W ostatnich dniach Internet zalały spektakularne nagrania prezentujące setki owiec ceremonialnie kroczących po ulicach małopolskich miast i wsi. Ten widowiskowy spektakl wcale nie jest czymś egzotycznym. To jesienne redyki, które na terenie Polski odbywają się od setek lat. 

WIDEO…

player placeholder

Święto redyków w Szczawnicy

Miano tegorocznej stolicy redyków bez wątpienia można przyznać Szczawnicy. Uzdrowisko w ostatni weekend gościło aż dwa przemarsze owiec ze stad bacy Andrzeja Majerskiego oraz Józefa Klimowskiego. Ta druga grupa liczyła ponoć blisko 1400 osobników. Redyk w Szczawnicy bywa nazywany największym w Polsce.

W ostatni weekend główne ulice miasta na chwilę całkowicie opanowało charakterystyczne „morze owiec”, które na całej trasie ma wówczas bezwzględne pierwszeństwo na jezdni. Tradycyjne zejście z hal przypada na okolicę dnia św. Michała Archanioła i symbolicznie kończy sezon wypasowy, zgodnie ze starym porzekadłem: „Kto pasie po Michale, nie wróci na hale”. Dla bacy Józefa Klimowskiego, który kultywuje te piesze wędrówki od ponad czterdziestu lat, był to kolejny przystanek niezwykłego marszu liczącego aż 180 kilometrów z Beskidu Niskiego na Podhale.

Zobacz także:

Ostatni przystanek redyku

Zakończenie redyku Klimowskiego miało zaś miejsce dopiero 40 kilometrów dalej. Celem przemarszu był Nowy Targ, gdzie owce mają spędzić zimę. To wielkie, niedzielne widowisko przyciągnęło tłumy mieszkańców, pasjonatów fotografii oraz turystów z całej Polski.

Niezwykły marsz stada liczącego blisko 1400 owiec wyruszył już 6 października z miejscowości Czarne w Beskidzie Niskim, pod czujnym okiem bacy, wspierających go juhasów oraz psów pasterskich. Zwierzęta przemaszerowały łącznie ok. 180 kilometrów, zmierzając bezpośrednio w stronę Kowańca w Nowym Targu.

Przybycie stada zamknęło tegoroczny sezon wypasowy – owce trafią teraz na zimowe miesiące do lokalnych gospodarstw. Na miejscu baca dokona tradycyjnego rozliczenia z właścicielami, którzy powierzyli mu pod opiekę swoje owce na czas letniego pobytu na halach.

Redyk w zimowej stolicy Polski

Redyk miał również miejsce w zimowej stolicy Polski – Zakopanem. Uroczyste zejście rozpoczęło się o godzinie 11:30 przy bacówce w Kuźnicach, gdzie na czele stada stanął baca Andrzej Staszel Furtek wraz z synem Wojciechem. Wyjątkową oprawę zapewniły dźwięki majestatycznych trombit (podhalański instrument dęty) oraz występ Zespołu Regionalnego im. Bartusia Obrochty, a zgromadzone tłumy mogły skosztować tradycyjnych wyrobów z sera na czele z kultową redykołką (ser podobny do oscypka).

Świętowanie trwało także na Polanie Szymoszkowej, gdzie sezon wypasowy podsumował baca Marian Barnaś. Wraz z juhasami i psami pasterskimi poprowadził on w stronę Gubałówki pokaźne stado liczące ponad 500 sztuk owiec.

Tradycja redyków 

Zwyczaj redyków, czyli uroczystych przemarszów pasterzy, dzieli się na dwa typy: jesienny i wiosenny. Ten pierwszy przypada na koniec września i pierwszą połowę października i oznacza uroczyste zakończenie sezonu wypasowego i powrót zwierząt na zimę do ich właścicieli. Na wiosnę zwierzęta natomiast wyruszają na hale pod opieką bacy i juhasów.

Praktyczny niegdyś zwyczaj z biegiem lat przeobraził się w prawdziwe, widowiskowe święto, w które z zaangażowaniem włączają się dziś całe miasta i wsie. Przejściu stada towarzyszą zazwyczaj dzwonki owiec, góralskie kapele oraz poczęstunki pasterskimi serami. Redyki corocznie zgromadzają tłumy turystów chcących wziąć udział w tym unikatowym wydarzeniu, które nadal łączy w sobie praktyczność z symboliką regionu.

Źródła: Gazeta Krakowska, Nowy Targ 24, DTS24