Do znaleziska doszło w rejonie rzymskiego limesu. Słowo to w starożytnym Rzymie oznaczało pierwotnie miedzę lub drogę wojskową, ufortyfikowaną wieżami strażniczymi i fortami. Z czasem przekształciło się w pojęcie opisujące umocnioną granicę państwa.
WIDEO…
Najsłynniejszym przykładem tej granicy w Europie Środkowej stał się Limes Górnogermańsko-Retycki, wyznaczony pomiędzy Renem a Dunajem. W swojej ostatecznej formie liczył on ponad 500 kilometrów palisad, wałów ziemnych i kamiennych murów. Ten potężny wał chronił obszary cesarstwa przed plemionami germańskimi.
Zagadka osady przy forcie Kapersburg
Jednym z najlepiej zachowanych obiektów na tym limesie jest fort Kapersburg w paśmie Taunus w niemieckiej Hesji, gdzie stacjonowała jednostka Numerus Nidensium wywodząca się z antycznego miasta Nida (dzisiejszy Frankfurt-Heddernheim).
Dotychczas uważano, że fort i osada cywilna zostały całkowicie opuszczone w 2. połowie III wieku n.e. Badacze z hessenARCHÄOLOGIE i Uniwersytetu we Frankfurcie postanowili zweryfikować tę hipotezę i zbadać codzienne życie dawnych mieszkańców osady cywilnej.
Świątynia boga wojny Marsa na skraju osady
Głównym sukcesem ostatnich prac było odsłonięcie na skraju obszaru wykopalisk budowli sakralnej. Jest to rzymska świątynia poświęcona rzymskiemu bogu wojny – Marsowi. Odkrycie niezależnego sanktuarium w przyfortowym vicus to wydarzenie wyjątkowej rangi naukowej, bo daje wgląd w sferę duchową oraz obrzędy religijne żołnierzy pomocniczych i ludności cywilnej żyjącej z dala od Rzymu. Całkiem nieźle zachowała się dolna część kamiennych murów.
W obrębie świątyni odkryto dwa rzymskie kamienie wotywne (ołtarze) z łacińskimi napisami. Z sanktuarium wydobyto także statuetkę bogini zwycięstwa Wiktorii, o czym świadczą widoczne na niej detale w postaci wieńca laurowego i gałązki palmowej oraz fragmenty większej rzeźby przedstawiającej najprawdopodobniej samego boga Marsa.
Alamanowie w osadzie
W świątyni archeolodzy znaleźli późnorzymską zapinkę (fibulę) oraz fragmenty ręcznie lepionej ceramiki. Stanowi to pierwszy bezpośredni dowód archeologiczny na to, że obszar vicus i świątynia były użytkowane po wycofaniu się rzymskiego wojska przez zamieszkałych tu germański lud Alamanów.
Około 260 roku n.e. przełamali oni rzymski limes, co zmusiło Imperium Rzymskie do ponownego wycofania swojej granicy na linie Renu i Dunaju.
Jak to możliwe, że świątynia przetrwała?
Pozostałości po świątyni znajdowały się kilka centymetrów pod ściółką leśną. W przeciwieństwie do innych rejonów Hesji, na tym obszarze nigdy w historii nie prowadzono upraw rolniczych. To jest sekret dobrego zachowania rzymskich warstw. Las zadziałał jak naturalny sejf.
– Las zachował wszystko na przestrzeni ostatnich stuleci i w dużej mierze zachował dla nas w nienaruszonym stanie, umożliwiając nam przebadanie warstw, które w przeciwnym razie na zawsze by zniknęły – podsumowuje szef wykopalisk dr Kai Mückenberger.
Źródło: Hessen Denkmal