Reklama

Spis treści:

  1. W poszukiwaniu wolności
  2. Przewrót w teologii
  3. Iluzja wolnej woli i siła conatus
  4. Rewolucja „Traktatu teologiczno-politycznego”

Albert Einstein odnajdywał w jego tekstach własne wyobrażenie o racjonalnym wszechświecie. Georg Wilhelm Friedrich Hegel twierdził, że aby móc nazywać się filozofem, trzeba najpierw zostać spinozystą. Z kolei Gilles Deleuze, wybitny francuski myśliciel, ochrzcił go mianem „Księcia” i „Chrystusa filozofów”. Już to dowodzi, jak niezwykłą osobą był Baruch Spinoza.

W poszukiwaniu wolności

Baruch Spinoza urodził się 24 listopada 1632 roku w Amsterdamie. Pochodził z zamożnej rodziny portugalskich Żydów sefardyjskich, którzy uciekli do tolerancyjnej Republiki Zjednoczonych Prowincji przed terrorem iberyjskiej inkwizycji. Jako chłopiec uczęszczał do szkoły żydowskiej, gdzie pod okiem rabina Saula Leviego Morteiry zgłębiał Torę, Talmud i dzieła średniowiecznych racjonalistów żydowskich.

Jako uzdolniony uczeń i poliglota, szybko zaczął zadawać pytania, na które ortodoksja nie miała wygodnych odpowiedzi. Kwestionował autentyczność historyczną Biblii, istnienie aniołów i nieśmiertelność duszy, a także interesował się zakazaną wiedzą świecką. Przełomem było dołączenie do szkoły łacińskiej prowadzonej przez Franciscusa van den Endena – byłego jezuitę, republikanina i wolnomyśliciela. To właśnie tam zaczął zgłębiać pisma Kartezjusza, Machiavellego i Hobbesa.

Zamach i najsurowsza z klątw

Niezależność myślenia miała swoją cenę. Amsterdamska gmina żydowska podjęła próbę uciszenia młodego Barucha poprzez przekupstwo, a gdy to zawiodło, doszło do próby zabójstwa, jak podają pierwsi biografowie. Według Pierre’a Bayle’a, w 1655 roku niezidentyfikowany żydowski fanatyk zaatakował Spinozę nożem, gdy ten wychodził z teatru. Johannes Colerus, inny wczesny biograf, prostował tę relację, twierdząc, że do ataku doszło przed starą portugalską synagogą. Cios okazał się niecelny, raniąc twarz lub rozcinając jedynie płaszcz, który filozof z premedytacją nosił do końca życia jako symbol ślepego fanatyzmu i przestrogi przed destrukcyjną siłą dogmatów.

27 lipca 1656 roku, gmina wydała oficjalny akt ekskomuniki. Baruch został wyklęty „z wyroku aniołów i z woli świętych”, przeklęty za dnia i w nocy, podczas snu i czuwania. Nikomu nie wolno było z nim rozmawiać, przebywać pod jednym dachem ani czytać jego pism.

Optyka i odrzucenie zaszczytów

Po wygnaniu Spinoza zmienił imię na Benedictus i zaczął prowadzić życie ucieleśniające ideał stoickiego spokoju. Utrzymywał się ze szlifowania soczewek optycznych. Potrafił całymi dniami nie opuszczać wynajmowanego pokoju, prowadząc korespondencję z czołowymi naukowcami epoki, takimi jak Henry Oldenburg czy Robert Boyle, z którymi dyskutował o eksperymentach nad ściśliwością powietrza, filozofii Kartezjusza i błędach w dedukcji Francisa Bacona.

Konsekwentnie bronił swojej niezależności. Kiedy w 1673 roku zaoferowano mu objęcie prestiżowej katedry na uniwersytecie w Heidelbergu, odmówił, obawiając się, że wymóg nienaruszania oficjalnej religii państwowej zwiąże mu usta i ograniczy „wolność filozofowania”. Zrezygnował nawet z należnego mu spadku na rzecz przyrodniej siostry.

Spinoza zmarł w Hadze w 1677 roku, dożywszy zaledwie 44 lat. Oficjalną przyczyną była choroba płuc.

Przewrót w teologii

Myśl Spinozy została najpełniej wyłożona w wydanej pośmiertnie „Etyce”. Dzieło to, wbrew tradycji filozoficznej, zostało napisane more geometrico – posługuje się precyzyjnymi definicjami, aksjomatami, twierdzeniami i dowodami, naśladując logikę Euklidesa. Wybór formy nie był przypadkowy. Ukazywał podstawowe przekonanie filozofa, że wszechświat jest na wskroś logiczny, a jego prawa wynikają ze zdeterminowanej konieczności.

