Badania pokazały jak silny wpływ miały zawleczone przez żeglarzy i kolonistów choroby z Europy do Ameryki Południowej. Kluczem do poznania rozmiarów tragedii jest DNA.

Pierwsze badanie szczątków ludzi zamieszkujących Amerykę przed nadejściem Europejczyków pokazało jak straszliwy wpływ miała kolonizacja na tamtejszą populację. Zbadano zwłoki liczące sobie od 500 do nawet 8600 lat. Wynik zszokował badaczy.

- Żadna z linii genetycznych obecnych w przebadanych ciałach nie miała kontynuacji wśród obecnej populacji – mówi Dr Bastien Llamas z Australian Centre for Ancient DNA, które przeprowadziło badania. Co to oznacza? Że żadna z osób, która nosiła w sobie jakiekolwiek ślady pokrewieństwa ze zbadanymi zmarłymi nie dotrwała do naszych czasów.

Niedługo po nadejściu kolonistów pojawiły się pierwsze oznaki zawleczonych przez nich do Ameryki chorób. Największe epidemie zdziesiątkowały populację rdzennych mieszkańców w XVI i XVII wieku.

Na początku XVI wieku w Meksyku według historyków żyło od 6 do nawet 25 milionów ludzi. W kolejnym wieku było ich już tylko 2 miliony.
 

Źródło: Archeowieści oraz University of Adelaide  

 

________________________________________

Właśnie trwa 10. edycja konkursu TRAVELERY. To najbardziej prestiżowe nagrody podróżnicze. Zagłosuj na "Podróż roku" i poznaj nominowanych w kategroii "Podróżników Online":