Znikająca Wenecja

31 grudzień 2009
Znikająca WenecjaZdjęcia: Jodi Cobb

Świat chce wyszarpać choćby mały strzępek z misternej materii miasta, które Thomas Mann nazwał „pół bajką, pół turystyczną pułapką”.

Najpiękniejsza tragedia we Włoszech rozgrywa się w Wenecji. Nigdzie indziej klęska nie nadchodzi w tak pięknej oprawie. To ani ląd, ani woda, raczej migocząca hybryda - miasto, które wyłania się niczym fatamorgana z laguny u wybrzeży Adriatyku. Od stuleci grozi jej unicestwienie pod falami acqua alta – regularnych powodzi będących wynikiem coraz częstszych i wyższych przypływów, a także coraz bardziej osiadających fundamentów. Jednak to dziś najmniejszy problem, z którym przyszło jej się zmierzyć.

Zapytajcie burmistrza Massimo Cacciari – zamyślonego, błyskotliwego profesora filozofii, tłumacza Antygony Sofoklesa. Zapytajcie go o acqua alta i tonącą Wenecję, a odpowie: To kupcie sobie kalosze.

Kalosze są dobre na wodę, ale bezużyteczne w przypadku zalewu turystów, który powoduje więcej problemów niż podnoszące się wody laguny. Liczba mieszkańców Wenecji w 2007 r. wynosiła 60 tys. Liczba gości odwiedzających miasto w 2007 r. sięgnęła 21 mln.

W świąteczny majowy weekend w 2008 r. 80 tys. turystów spadło na miasto jak szarańcza na pola Egiptu. Parkingi w Mestre, położonej na lądzie części gminy, gdzie przyjeżdżający turyści zostawiają swoje auta, by przesiąść się do autobusu lub pociągu i tak dojechać do miasta, zostały wypełnione po brzegi i zamknięte. Ci, którym udało się dotrzeć do Wenecji, ruszyli wąskimi uliczkami jak ławice płotek, połykając pizzę i gelati i zostawiając za sobą ślad w postaci papierów i plastikowych butelek.

Życie w La Serenissima (Najjaśniejszej), jak nazywa się Wenecję, nie przedstawia się już w tak jasnych barwach. Przybysze ze świata w wygodnych butach, z przewodnikiem w ręku, pragną zanurzyć się w mieście niczym w misternie zdobionej chrzcielnicy. Plusk! Tymczasem wenecjanie wypływają.

– Wenecja to takie piękne miejsce - stwierdził dyrektor fundacji kulturalnej. Widok z jego okien rozpościera się na Bacino San Marco, z jego niekończącą się flotyllą łodzi motorowych, gondoli oraz tramwajów wodnych nazywanych vaporetti, oraz na Plac Świętego Marka, epicentrum weneckiego ruchu turystycznego. – Tak naprawdę to jeden wielki teatr. Jeżeli masz pieniądze, możesz wynająć apartament w XVII-wiecznym palazzo wraz ze służbą i udawać, że jesteś arystokratą.

Zajmijcie miejsca. W tej sztuce Wenecja gra podwójną rolę. Istnieje Wenecja – miasto, w którym mieszkają ludzie, oraz Wenecja – miasto odwiedzane przez turystów. Światła, scenografia, kostiumy są piękne, jednak fabuła jest zawikłana, a zakończenie niepewne. Pewne jest jedno: wszyscy kochają główną bohaterkę.

– Piękno to trudna sprawa – mówi burmistrz Cacciari. Mówi tak, jak gdyby przemawiał do magistrantów na seminarium z estetyki, a nie odpowiadał na pytanie o politykę miasta. Przytoczył zdanie z wiersza Ezry Pounda (amerykański poeta pochowany w Wenecji), który cytuje słowa angielskiego rysownika Aubreya Beardsleya do irlandzkiego poety Williama Butlera Yeatsa. To taka literacka zabawa w głuchy telefon. Brak bezpośredniości jest równie typowy dla Wenecji, co zakręty Canal Grande.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-02-19 08:25

    gratuluję artykułu! naprawdę jest światny!

  • Do moderacji
    2010-01-18 15:31

    Ciekawy artykuł. To smutne że Wenecja znika pod naporem turystów. Moim zdaniem te ograniczenia o których było mowa w artykule (wpłaty przy wjeździe etc.) nie są dobrym rozwiązaniem ponieważ jeszcze bardziej odsunął wyspę od zwykłych mniej zamożnych ludzi. Mimo że pieniądze płacone przy wjeździe miałyby być minimalne to przy rosnącym popycie i małym podaży ceny wzrosną. Należy znaleźć inne rozwiązanie które byłoby dobre dla Wenecji, jej mieszkańców i zwiedzających wyspę turystów. Może to ograniczenie liczby turystów zwiedzających wyspę byłoby dobrym pomysłem? Na razie Wenecja to wyspa dryfująca w stronę ludzi zamożnych których stać na jej zobaczenie i cieszenie się w pełni z jej uroków.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-01-07 13:43

    FANTASTYCZNY ARTYKUŁ!!

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-01-07 13:04

    Gratuluje autorowi tak udanego artykułu. Wenecja jest tak inna, wspaniała - myślę że każdy marzy aby poznać to miasto w ciszy i samotności, niestety musi je dzielić z rzeszami turystów, którzy tworzą tłum jak w supermarkecie przed świętami. Smutne. Kto chce mieć wyobrażenie jak to miasto wyglądało i żyło kiedyś polecam film "Kupiec wenecki" z Alem Pacino.

  • Do moderacji
    2010-01-06 23:15

    Dobry wieczór. Zdjęcie super. Nawet wiem, kto ze społeczności NG mógłby pokazą też równie interesujące. pokazać . Może warto czasami sięgnąć po któreś tu już publikowane ? Pomysł szalony ? Nie, na pewno nie...

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • JoJo99
  • paweljg
  • wrobelt
  • Vigoniusz
  • mathous
  • pcogito
  • owink
  • Kondzio
  • qlas
  • milrohir2
  • pit2212
  • LukaszZ
  • kasiawrz
  • maciejmakro
  • emily83
  • JennyM
  • ligia
  • Sewer
  • Martessa71
  • sahielos
  • ola27
  • Reiko
  • Bohdan
  • Kujanka
  • lewam
  • kropka77

Czytali także

Aktualności

  • Najlepsze hotele w Polsce

    Gdzie najlepiej zatrzymać się na noc w naszym kraju? Oto ranking najlepiej ocenianych polskich hoteli

  • Przeobrażone krajobrazy

    10 000 lat przemian to wystawa, która zaprezentuje przykłady relacji na linii człowiek-przyroda

  • Madagaskar i Gwadelupa za grosze?

    Ruszyła wielka 6-dniowa promocja KLM. Ruszyła wielka 6-dniowa promocja KLM! Do wyboru 28 niezwykłych kierunków na całym świec...

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowali�my dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się