Nieznana wcześniej cząstka, którą zaobserwowali naukowcy węgierscy, może przenosić oddziaływania między materią widzialną i ciemną materią. Istnienie tej nowej cząstki wymaga jednak potwierdzenia w kolejnych eksperymentach - ocenia zespół fizyków teoretyków, wśród których znalazł się polski naukowiec.

WIDEO…

player placeholder

O zaobserwowaniu nowej, całkiem nieznanej cząstki, 34 razy cięższej niż elektron, poinformował na początku roku węgierski zespół, którym kierował Attila Krasznahorkay. Dane z tego eksperymentu wzięli na warsztat badacze pod kierunkiem dr. Jonathana Fenga z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine (UCI) - w tym również Polak, dr Bartosz Fornal.

Z analiz przeprowadzonych przez zespół z Kalifornii wynika, że nowa cząstka - tzw. protofobiczny bozon X - być może pośredniczy w piątym, nieznanym wcześniej oddziaływaniu fundamentalnym. Dotychczas znane są cztery oddziaływania fundamentalne: grawitacyjne, elektromagnetyczne, silne oraz słabe. Piąty rodzaj oddziaływania mógłby być tym, co łączy materię widzialną z ciemną materią. A znalezienie takiego łącznika mogłoby być w fizyce przełomem. Na razie bowiem o ciemnej materii wiadomo niewiele, m.in. to że stanowi ona ponad 25 proc. masy wszechświata (podczas gdy materia, z której jesteśmy zbudowani, tylko ok. 5 proc.) i że tworzy ona niewidzialne halo wokół galaktyk.

Zobacz także:

Ciemna materio! Łap naszą piłkę!

Aby świat działał tak, jak działa, konieczne jest nie tylko istnienie cząstek materii, czyli fermionów (to m.in. kwarki, elektrony czy neutrina), ale również istnienie bozonów - cząstek, które pośredniczą w oddziaływaniach między fermionami. Bozonami są m.in. fotony, gluony czy bozony Z i W.

"Wyobraźmy sobie, że cząstki materii to łódki na jeziorze. Żeby mogły ze sobą oddziaływać, konieczne jest coś, co umożliwi im komunikację. Jeśli ktoś z jednej łódki rzuci piłkę do osoby w drugiej łódce, a tamta osoba ją złapie, obie łódki zmienią swoje trajektorie. Bozony działają trochę jak takie piłki" - tłumaczy dr Bartosz Fornal.

"Badany przez nas na gruncie teorii bozon, jeżeli rzeczywiście istnieje, byłby takim rodzajem piłki, którą można przerzucić między łódką, jaką jest kwark, a łódką odpowiadającą cząstce ciemnej materii. Ten bozon - jak nam się na razie wydaje w oparciu o skonstruowany model teoretyczny - mógłby być jedynym możliwym sposobem, poza grawitacją, w jaki ciemna materia komunikuje się z naszym światem" - porównuje naukowiec. I dodaje: "Kto wie, jeżeli zaproponowane oddziaływanie istnieje, być może można by je użyć, żeby wyprodukować w laboratorium cząstkę ciemnej materii?"

Badania zespołu z UCI rzucają zupełnie nowe światło na eksperyment zespołu Krasznahorkaya - Węgrzy zupełnie inaczej interpretowali uzyskane przez siebie wyniki - podejrzewali, że zaobserwowana cząstka może być ciemnym fotonem lub bozonem Z'. "My pokazaliśmy, że jest to mało prawdopodobne i że w grę wchodzić może właśnie bozon X" - mówi dr Fornal.

Nowy bozon ma masę 17 MeV (megaelektronowoltów). Dostał określenie "protofobiczny", bo oddziałuje z neutronami, ale już nie z protonami. A to w świecie cząstek coś zupełnie nowego.

Nauczeni doświadczeniem

Naukowiec podkreśla jednak, że istnienie tej nowej cząstki na razie nie jest jeszcze przesądzone. Musi się to wyjaśnić w kolejnych eksperymentach. "To niemal pewne, że to, co zaobserwowano w eksperymencie grupy z Węgier, to nie jest statystyczna fluktuacja" - opowiada naukowiec (poziom istotności w badaniu wyniósł prawie 7 sigma, a do ogłoszenia odkrycia wystarczyłoby 5 sigma). Wciąż jednak nie jest wykluczone, że do wyniku doprowadził jakiś błąd w eksperymencie. Może się też jeszcze okazać, że wynik eksperymentu związany jest z jakimś nieznanym jeszcze efektem fizyki jądrowej.

Na szczęście badania, które ostatecznie pokażą czy cząstka istnieje, są stosunkowo łatwe do przeprowadzenia i chce je szybko wykonać wiele grup badawczych z całego świata. "Eksperyment grupy z Węgier można powtórzyć za nie więcej niż kilkadziesiąt tysięcy dolarów" - szacuje dr Fornal.

Fizyk wyjaśnia, że w węgierskim eksperymencie przygotowano metalową tarczę - z litu 7. Bombardowano ją wiązką protonów przyspieszaną w niewielkim akceleratorze. W czasie takich zderzeń tworzą się wzbudzone jądra berylu 8 – podczas rozpadu tych jąder powstawać może niekiedy niestabilna cząstka, która rozpada się na elektron i jego antycząstkę - pozyton. Detektory wokół tarczy rejestrowały właśnie takie pary elektron-pozyton. Na wykresie ilości rozpadów w zależności od energii tworzonej pary e+e- pojawiła się "górka" przy masie 17 MeV, co wskazywać może właśnie na istnienie cząstki nieprzewidzianej przez teorię.

Dr Fornal przyznaje, że praca Węgrów - chociaż była udostępniona jeszcze przed publikacją - nie od początku była zauważona przez fizyków cząstek i mogłaby przejść bez echa. "Muszę przyznać, że przypadkowo natknąłem się na tę publikację w czasie wyjazdu do Krakowa na święta. Szukałem artykułów na zupełnie inny temat, ale w ręce wpadły mi te badania. To było coś zupełnie nowego. Kiedy więc wróciłem na Uniwersytet Kalifornijski, pokazałem artykuł kolegom z mojego zespołu. I szybko zajęliśmy się tym tematem. To jeden z tych przypadków we współczesnej fizyce cząstek, kiedy to eksperyment dał impuls do rozwoju teorii. Bardzo często bywa odwrotnie" - kończy dr Fornal.

Dr Bartosz Fornal studia skończył na Uniwersytecie Jagiellońskim, doktorat zrobił w CalTechu (California Institute of Technology). Na Uniwersytecie Kalifornijskim fizyk odbywa staż podoktorski.

Źródło: PAP