Richard Phillips Feynman, urodzony 11 maja 1918 roku, był trudnym do zaszufladkowania fenomenem. Bystry, piekielnie inteligentny i kreatywny. Do ostatnich chwil życia zachował dziecięcą ciekawość i zachwyt nad światem. Gdy otrzymał informację o przyznaniu mu Nagrody Nobla za prace nad elektrodynamiką kwantową, jego pierwszym odruchem była chęć jej nieprzyjęcia. Splendor i rozgłos go nie interesowały.

WIDEO…

player placeholder

Studenci uwielbiali jego wykłady, choć pewnie niewielu wiedziało, że oceniał ich prace siedząc przy stoliku lokalu ze striptizem. W miejscu, w którym – paradoksalnie – potrafił się najlepiej skupić. Kiedy zasiadł w komisji badającej katastrofę promu Challenger, nie owijał w bawełnę. Otwarcie wytykał NASA organizacyjne zaniedbania, nie przejmując się tym, komu to się nie spodoba.

Do tego wszystkiego dochodziło malarstwo, gra na bębnach i wyjątkowy dar upraszczania. Potrafił opowiedzieć o najbardziej skomplikowanych zjawiskach fizycznych tak swobodnie, jakby recytował wierszyk dla dzieci.

Zobacz także:

Filozofia Richarda Feynmana

Można by dodać, że ta wielotorowość nie była przypadkiem, lecz świadomą filozofią życiową: Feynman uważał, że prawdziwe zrozumienie czegoś objawia się w umiejętności wytłumaczenia tego prostym językiem, a ciekawość świata nie powinna ograniczać się do jednej dziedziny. Sam mawiał, że fizyka daje mu tyle samo przyjemności, co rozwiązywanie łamigłówek czy odkrywanie nowych dźwięków na bongosach – wszystko było dla niego formą tej samej zabawy w odkrywanie, jak działa rzeczywistość.

Feynman urodził się w Nowym Jorku w żydowskiej rodzinie o dość świeckim charakterze. Sam później określał się jako ateista i nie był religijnym Żydem. Co ciekawe, nie był jedynym geniuszem w rodzinie. Jego młodsza siostra Joan Feynman została heliofizyczką. Badała m.in. wiatr słoneczny, zorze polarne, magnetosferę Ziemi i aktywność słoneczną. Opracowała też model pozwalający przewidywać liczbę wysokoenergetycznych cząstek, na które będzie narażony statek kosmiczny podczas misji. Pracowała m.in. w NASA Ames Research Center, a od 1985 r. w Jet Propulsion Laboratory (JPL).

Werbunek do Projektu Manhattan

Richard nie zdecydował się na studia w Nowym Jorku, lecz wyjechał do niezbyt odległego jak na wielkość USA Cambridge, gdzie znajduje się słynny Massachusetts Institute of Technology (MIT). Doktorat uzyskał na Uniwersytecie Princeton. To właśnie wówczas został zwerbowany do kierowanego przez Roberta Oppenheimera tajnego projektu, który do dziś znamy pod nazwą Projekt Manhattan.

Richard_Feynman_1
Richard Feynman / fot. Wikimedia Commons, public domain

Zwerbował go Robert Wilson, młody fizyk z Princeton, który jako jeden z pierwszych dołączył do projektu, a następnie przekonał wielu członków wydziału, by razem z nim zaangażować się w prace nad budową bomby atomowej. Feynman wspominał, że Wilson wszedł do jego pokoju i powiedział, że dostał fundusze na tajny projekt, o którym nie wolno mu mówić. Jednak postanowił powiedzieć akurat Feynmanowi, bo wiedział, że gdy ten pozna szczegóły, sam zechce się zaangażować.

W wybranym na centrum operacji Los Alamos Feynman poznał Hansa Bethego, przyszłego noblistę i jednego z najwybitniejszych fizyków swoich czasów. Bethe szybko docenił młodszego kolegę, który – w przeciwieństwie do innych – nie bał się z nim spierać. „Kiedy ktoś zaczyna mówić o fizyce, ja myślę tylko o fizyce, zapominam, z kim rozmawiam, i rzucam takie teksty, jak »nie pleć głupot!« czy »zwariowałeś!«. Okazało się jednak, że jemu właśnie to było potrzebne” – wspominał Feynman w autobiografii „Pan raczy żartować, panie Feynman!”.

