Kiedy Karl Bushby rozpoczynał swoją wyprawę w 1998 roku, miał 29 lat, doświadczenie zdobyte w wojsku i cel, który wydawał się niemal niemożliwy do osiągnięcia. Chciał dotrzeć z chilijskiego Punta Arenas do Wielkiej Brytanii wyłącznie dzięki sile własnych mięśni, bez korzystania z transportu pozwalającego pokonywać kolejne odcinki trasy. Postanowił również, że nie odwiedzi ojczyzny, dopóki nie ukończy całego przedsięwzięcia. Planowana początkowo na kilkanaście lat ekspedycja przeciągnęła się do 28, a jej finał nastąpił 2 listopada 2026 roku. Tego dnia Bushby dotarł do rodzinnego Hull, gdzie czekało na niego powitanie, którego skali sam się nie spodziewał.
WIDEO…
Karl Bushby wrócił do Wielkiej Brytanii. Ostatnią przeszkodą był kanał La Manche
Kiedy blisko rok temu pisaliśmy o wyprawie i historii Karla Bushby’ego, brytyjski podróżnik przebywał w Stambule i przygotowywał się do ostatniego etapu swojej wieloletniej wędrówki. Do rodzinnego Hull pozostawało mu wówczas około 3 tys. kilometrów, a zaplanowana trasa prowadziła przez Bułgarię, Rumunię, Węgry, Austrię, Niemcy i Francję. Choć cel wydawał się już stosunkowo bliski, na drodze do jego osiągnięcia wciąż pojawiały się przeszkody. Jedną z ostatnich okazał się kanał La Manche, oddzielający kontynentalną Europę od Wielkiej Brytanii.
Bushby początkowo rozważał przejście tunelem pod dnem morza, jednak zarządca Eurotunelu nie wyraził na to zgody. Ponieważ podróżnik nie zamierzał rezygnować z przyjętych zasad, zdecydował się na przeprawę wpław. Na początku października, bez wcześniejszego specjalistycznego przygotowania pływackiego, pokonał odcinek dzielący Francję od Anglii. Przedsięwzięcie trwało trzy dni, z przerwami na odpoczynek, a sam Bushby spędził w wodzie łącznie około 20 godzin. Po wyjściu na brzeg w okolicach Dover przyznał, że nawet on miał wątpliwości, czy nie przecenił własnych możliwości.
Po zakończeniu przeprawy pozostała mu już tylko droga przez Wielką Brytanię. W niedzielę 1 listopada przekroczył most Humber, a następnego dnia dotarł do centrum Hull, prowadząc swój dwukołowy wózek z ekwipunkiem, nazywany „The Beast”. Na Queen Victoria Square czekały na niego setki mieszkańców, przedstawiciele władz miasta i osoby, które przez lata śledziły jego postępy. Podróżnika powitała również burmistrz Maria Coward.
– Jestem pewien, że nikt nigdy nie miał takiego powitania. To absolutne szaleństwo – mówił do zgromadzonych. W przemówieniu podkreślił, że ukończenie ekspedycji nie byłoby możliwe bez pomocy ludzi spotykanych na kolejnych etapach trasy. Wśród tych, którzy szczególnie cieszyli się z jego powrotu, byli jednak najbliżsi. Dla nich zakończenie wyprawy oznaczało przede wszystkim możliwość ponownego spotkania po latach rozłąki.
Spotkanie z rodziną po 28 latach. Co dalej z Karlem Bushbym?
Już w okolicach mostu Humber na Bushby’ego czekali ojciec, bracia oraz 36-letni syn Adam, który w chwili rozpoczęcia wyprawy był kilkuletnim chłopcem. Podróżnik po raz pierwszy poznał również swoją 12-letnią wnuczkę. Wieloletnia nieobecność nie oznaczała całkowitego zerwania kontaktów z bliskimi, jednak narzucone zasady sprawiały, że rodzinne spotkania były rzadkie i musiały odbywać się poza Wielką Brytanią.
Szczególne znaczenie miał więc powrót do domu w dzielnicy Sutton Park, gdzie czekała jego matka Angela. Nie widziała syna od dziesięciu lat. Kiedy stanął przed nią, powitała go uściskiem i krótkim pytaniem: „Gdzie byłeś?”. Sama przyznała później, że przede wszystkim odczuwa ulgę. Bushby również nie krył emocji. – To surrealistyczne. To koniec 28-letniej podróży – powiedział w rozmowie z BBC, przyznając, że wciąż próbuje oswoić się z faktem, iż naprawdę dotarł do celu.
Powrót do Hull oznacza jednak dla podróżnika początek zupełnie nowego etapu życia. Przez znaczną część dorosłości jego codzienność była podporządkowana jednemu celowi, a kolejne decyzje podejmował z myślą o dalszej drodze. Teraz musi odnaleźć się w rzeczywistości, w której nie czeka na niego następna granica do przekroczenia ani kolejny odcinek trasy. Bushby przyznawał, że powrót do zwyczajnego życia może wywołać kryzys tożsamości. Zastanawiał się, kim będzie, kiedy przestanie być człowiekiem nieustannie zmierzającym do celu.
Nie zamierza jednak całkowicie odcinać się od minionych doświadczeń. Zapowiedział pracę nad drugą książką, a jego historia ma zostać przedstawiona także w filmie dokumentalnym, przy którym współpracuje z niemieckim reżyserem Wernerem Herzogiem. Podczas konferencji prasowej potwierdził natomiast, że nie planuje kolejnej wyprawy o podobnej skali. – Odwieszam buty na kołek – oznajmił. Po 28 latach podróżowania największą zmianą może się dla niego okazać właśnie pozostanie w jednym miejscu.
Źródło: BBC