Dlaczego Wenus nie ma swojego księżyca? Naukowcy rozwiązują jedną z największych zagadek Układu Słonecznego
Nazywamy ją „bliźniaczką Ziemi”, ale, w przeciwieństwie do naszej planety, Wenus jest pozbawiona swojego naturalnego satelity. Naukowcy uważają, że ten stan rzeczy nie jest przypadkiem i zdeterminował jej losy.

Wenus to pod wieloma względami najdziwniejsza planeta Układu Słonecznego. Obraca się w przeciwnym kierunku niż większość planet (Uran robi podobnie), a temperatura na jej powierzchni wystarczy, by stopić ołów. Wraz z Merkurym stanowi też jedyny glob w naszym systemie, po którego niebie nie wędruje żaden księżyc. Dlaczego tak się stało? Czy nigdy go nie posiadała, czy może go straciła? Najnowsze badania astrofizyków sugerują, że Wenus mogła uformować własnego satelitę, jednak z powodu morderczych sił pływowych ostatecznie wciągnęła go i zniszczyła.
Cyfrowe śledztwo w kosmosie
Jak zbadać obiekt, którego od miliardów lat nie ma? Zespół pod kierownictwem astrofizyka Stephena R. Kane’a postanowił odtworzyć historię planety w cyfrowym laboratorium. Do potężnych modeli komputerowych wprowadzono szereg zmiennych: prędkość obrotową Wenus, masę hipotetycznego satelity, jego odległość od planety oraz tarcie pływowe. Następnie uruchomiono symulacje obejmujące 4,5 mld lat historii Układu Słonecznego.
Badacze modyfikowali parametry startowe, by sprawdzić, które z nich pozwalały księżycowi przetrwać, a które prowadziły do jego nieuchronnej zagłady. Wyniki udostępnione w naukowym repozytorium ArXiv pozwalają wreszcie zrozumieć tę planetarną anomalię.
Zgubny taniec z grawitacją
Udało się dostrzec powtarzający się wzorzec. W większości prawdopodobnych scenariuszy księżyc Wenus po swoim uformowaniu początkowo oddalał się od planety. Z czasem jednak zmiany w nietypowym ruchu obrotowym Wenus odwróciły ten proces. Orbita satelity zaczęła się zacieśniać.
Zamiast zewnętrznej katastrofy – takiej jak uderzenie potężnej asteroidy – zadziałała fizyka. Księżyc zaczął spiralnie opadać w kierunku planety. Zależnie od jego masy i początkowej rotacji samej Wenus, kolizja nastąpiła od 30 mln do 1,7 mld lat po uformowaniu się satelity. Brak księżyca nie jest więc anomalią, ale naturalną konsekwencją pierwotnych warunków fizycznych panujących w tym rejonie kosmosu. Hipotetyczny satelita był z góry skazany na zagładę.
Co ciekawe, to wydarzenie mogło zdeterminować dzisiejszy wygląd planety. Autorzy badania uważają, że wczesna obecność (a następnie destrukcja) księżyca była kluczowym momentem, w którym drogi bliźniaczych planet – Ziemi i Wenus – drastycznie się rozeszły, czyniąc jedną z nich oazą życia, a drugą toksycznym piekłem. Gdyby nie to, być może moglibyśmy mieć sąsiadów naprawdę „za miedzą”.
Źródło: ArXiv
Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