Śmierć Arline Feynman

W tym samym czasie przeżywał tragedię. Jego pierwsza miłość i żona, Arline, umierała na gruźlicę. Ożenił się z nią, choć wiedział, że jest śmiertelnie chora. Po jej śmierci długo nie potrafił płakać. Dopiero rok później zobaczył na wystawie sukienkę i pomyślał, że spodobałaby się Arline. „I wtedy, dopiero wtedy zalałem się łzami. Wszystko we mnie wybuchło”*.

Dwa lata po jej śmierci napisał do niej list: „Trudno mi pojąć, czym jest kochanie cię po tym, jak zmarłaś. Mimo że cię nie ma, wciąż chcę sprawiać ci przyjemność, opiekować się tobą i pragnę, byś ty również mnie kochała i dbała o mnie. (...) Ty, chociaż martwa, jesteś pod każdym względem lepsza od każdego, kogo mógłbym spotkać”.

Wirujący talerz i Nagroda Nobla

Wydarzenia z Hiroszimy i Nagasaki wstrząsnęły młodym fizykiem. Popadł w głęboką depresję i pierwszy raz w życiu nauka nie dawała mu radości. Spędzał dnie obliczając, jaki procent jego ukochanych miast zniszczyłyby zrzucone na Japonię bomby. Otrzymał posadę profesora Uniwersytetu Cornella, lecz powrót do pracy nie był łatwy.

Richard_Feynman_2
Richard Feynman / fot. Wikimedia Commons, public domain

Przełom przyszedł w uczelnianej stołówce, gdy zobaczył wirujący w powietrzu talerz. Dla zabawy zaczął obliczać jego ruch. Od talerza przeszedł do elektronów, równania Diraca i elektrodynamiki kwantowej. „Kiedy już wpadłem w rytm, wszystko szło jak po maśle. (...) Diagramy i ta cała sprawa, za którą dostałem Nagrodę Nobla, wzięły się z dłubaniny nad wzorem opisującym ruch wirującego talerza”.*

Umieranie jest nudne

Wielu Amerykanów poznało Richarda Feynmana dopiero dwa lata przed śmiercią noblisty, gdy wszedł on w skład komisji badającej katastrofę promu kosmicznego Challenger. Podczas publicznego wysłuchania za pomocą kawałka gumowej uszczelki, zacisku i szklanki lodowatej wody pokazał, jak niska temperatura wpływała na uszczelki rakiet pomocniczych. Jak zwykle skomplikowany problem sprowadził do prostego eksperymentu.

Richard Feynman zmarł 15 lutego 1988 roku w wieku 69 lat, po wieloletniej walce z rzadkimi nowotworami (liposarcoma i chorobą Waldenströma). Tuż przed śmiercią miał powiedzieć: „Nie chciałbym umierać dwa razy. To takie nudne!” Te słowa doskonale oddają jego charakter – nawet w obliczu śmierci zachował swój charakterystyczny humor i dystans do świata. To pożegnanie stało się z czasem jednym z jego najbardziej znanych cytatów, często przywoływanym jako przykład jego życiowej filozofii: ciekawości, prostoty i niechęci do zbędnej powagi, nawet w najpoważniejszych momentach.

* Cytaty oznaczone gwiazdką pochodzą z książek Richarda P. Feynmana „Pan raczy żartować, panie Feynman!” oraz „A co ciebie obchodzi, co myślą inni”.

Nasza autorka

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka
Dziennikarka i pisarka zajmującą się tematyką popularnonaukową, głównie kosmosem. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, przygodę z mediami rozpoczęła ponad 20 lat temu w redakcji „Życia Warszawy”. Poza pisaniem o polskiej i światowej nauce na łamach „National Geographic” współpracuje m.in. z „Wysokimi Obcasami” i kilkoma magazynami premium. Współautorka trzech bestsellerowych książek: „Człowiek – istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Pracuje w Centrum Badań Kosmicznych PAN i współpracuje z polskim Obserwatorium Cerro Murphy w Chile (OCM), którym zarządza CAMK PAN.

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka