Reklama

Naukowcy pracujący przy eksperymencie LUX-ZEPLIN (LZ) ogłosili, że w danych z podziemnego detektora znaleźli niezwykłe, pojedyncze zdarzenie, które może być pierwszym potwierdzeniem istnienia tzw. cząstek WIMP, czyli najmocniejszych kandydatek na ciemną materię. Wyniki zaprezentowano 1 września podczas konferencji TeV Particle Astrophysics w japońskim Tendo, ale autorzy od razu zastrzegli, że nie jest to jeszcze ogłoszenie odkrycia. Artykuł naukowy poświęcony odkryciu jest w fazie preprintu, dostępny na stronie eksperymentu.

Czym jest ciemna materia?

Jest jedną z największych i najbardziej fascynujących zagadek współczesnej kosmologii i fizyki cząstek elementarnych. Choć szacuje się, że stanowi około 85% materii we Wszechświecie, jest całkowicie niewidzialna dla instrumentów badawczych. Nie emituje, nie odbija ani nie pochłania światła ani żadnego innego promieniowania elektromagnetycznego.

O jej istnieniu naukowcy wiedzą wyłącznie dzięki efektom grawitacyjnym, jakie wywiera na widzialną materię – to właśnie jej grawitacyjne oddziaływanie utrzymuje gwiazdy na obrzeżach galaktyk oraz zagina światło odległych obiektów (zjawisko soczewkowania grawitacyjnego). Głównymi kandydatkami na cząstki tworzące tę tajemniczą substancję są tak zwane WIMP-y (ang. (Weakly Interacting Massive Particles).

Przełom w dawnej kopalni złota. Czym jest eksperyment LUX-ZEPLIN?

Próby wykrycia ciemnej materii podczas jej przejścia przez Ziemię lub wytworzenia jej poprzez zderzanie atomów m.in. w Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC) do tej pory kończyły się niepowodzeniem. Uruchomiony pod koniec 2021 roku LUX-ZEPLIN to wersja wcześniejszych eksperymentów, mających na celu bezpośrednią detekcję ciemnej materii przy użyciu ksenonu.

Detektor LZ pracuje niemal półtora kilometra pod ziemią, w dawnej kopalni złota, w Sanford Underground Research Facility w Lead w Południowej Dakocie. Gruba warstwa skał chroni go przed promieniowaniem kosmicznym. Wykorzystuje ok. 7 ton ultraczystego ciekłego ksenonu. Gdy przelatująca cząstka uderza w jądro atomu ksenonu, powstaje drobny błysk światła rejestrowany przez czułe detektory, co pozwala odtworzyć energię i tor oddziaływania.

Naukowcy przy detektorze LUX-ZEPLIN. fot. The LZ Dark Matter Experiment
Naukowcy przy detektorze LUX-ZEPLIN. fot. The LZ Dark Matter Experiment

Jedno zderzenie stawia na nogi świat nauki

Przełomowa analiza objęła 220 dni obserwacji, od marca 2023 do kwietnia 2024 roku. Naukowcy badali błyski, które powstają, gdy cząstka o wysokiej energii zderza się z jądrem ksenonu, powodując jego odrzut z dużą prędkością. – Zazwyczaj poszukiwania te koncentrują się na niskich energiach zderzeń, poniżej 50 kiloelektronowoltów. My rozszerzyliśmy ten zakres aż do 270 keV – powiedział Samuel Eriksen, fizyk cząstek z University of Bristol w Wielkiej Brytanii, w rozmowie z Nature.

Aby uniknąć błędów, naukowcy prowadzili tzw. ślepą analizę – dane były sztucznie „zasalane” fałszywymi sygnałami. Po ich usunięciu pozostał jeden, wyrazisty impuls, zdarzenie, którego nie da się wyjaśnić znanymi procesami zachodzącymi w zwykłej materii. Wygląda na to, że była to cząstka WIMP.

Detektor eksperymentu LUX-ZEPLIN w dawnej kopalni złota w Dakocie Południowej. fot. The LZ Dark Matter Experiment
Detektor eksperymentu LUX-ZEPLIN w dawnej kopalni złota w Dakocie Południowej. fot. The LZ Dark Matter Experiment

Zdarzenie o tak wysokiej energii nie mogłoby pochodzić z najprostszego typu oddziaływania, w którym WIMP odbija się od pojedynczego nukleonu. Musiałoby wynikać z bardziej złożonego oddziaływania cząstki z całym jądrem ksenonu. To oznaczałoby, że sama cząstka waży co najmniej 200 razy więcej niż proton, a być może nawet 1000 razy więcej.

Fizyka na progu wielkiego odkrycia

Do ogłoszenia największego przełomu we współczesnej fizyce jednak wciąż trochę brakuje. Kluczowa jest tu statystyka. Istotność wyniku LUX-ZEPLIN wynosi 2,6 sigma, co oznacza mniej więcej 0,5 procenta szans, że sygnał jest jedynie rzadkim przypadkiem. W fizyce cząstek elementarnych obowiązuje rygorystyczny próg 5 sigma, gdy prawdopodobieństwo przypadku spada do 1 szansy na 3,5 miliona. Pojedyncza obserwacja w LZ to zbyt mało na otwarcie szampana, ale wystarczająco dużo, by zelektryzować środowisko naukowe.

Zespół badawczy skrupulatnie zweryfikował potencjalne źródła zakłóceń – od promieniowania z pobliskich rur kalibracyjnych, po neutrina w atmosferze. Choć wpływu tła nie da się całkowicie wykluczyć, wygenerowane modele potwierdzają swoistość zaobserwowanego sygnału.

Kluczowe odpowiedzi przyniosą najbliższe miesiące. Zaprezentowany wynik pochodzi z analizy zaledwie 30% zebranych danych. Jeśli po przeanalizowaniu reszty materiału sygnał powtórzy się, a eksperymenty konkurencyjne (takie jak chiński PandaX-4T czy europejski XENONnT) zarejestrują podobne zdarzenia, nauka może znaleźć się na progu najważniejszego odkrycia XXI wieku.

Źródła: Nature, New Scientist, The LZ Dark Matter Experiment

Szukasz inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...