Odkrycia dokonano dzięki Obserwatorium im. Very C. Rubin w Chile, które w czerwcu 2025 roku zarejestrowało swoje pierwsze obrazy nieba. Sercem tego instrumentu jest największa w historii astronomii kamera cyfrowa o rozdzielczości 3,2 gigapiksela. Jedno ujęcie tego aparatu obejmuje obszar nieba odpowiadający czterdziestu tarczom Księżyca w pełni.
WIDEO…
Nowy obiekt otrzymał tymczasowe oznaczenie 2026 ED138, a jego istnienie ogłoszono w oficjalnym biuletynie Międzynarodowej Unii Astronomicznej (Minor Planet Center). Wstępne wyliczenia wskazują, że bryła mierzy od 600 do 1500 km średnicy (Ziemia ma około 12 756 km średnicy), co stawia ją w jednym rzędzie z uznanymi planetami karłowatymi Haumea i Makemake. Przy takich rozmiarach własna grawitacja ciała wystarcza, aby uformować je w kształt zbliżony do kuli.
Kosmiczny kameleon na tle Drogi Mlecznej
Na ślad obiektu wpadł 13 października 2026 roku astrofizyk Matthew Holman z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics, analizując dane za pomocą oprogramowania napisanego wspólnie z Kevinem Napierem. Teleskop Rubin uchwycił ten ruchomy punkt 30 razy podczas 20 nocy obserwacyjnych między marcem a lipcem tego roku. Gdy badacze sprawdzili wyliczoną trajektorię w starszych bazach danych, znaleźli 2026 ED138 na zdjęciach z instrumentu Dark Energy Camera wykonanych w latach 2016–2023.
– Moją pierwszą reakcją było niedowierzanie połączone z ekscytacją. Takie obiekty są rzadkością, więc od razu zacząłem sprawdzać, czy ja lub kod nie popełniliśmy błędu – przyznaje astrofizyk Matthew Holman w oświadczeniu z 27 października 2026 roku.
Gdzie znajduje się nowa planeta?
Obiekt znajduje się w Pasie Kuipera, czyli lodowym pierścieniu rozciągającym się za orbitą Neptuna, w odległości od 30 do 55 jednostek astronomicznych (AU) od Słońca (jedna jednostka to dystans dzielący Ziemię od naszej gwiazdy). Nowy glob potrzebuje 281 lat na pełne okrążenie Słońca, zbliżając się do niego na 36,86 AU i oddalając na 49,04 AU, co oznacza, że porusza się w tym samym przedziale odległości co Pluton (29,6–49,08 AU). Astronomowie przegapili go wcześniej z dwóch powodów: jego orbita jest nachylona pod kątem 24,5 stopnia względem płaszczyzny Układu Słonecznego, a sam obiekt przemieszczał się na tle gęstego skupiska gwiazd Drogi Mlecznej.
Zagadka odbijanego światła i polowanie na Dziewiątą Planetę
Dokładne wymiary kandydata na planetę karłowatą pozostają jeszcze nieznane ze względu na nieokreślone albedo, czyli zdolność powierzchni do odbijania promieni słonecznych. Mała bryła pokryta czystym, jasnym lodem odbija w stronę Ziemi tyle samo światła, co znacznie większy glob pokryty ciemnym, kosmicznym pyłem. Rozstrzygnięcie tej kwestii przyniosą pomiary w podczerwieni, które określą ilość ciepła emitowanego przez 2026 ED138 i pozwolą nadać mu oficjalną, mitologiczną nazwę.
Obecnie Międzynarodowa Unia Astronomiczna oficjalnie uznaje pięć planet karłowatych (Ceres, Plutona, Eris, Makemake i Haumeę), ale szacuje się, że w Pasie Kuipera czekają na odkrycie dziesiątki podobnych globów. Rozpoczęty w czerwcu 2026 roku dziesięcioletni przegląd południowego nieba przez Obserwatorium Rubin ma ujawnić tysiące takich ciał. Zbierane dane pozwolą też zweryfikować hipotezę o istnieniu Dziewiątej Planety – tajemniczego, nieodkrytego olbrzyma, którego grawitacją część naukowców tłumaczy odchylenia orbit dalekich obiektów za Neptunem.
Źródło: space.com