Mało kto wie, że w niektórych sytuacjach minuta – tradycyjnie zawierająca 60 sekund – składa się z 61 mniejszych jednostek czasu. Przez 54 lata, od kiedy stosowane są tzw. sekundy przestępne, taka sytuacja miała miejsce raptem 27 razy. Choć dla przeciętnego człowieka dodanie jednej sekundy jest trudne do zauważenia, ogólnoświatowe systemy komputerowe musiały dostosowywać się do zmian czasu.
WIDEO…
Sekunda przestępna – jak człowiek próbował okiełznać czas słoneczny?
O roku przestępnym, którego funkcjonowanie sprawia, że kalendarz pozostaje w zgodzie z astronomią, słyszał niemal każdy. Ale o sekundzie przestępnej? Podobnie jak powtarzające się co cztery lata 366 dni, ta jednostka czasu odpowiada za synchronizację faktycznego ruchu naszej planety z UTC – międzynarodowym standardem czasu, który służy jako główny punkt odniesienia dla zegarów na całym świecie. Wprowadzenie sekundy przestępnej wynikało ze stopniowego rozchodzenia się czasu wynikającego ze zmieniającej się prędkości obrotowej Ziemi wokół własnej osi z tym odmierzanym przez precyzyjne zegary atomowe. Ponieważ ruch obrotowy Ziemi w dłuższej perspektywie stopniowo zwalnia (co nie odpowiadałoby odliczaniu według UTC), naukowcy w 1972 roku zdecydowali się wprowadzić sekundę przestępną, wydłużającą jedną dobę w roku właśnie o sekundę.
Od początku stosowania tego rozwiązania wprowadzono 27 korekt wydłużających ostatnią minutę czerwca lub grudnia do 61 sekund. Ostatnia miała miejsce w noc sylwestrową 2016 roku. Takie synchronizacyjne działania, choć nieodczuwalne dla przeciętnego mieszkańca naszej planety, wpływały na funkcjonowanie międzynarodowych giełd czy serwerów internetowych. W 2012 roku, w wyniku pojawienia się sekundy przestępnej, awarii uległy serwery jednych z najpopularniejszych internetowych platform społecznościowych, Reddita oraz LinkedIna.
Zmiany w międzynarodowych pomiarach czasu
Wycofanie sekundy przestępnej to nie tylko odpowiedź na wyzwania, jakie stwarzała ona dla rozwijających się technologii. W ostatnich latach nasza planeta zamiast – jak to miało miejsce w przeszłości – stopniowo zwalniać, zaczęła przyspieszać. Taka sytuacja naraziła naukowców na działanie, z którym dotychczas nie mieli styczności. W przyszłości mogło dojść do sytuacji, w której zamiast dodawać jedną sekundę do UTC, należałoby ją odjąć.
W wyniku komplikacji związanych z tym bezprecedensowym odkryciem, fizycy skupieni wokół Generalnej Konferencji Miar zdecydowali się zapobiegawczo usunąć zasadę sekundy przestępnej już teraz. W Wersalu pod Paryżem przyjęto rezolucję, według której różnica między czasem UTC, a czasem astronomicznym będzie mogła w przyszłości osiągnąć nawet godzinę. Na taki scenariusz będziemy musieli jednak trochę poczekać – prawdopodobnie wiele stuleci. Nowe przepisy sprawią, że zamiast sztucznie korygować sekundy w zegarach atomowych, pozwalamy Ziemi płynąć własnym rytmem. W konsekwencji nieregularny obrót naszej planety zacznie z czasem coraz bardziej odbiegać od idealnej, kosmicznej precyzji, z jaką odmierzamy czas.
Wpływ zmian na życie na Ziemi
Zmiany, które wejdą w życie w maju 2027 roku, pozostaną niemal niezauważalne dla większości mieszkańców Ziemi. Powody do świętowania mają jednak operatorzy globalnych systemów komputerowych, którym sekundy przestępne przysparzały dotąd wielu problemów. W długiej perspektywie międzynarodowy pomiar czasu stanie się prostszy i znacznie bardziej niezawodny. W przypadku międzynarodowych sieci energetycznych czy infrastruktury krytycznej precyzyjny i stabilny czas chroni systemy przed awariami, bezpośrednio dbając o bezpieczeństwo ludzi.
Źródła: Euronews, Gazeta Wyborcza