowymi całkowicie się zatarła.

Zobacz także:

– Czujemy, że podział na smartfon kontra aparat stał się sztuczny. Zdjęcie zrobione telefonem jest dzisiaj równorzędne. Telefon jest zawsze pod ręką i pozwala na szybkie zrobienie fotki w odpowiednim momencie – zauważa Łukasz Załuski. – Jeśli zdjęcie spełnia wszystkie warunki, których szukamy, i ma stronę wizualną połączoną z treścią, to narzędzie staje się drugorzędne – mówi Iwona El Tanbouli-Jabłońska.

Dopuszczalne granice edycji zdjęć

Głównym problemem, z którym mierzą się jurorzy podczas selekcji tysięcy nadesłanych prac, jest zbyt mocna edycja graficzna. Regulamin konkursu precyzyjnie określa granice ingerencji cyfrowej, a prace weryfikowane są pod kątem autentyczności.

– Zachęcam, żeby zagłębić się w regulamin. Często przy ścisłym finale weryfikujemy, czy zdjęcie nie zostało zmanipulowane. Bardzo często musimy podziękować autorowi, bo był fotomontaż albo autor po prostu przesadził z obróbką. Nie chcemy promować fotografii, która nie oddaje prawdy o świecie – tłumaczy Iwona El Tanbouli-Jabłońska.

– Moja rada: nie za bardzo kombinować z obróbką zdjęć. Podstawowa zmiana kontrastu, wyciągnięcie szczegółów w jasnościach i cieniach jest wręcz wskazana. Ale naprawdę nie szalejcie z suwakami – mówi jurorka.

Najważniejsza jest oryginalność

Kolejną pułapką, w którą wpadają uczestnicy, jest kopiowanie prac nagrodzonych w poprzednich edycjach i brak oryginalności. Chociaż warto inspirować się uznanymi już twórcami, zawsze najważniejsze jest osobiste spojrzenie. Redakcja odrzuca również te kadry, które powstały bez wyraźnego pomysłu i intencji twórczej. – Zobaczcie, co zostało nagrodzone, ale nie kopiujcie. Nie przysyłajcie też zdjęć przypadkowych. Chcemy, żeby zdjęcie powstało z określoną intencją i założeniem, co chce powiedzieć – apeluje Iwona El Tanbouli-Jabłońska.

Czym jest, a czym nie jest fotoreportaż

Fotoreportaż to jedna z najważniejszych i najbardziej prestiżowych kategorii konkursu. W tym przypadku uczestnicy mogą zgłosić materiał złożony z maksymalnie 8 zdjęć, wykonanych w ciągu ostatnich trzech lat. Najczęstszym błędem jest tu mylenie fotoreportażu z przypadkową serią. – Seria to zbiór zdjęć, które następują po sobie bez połączenia przyczynowo-skutkowego. Mogą być połączone kolorem, motywem, ale nie tworzą historii. Za fotoreportażem musi iść treść – historia bohatera lub wydarzenia – wyjaśnia dyrektorka artystyczna.

Sam wybór udanych kadrów do fotoreportażu to dopiero połowa sukcesu. Kluczowa dla oceny jury okazuje się ich sekwencja i wynikająca z niej narracja. – Fotoreportaż musi mieć początek, rozwinięcie i koniec. Bardzo ważne jest zdjęcie otwierające i bardzo ważne jest zdjęcie zamykające. Z tych ośmiu zdjęć można ułożyć narrację, która prowadzi widza przez całą historię – podkreśla Iwona El Tanbouli-Jabłońska.

Powodem, dla którego jury odrzuca dobre fotoreportaże, bardzo często jest właśnie niewłaściwa edycja (wybór) zdjęć i ułożenie ich w nieodpowiedniej kolejności.

WKF to konkurs także dla młodych

Duże emocje w redakcji budzi kategoria „Świat okiem młodych”, skierowana do uczniów i licealistów poniżej 18. roku życia. W tej kategorii jury wybiera 10 finałowych prac, a ostatecznego zwycięzcę w głosowaniu wybierają czytelnicy serwisu National-Geographic.pl. – Zaskakuje mnie niesamowita wrażliwość i skupienie na detalu młodych ludzi, szczególnie w fotografii przyrodniczej – opowiada Iwona El Tanbouli-Jabłońska.

Jury często się spiera o werdykt

Proces wyłaniania zwycięzców jest wieloetapowy i często prowadzi do wielogodzinnych debat w gronie jurorów. Przy wyborze Grand Prix odbywa się najbardziej dogłębna analiza. – Był nawet taki moment podczas obrad, że zadzwoniliśmy do autora zdjęcia, żeby dopytać o konkretny szczegół i sposób oświetlenia, by upewnić się, że nie doszło do manipulacji – ujawnia Iwona El Tanbouli-Jabłońska.

Zapytana o to, jak z tysięcy własnych kadrów wybrać ten jeden idealny, jurorka odpowiada:– Szukajcie kadrów nieoczywistych. Zdjęcie musi mieć to „coś” – nieoczywistą kompozycję, bardzo mocne emocje, niesamowity temat albo super światło. Jeżeli to wszystko ze sobą zagra, takie zdjęcie od razu zwróci naszą uwagę.

Całą rozmowę Łukasza Załuskiego z Iwoną El Tanbouli-Jabłońską można obejrzeć TUTAJ.

Zgłoszenia do 22. edycji Wielkiego Konkursu Fotograficznego można wysyłać do 19 października, TUTAJ. Każdy ma szanse na wygraną!

WKF