Ta brzmi dość absurdalnie, ale wcale tak nie jest. Obecnie głównym źródłem chityny (z której następnie wytwarza się chitozan) są pancerze skorupiaków – przede wszystkim krewetek i krabów. Stanowią one odpad powstający przy przetwórstwie owoców morza.

WIDEO

player placeholder

Produkcja chitozanu koncentruje się w krajach o rozwiniętym przemyśle rybnym, głównie w Chinach, Indiach, Tajlandii, a także w Ameryce Południowej. Europa nie posiada tak dużego przemysłu przetwórstwa skorupiaków, dlatego jest uzależniona od importu chitozanu z Azji. Ten składnik znajduje się w wielu produktach, z których korzystamy na co dzień, w tym na przykład kosmetykach.

Lokalne źródło biopolimeru

Pozyskanie chityny ze szkodników leśnych może znacząco wspomóc naszą gospodarkę. Światowy rynek chitozanu dynamicznie rośnie. Rozwój lokalnej produkcji z owadów wyłapywanych w polskich lasach zwiększy bezpieczeństwo dostaw i ograniczy ryzyko zakłóceń łańcuchów logistycznych.

Zobacz także:

Przekształcenie leśnego odpadu w wartościowy surowiec dla medycyny, kosmetyki czy przemysłu opakowaniowego stworzy nowy segment biogospodarki oraz zachęci leśników do ograniczenia trujących oprysków chemicznych. Brzmi to dość optymistycznie. Ale na jakim etapie są badania?

Szkodniki w laboratorium

Jest to inicjatywa Eugeniusza Świstunia z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, która uzyskała wsparcie Narodowego Centrum Nauki. Badacz wykorzystuje owady wyłapywane w lasach przez leśników w pułapkach feromonowych. Zamiast utylizować szkodniki jako odpad, naukowiec odzyskuje z nich chitynę i przekształca ją w czysty chitozan.

– Na potrzeby jednego z moich ostatnich artykułów wykonałem szacunki oparte na badaniach terenowych dotyczących korników. Okazało się, że w pojedynczej pułapce feromonowej może zgromadzić się nawet do 1,5 kg owadów. (…). Przy założeniu powierzchni 10 tys. ha i dwóch pułapek na hektar, daje to około 30 t odłowionych owadów. Skala biomasy pozyskiwanej w ten sposób jest więc znacząca – mówi Świstun. Pułapki feromonowe działają selektywnie. Oznacza to, że nie zwabiają do siebie pożytecznych owadów.

Kornik ma towarzystwo

Naukowiec poddaje analizie pięć gatunków owadów:

  • kornika drukarza,
  • chrabąszcza majowego,
  • rytownika pospolitego,
  • brudnicę mniszkę,
  • kornik ostrozębnego.

Pancerze tych szkodników są bogate w chitynę. Z niej po obróbce powstaje chitozan o parametrach idealnych do produkcji opatrunków leczniczych, maści, folii spożywczych oraz nawozów rolniczych.

Jak wyglądają badania?

Wysuszone owady są mielone, po czym usuwa się z nich białka i minerały. Następnie przekształca się chitynę w rozpuszczalny chitozan, kończąc proces dekoloryzacją. Badacz z AGH zoptymalizował te etapy: obniżył temperaturę reakcji (poniżej 70°C) i ograniczył zużycie odczynników. Dzięki temu proces zużywa mniej energii i jest znacznie tańszy.

Co dalej z pomysłem Polaka?

Badania trwają. Na podstawie wstępnych analiz laboratoryjnych naukowiec wytypuje jeden najbardziej perspektywiczny gatunek owada, który posłuży do dalszego rozwoju technologii.

Świstun planuje teraz wyjść ze swojego laboratorium. Kolejnym etapem prac będzie przetestowanie pomysły w skali półtechnicznej. Jest to etap pośredni pomiędzy badaniami laboratoryjnymi a pełną produkcją przemysłową. Ale zrealizować ten cel, podjął już współpracę z zewnętrzną firmą. W międzyczasie zdążył już dokonać zgłoszenia patentowego dotyczącego pozyskiwania chityny i chitozanu ze szkodników leśnych.

Źródło: AGH

Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.