Deus sive Natura

W centrum spinozjanizmu znajduje się monistyczna odpowiedź na dualizm Kartezjusza, który rozdzielał świat na dwie substancje – duszę i materię. Spinoza zburzył ten podział, wprowadzając radykalny monizm substancjalny. W jego opinii istnieje wyłącznie jedna, absolutnie nieskończona substancja, którą nazwał Bogiem lub Naturą.

Bóg Spinozy nie ma nic wspólnego z antropomorficznym obrazem siwobrodego Stwórcy z religii abrahamowych. Nie jest istotą posiadającą intelekt i wolę (w takim sensie, jaki przypisują mu religie), nie wysłuchuje modlitw, nie ocenia ludzkich działań w kategoriach moralnych, nie karze ani nie nagradza. Kategorie dobra, zła, sprawiedliwości i litości to jedynie błędy poznawcze – próby narzucenia ludzkich wartości na bezosobowy, nieskończony proces istnienia.

Atrybuty i tryby

Substancja posiada nieskończenie wiele atrybutów, jednak ludzki umysł zdolny jest pojąć zaledwie dwa: rozciągłość (przestrzeń, ciało, materia) i myślenie (idee, świadomość). Nie są to różne światy, a dwie różne perspektywy postrzegania tego samego bytu. Cokolwiek dzieje się w ciele, natychmiastowo znajduje odzwierciedlenie jako idea w umyśle – i odwrotnie. Koncepcja ta, zwana paralelizmem atrybutów, eliminuje podział na „ducha” i „materię”. Ludzie, zwierzęta i idee są jedynie „trybami”, czyli skończonymi i nietrwałymi manifestacjami owej potężnej, pojedynczej substancji.

pomnik Barucha Spinozy
Pomnik Barucha Spinozy w Amsterdamie. fot. Baloncici/Getty Images

Iluzja wolnej woli i siła conatus

W racjonalistycznym wszechświecie Spinozy nie ma miejsca na wolną wolę. Jeżeli bowiem natura Boga polega na matematycznej konieczności, z której wypływają wszystkie zjawiska, to nic nie mogłoby potoczyć się inaczej, niż się toczy.

Kamień, który myślał, że fruwa

Spinoza tłumaczył, że ludzie postrzegają siebie jako wolnych wyłącznie z powodu specyficznej wady poznawczej. Jego zdaniem „mniemanie to polega tylko na tym, że będąc świadomi swych czynów, nie znają przyczyn, które ich do tych czynów determinują”.

Dla zobrazowania tego zjawiska stworzył metaforę rzuconego kamienia, który podczas lotu zyskuje samoświadomość. Ów kamień, czując swój ruch, ale nie pamiętając rzutu ani nie rozumiejąc grawitacji, uznałby, że leci wyłącznie dlatego, że sam tego chce.

Conatus

Zatem skoro nie wolna wola, co według Spinozy napędza ludzkie działania? W tym miejscu filozof wprowadził pojęcie Conatus. Wskazuje ono, że „każda rzecz dąży do zachowania swojego istnienia”.

Terapia rozumu

Ostatecznym celem Spinozy było stworzenie racjonalnej ścieżki do szczęścia, która mogłaby zastąpić obietnice zbawienia, płynące z religii dogmatycznych. Był przekonany, że wolność nie polega na byciu wyjętym spod praw natury, ale na dogłębnym ich zrozumieniu. Jeśli człowiek rozpozna dokładnie łańcuch przyczyn, z powodu których odczuwa wściekłość lub ból, doznania te stają się po prostu obiektywnymi elementami krajobrazu, nad którymi umysł przejmuje kontrolę. Ta świadomość zamyka drzwi do postawy „biernej” (ofiary wydarzeń), a otwiera wrota do postawy „czynnej” (świadomego obserwatora ładu).

Rewolucja „Traktatu teologiczno-politycznego”

W 1670 roku Spinoza opublikował anonimowo „Traktat teologiczno-polityczny” – dzieło, które wstrząsnęło ówczesnymi elitami. W okresie, gdy Republikę Zjednoczonych Prowincji rozdzierały konflikty religijne, a wpływy radykalnego kleru kalwińskiego systematycznie rosły, Spinoza wytyczył ramy świeckiego państwa, opartego na wolności słowa.

W traktacie odrzucił podejście do Pisma Świętego jako tekstu podyktowanego bezpośrednio przez Boga. Zamiast tego postulował historyczną i lingwistyczną analizę źródeł, szukając autorstwa ksiąg i analizując intencje ich ludzkich twórców. Udowadniał, że religia i filozofia mają zupełnie odmienne zadania. W jego opinii celem filozofii jest prawda, a celem religii – jedynie nakłanianie mas społecznych do posłuszeństwa i praktykowania życzliwości.

Źródło: National Geographic Polska

Szukasz inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasz autor

Artur Białek

Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.

Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...