"Opalanie ekstremalne". Kocham słońce. Szczególnie w Himalajach i na Antarktydzie.
Ten numer Travelera stawia kropkę nad i w kontekście rozważań na temat mojej natury podróżnika. Przyznaję – jestem dziwakiem. Zrobiłam sondę wśród znajomych, z czym kojarzy im się hasło „w stronę słońca”, które jest tematem przewodnim tego numeru.
– Plaża!
– Karaiby!
– Afryka!
A ja… Kiedy myślę „słońce”, widzę Himalaje i poranek na Evereście, który rozświetlony wygląda zachwycająco. Przypominają mi się też chwile z wyprawy na Antarktydę. Pierwsze promienie zobaczyłam po tygodniu „dupówki”, jak wspinacze nazywają czas załamania pogody, w trakcie którego siedzi się w namiocie. I oszalałam ze szczęścia! Bo słońce to dla mnie nie tylko ciepło,
ale przede wszystkim nadzieja na okno pogodowe i możliwość dalszego wspinania.
Może po prostu nie lubię siedzieć bezczynnie? A leżenie na plaży to nie moja bajka? Wyjątek robię tylko dla mojej córki, z którą jeżdżę nad polskie morze. Ale dla zachowania równowagi zawsze zabieram ją też do Szczyrku. Zdobywamy z plecakami Skrzyczne. To właśnie tam, szczęśliwe, zerkamy w stronę słońca. Ze szczytu. I opalamy się w najlepszym, bo górskim, słońcu!
Martyna Wojciechowska
Regina Pilsztyn, czyli największa polska podróżniczka XVIII w.
Przerwa techniczna
Świat na patelni
Pierogi podbijają świat
Swoją drogą
Igor Zalewski o tym, co go grzeje, a co ziębi
Family
Wszystko o podróżach z dziećmi
Tajlandia: Rodzinny rejs marzeń
Zdrowie w podróży
Apteczka w tropikach
Europa: Szlak bajkowych bohaterów
Polska na weekend
Żywe Muzeum Porcelany w Ćmielowie – nowy cud Polski
Zbieracze pamiątek: Co przywieźć z podróży
Gadżety: W plecaku małego podróżnika
Akademia foto: Najlepsze zdjęcia czytelników
Kalendarz
Niektóre z odnośników znajdujących się powyżej to linki afiliacyjne. Kliknięcie na nie pozwoli Ci bezpłatnie zapoznać się ofertą konkretnego produktu lub usługi i jednocześnie może wspomóc rozwój naszej redakcji.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.