Uciekł z piekła

30 czerwiec 2009
Uciekł z piekła

Rewolucja przyniosła Rosji chaos. Bezkresna Syberia stała się wtedy kotłem, w którym kipiały konflikty etniczne, klasowe, polityczne. Śmierć i strach opanowały ludzkie umysły. Ferdynand Ossendowski wyrywał się z tego piekła przez 1,5 roku. Uciekając przed bolszewikami, pokonał tysiące kilometrów. Był świadkiem niebywałych okrucieństw. Wielokrotnie cudem ratował skórę. Swą odyseje opisał w książce Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów, która w latach 30. była bestsellerem.

Imię i nazwisko: Ferdynand A. Ossendowski
Urodzony/zmarł: 27.05.1876 r./03.01.1945 r.

Tajga, 1920 r.


Wielka podróż Ossendowskiego zaczęła się zimą w Krasnojarsku nad Jenisejem, skąd ruszył pieszo w zimową tajgę, by w jej przepastnej głuszy ukryć się przed bolszewikami. Zabrał ze sobą jedynie karabin, 300 naboi, siekierę, nóż, kożuch, herbatę, suchary, sól i kociołek. Od onego dnia stałem się pierwotnym człowiekiem, lecz nie przypuszczałem wtedy, że to może potrwać tak długo.

Był naukowcem, chemikiem z wykształcenia, i dużo jeździł po Azji i Europie. Z podróży pisał wspomnienia i reportaże do gazet. Przez kilka miesięcy był jednym z doradców admirała Kołczaka, którego armia na krótki czas wyparła czerwonych z dużej części Rosji. To za tę działalność na Ossendowskiego wydano wyrok śmierci.

44-letni wówczas Ossendowski planował uciekać przez Mongolię i Chiny, a potem przez Pacyfik dopłynąć do Europy. Wiele wskazuje na to, że miał też do wykonania misję szpiegowską, prawdopodobnie dla wywiadu japońskiego.

Dwa miesiące syberyjskiej zimy i wiosenne roztopy spędził w norze wygrzebanej w ziemi i śniegu pod korzeniami przewróconej limby. Od chłodu chroniła go „najda” – piecyk z dwóch sosnowych kloców, między które wkładał rozżarzone węgle. Wygrzebywał ze śniegu drewno na opał, polował – głównie na cietrzewie, czasem trafi ła mu się grubsza sztuka. Strzelał celnie i oszczędnie, świadom niebezpieczeństwa, jakie mu grozi, gdy zabraknie naboi. Raz w okolicy pojawił się niedźwiedź, powalił go trzema kulami. Nagrodę za to starcie dostał podwójną: darowane życie i obfity zapas mięsa, który pozwolił mu przetrwać do wiosny. Odrodził się w nim pierwotny człowiek – myśliwy i wojownik, jednak źle znosił samotność: Przeżyłem straszliwe dni walki z chłodem i głodem, lecz stokrotnie straszniejsza była walka z zabijającemi moją wolę myślami! Wspomnienia o tych dniach wstrząsają mem sercem i mózgiem.

Tajga, wiosna i lato 1920 r.


Gdy roztopy minęły i ziemia wyschła, ruszył dalej wzdłuż Jeniseju. Z przerażeniem obserwował płynące rzeką zwłoki Kozaków pokonanego admirała Kołczaka, z odrąbanemi głowami i rękami, oszpeconemi twarzami i ciałami, napół spalone, z wyciętemi na piersiach i nogach kawałami skóry, z wykłutemi oczami i zdruzgotanemi głowami. Dokoła unosił się słodkawy odór gnijącego mięsa. Masakra była dziełem Czeka w opanowanym przez komunistów Minusińsku.

W drodze przez tajgę Ossendowski spotkał Polaka, Jana, który w powieści występującego jako „agronom”. Dalej razem konno wędrowali wiele dni wzdłuż lewego brzegu Jeniseju i Drogi Aczyńskiej. Zaszczuci, kryli się przed bolszewikami w lasach. Pewnego dnia natrafi li na niewielką polanę. Na otaczających ją drzewach wisiało 28 oficerów z wyciętymi gwiazdami na piersiach. Wiedzieliśmy dobrze, że taki sam los spotkałby i nas, gdybyśmy wpadli w ręce tej „najbardziej postępowej” demokracji na świecie.

Minusinski step, jesień 1920 r.


Zmierzając do północnej prowincji Mongolii, Urianchaju, która jawiła im się jako ziemia spokojna i wolna od bolszewickiej zawieruchy, zapuścili się w minusińskie stepy. Szli wzdłuż rzeki Tuby, pod prąd, w stronę gór Sajańskich. Przeprawa ta była bardzo niebezpieczna – sąsiedztwo komunistycznego Minusińska zdeprawowało ludność miejscową i ta tłumnie zasilała oddziały bandytów. Aż roiło się od szpiegów Czeki.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-07-01 07:55

    Bardzo ciekawe

  • Do moderacji
    2009-07-01 00:15

    Bardzo ciekawe i bardzo dobry artykuł. ^^

  • Do moderacji
    2009-06-30 22:19

    Powiem szczerze, niesamowita historia. Ciekawe ilu było takich śmiałków którzy uciekali przez Syberię.

Autor

Ostatnio czytali

  • tami

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się