Reklama

Wszystko zaczęło się od niedomówień. 5 maja 2026 roku do WHO dotarł alarmujący raport o tajemniczej, wysoce śmiertelnej chorobie w prowincji Ituri w DRK. Pierwsze ofiary – w tym czterech pracowników ochrony zdrowia – zmarły w ciągu zaledwie czterech dni. Dochodzenie epidemiologiczne potwierdziło obawy – sprawcą jest szczep Bundibugyo, którego obecność w tym regionie ponownie wywołała ogromny chaos. Jak wygląda sytuacja?

Dlaczego szczep Bundibugyo jest tak groźny?

Większość z nas kojarzy wirusa Eboli z obrazami, które znamy z mediów podczas epidemii w latach 2018–2020. Wtedy walczyliśmy ze szczepem Zair. Mieliśmy szczęście – udało się opracować skuteczne szczepionki i metody leczenia.

W przypadku wirusa Bundibugyo sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nie istnieje obecnie żadna zatwierdzona szczepionka ani dedykowane leczenie farmakologiczne dla tego wariantu, a ten szybko się rozprzestrzenia.

Jak rozprzestrzenia się choroba?

Wirus przenosi się przez bezpośredni kontakt z krwią lub wydzielinami zakażonych zwierząt (m.in. nietoperzy czy małp), a następnie błyskawicznie rozprzestrzenia się między ludźmi. Okres wylęgania choroby trwa od 2 do 21 dni. Problemem jest „podstępna” natura początkowych objawów, które do złudzenia przypominają grypę lub malarię: gorączka, silne bóle mięśni, głowy i gardła.

To opóźnia diagnozę, a w efekcie – izolację chorego. Jak wskazują doniesienia z DRK, początkowe lekceważenie objawów i szukanie pomocy w domach modlitewnych zamiast u lekarzy tylko przyspieszyło transmisję wirusa w lokalnych społecznościach.

Tragedia regionu bogatego w złoto

Epicentrum epidemii – prowincja Ituri – to region bogaty w złoto, górnicy w związku ze swoją pracą dużo się przemieszczają. Dodatkowym czynnikiem utrudniającym walkę z wirusem jest niestabilność polityczna i obecność grup zbrojnych, które paraliżują działania służb medycznych.

Aktualne statystyki są alarmujące. Według danych WHO i ministerstw zdrowia, podejrzewa się istnienie ponad 350 przypadków zakażenia – w momencie czytania tego tekstu z pewnością jest jeszcze więcej. Wśród ofiar dominują osoby młode (20–39 lat), a ponad 60% chorych to kobiety, co sugeruje, że wirus najszybciej rozprzestrzenia się wewnątrz gospodarstw domowych – podczas opieki nad dziećmi i chorymi członkami rodziny.

Dlaczego jeszcze nie mamy szczepionki? Po prostu nam nie zależy

Prof. Adrian Esterman z Uniwersytetu w Adelaide zwracają uwagę na smutny aspekt ekonomiczny. 90% badań nad lekami koncentruje się na chorobach dotykających mieszkańców krajów bogatych. Ebola Bundibugyo, która występuje głównie w biedniejszych rejonach Afryki, przez dwie dekady pozostawała na marginesie zainteresowania koncernów farmaceutycznych.

Naukowcy apelują o przyspieszenie prac nad szczepionkami wielowariantowymi, które chroniłyby przed różnymi szczepami filowirusów jednocześnie. Technologia mRNA, która tak skutecznie sprawdziła się w walce z pandemią COVID-19, daje nadzieję, że prace te można znacznie przyspieszyć.

Czy groźni nam nowa pandemia?

WHO uspokaja – ryzyko globalne jest oceniane jako niskie. Ebola nie rozprzestrzenia się drogą kropelkową tak łatwo, jak wirusy układu oddechowego. Mimo to lekarze na całym świecie powinni zachować czujność.

Raina MacIntyre z University of New South Wales podkreśla, że dzisiaj najważniejszy jest tzw. wywiad podróżny. Każdy pacjent zgłaszający się do szpitala z wysoką gorączką powinien być zapytany o niedawne podróże do Afryki Środkowej. To prosty krok, który może zapobiec rozprzestrzenieniu się epidemii poza granice kontynentu.

Co musisz wiedzieć o bezpieczeństwie?

Ważne informacje dla osób planujących podróże w rejony zagrożone. Przede wszystkim:

  • unikaj bliskiego kontaktu z osobami wykazującymi jakiekolwiek objawy gorączkowe,
  • przestrzegaj surowej higieny, zwłaszcza mycia rąk,
  • unikaj kontaktu z dzikimi zwierzętami oraz mięsem zwierząt łownych.

Pamiętaj, że w przypadku wystąpienia objawów, szybka izolacja i fachowa pomoc medyczna są jedyną skuteczną drogą powrotu do zdrowia. Póki co – przed stworzeniem szczepionki – należy zachowywać szczególną ostrożność. I trzymać kciuki.

Źródła: WHO, www.gov.pl, ScienceAlert, Nature

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...