Każde zapytanie skierowane do sztucznej inteligencji czy przerobione zdjęcie („hej chat, jakbym wyglądał jako XVIII-wieczny chłop pańszczyźniany?”) wymaga ciągłej pracy serwerów. Obiekty te generują gigantyczne ilości ciepła, a systemy klimatyzacyjne opierają się na odparowywaniu słodkiej wody. Największe z takich placówek potrafią zużyć w ciągu doby tyle samo cieczy, co miasto liczące 50 tys. mieszkańców.
WIDEO…
Zidentyfikowano niemal 10 000 serwerowni na mapie świata
Zespół ekspertów z amerykańskiej instytucji Carnegie Institution for Science szczegółowo zbadał środowiskowe oddziaływanie tej infrastruktury. Na precyzyjną mapę naniesiono 9347 działających obecnie na świecie centrów danych. Wyniki tych analiz opublikowano na łamach czasopisma „Environmental Science & Technology”.
Badacze zestawili współrzędne budynków z lokalnymi uwarunkowaniami hydrologicznymi. Okazało się, że aż 25% z nich znajduje się na terenach, gdzie przynajmniej przez jeden miesiąc w roku popyt na wodę przewyższa jej podaż. Ponad 5% wszystkich placówek mierzy się z luką wodną przez co najmniej 9 miesięcy w skali całego roku. Ale kto by się tym przejmował.
Globalne zjawisko dociera również do Polski
To istotne także z perspektywy naszego kraju. Polska od lat mierzy się z narastającym deficytem wód gruntowych oraz powtarzającymi się suszami hydrologicznymi. Statystyczne zasoby słodkiej wody nad Wisłą należą do jednych z najniższych w całej Unii Europejskiej.
Tymczasem to właśnie w Polsce masowo powstają nowe centra danych. Zdecydowana większość tych ogromnych budynków zlokalizowana jest w Warszawie i jej okolicach, a także w Poznaniu czy Krakowie. Rosnąca gęstość tej infrastruktury wymusi wkrótce wdrażanie niezwykle oszczędnych systemów chłodzenia. Oczywiście wodą.
Korporacje walczą o zasoby z okolicznym rolnictwem
Infrastruktura obliczeniowa nie powstaje w próżni, lecz bezpośrednio obciąża sieci zaopatrujące miasta i okoliczne farmy. O ile energię elektryczną można przesyłać na bardzo duże odległości, woda musi być zawsze pobierana z najbliższego otoczenia. Serwerownie czerpią ją z lokalnych jezior, rzek oraz podziemnych warstw wodonośnych.
Stworzona przez naukowców mapa wyraźnie wskazuje, że aż 41% globalnych centrów danych rywalizuje o zasoby bezpośrednio z gminami. W przypadku kolejnych 28% badanych placówek głównym konkurentem o dostęp do wody pozostaje lokalne rolnictwo.
Przyszłość wymaga chłodzenia oczyszczonymi ściekami
Wpływ podnoszących się temperatur nie będzie równomierny na całym świecie. Modele klimatyczne wskazują jednak, że w ciągu zaledwie 10 lat odsetek serwerowni w obszarach deficytu wody wzrośnie globalnie do 33%.
Naukowcy apelują o nałożenie przez państwa obowiązku dokładnego raportowania zużycia wody przez branżę technologiczną. Badacze dostrzegają też gotowe alternatywy, takie jak chłodzenie maszyn oczyszczonymi ściekami lub uzdatnioną wodą morską. Przyszłość naszych zasobów zależy od nas i od tego, na co pozwolimy technologicznym gigantom.