Brama Lubawska

23 marzec 2009
Brama LubawskaZdjęcie: shutterstock.com

To tędy, przez „wrota trzech kultur”, wśród zaskakujących zabytków i zadziwiającej przyrody, wędrowali kupcy niemieccy, czescy i polscy.

Goszczę tu od kilkunastu lat i wciąż odkrywam nowe magiczne zakątki. To Brama Lubawska – obniżenie w łańcuchu Sudetów, między Karkonoszami a Kotliną Kłodzką, przez które przepływa rzeka Bóbr. Tu wolniej płynie czas. Jest czym oddychać i co chłonąć. W tutejszych wioskach i miasteczkach spotykam zawsze przyjaznych, życzliwych ludzi. Lokalni mieszkańcy – sprowadzeni po wojnie na tzw. Ziemie Odzyskane – stanowią swoistą mieszankę repatriantów z centralnej Polski, Beskidów i „zza Buga”. Z uwagą słucham ich fascynujących opowieści.
Przez wieki strój Bramy Lubawskiej, z racji przygranicznego położenia, kształtowały trzy kultury – polska, czeska i niemiecka. Często zastanawiam się, czyje są te góry, doliny, wrośnięte w nie wsie i miasteczka? Najbezpieczniej mówić o państwie cysterskim, które istniało na tych ziemiach od XIII wieku. Był to ważny ośrodek artystyczny i kulturalny skupiający najwyższej klasy twórców. W 1810 roku zakon i jego rozległe dobra zsekularyzowały Prusy. Po 160 latach cystersi powrócili – w sile trzech braci.
Ich opactwo położone w niewielkim Krzeszowie, światowej klasy perła architektury barokowej, przyciąga nie tylko pielgrzymów. W potężnej bazylice – dziś Sanktuarium Maryjnym Diecezji Legnickiej – ulegam urokom fresków i puszystych rzeźb. Ołtarz główny wypełnia potężny obraz, dzieło Petera Brandla, który – jak się dowiedziałem po cichu – miał kłopoty z otrzymaniem wynagrodzenia. Artysta zemścił się na opacie, lokując w centrum obrazu aniołka z facjatą opata oraz ... gołym tyłeczkiem wycelowanym dokładnie w prezbiteryjny fotel szefa zakonu. Z daleka detalu nie widać, ale bliższa obserwacja nie pozostawia wątpliwości.
Warto zajrzeć do mauzoleum – spoczywają tam m.in. książęta śląscy Bolko I i II – fundatorzy zakonu. Stojący obok kościół św. Józefa to prawdziwa galeria fresków. Cykl z życia Świętej Rodziny namalował Michał Willmann, najwybitniejszy śląski malarz baroku. Za murami klasztoru restauracja i hotel „Willmannowa Pokusa”. Nazwa nieprzypadkowa. Legenda głosi, że malując freski, artysta ulegał częstym pokusom i wyskakiwał na jednego do tejże karczmy.
Aż przydzielono mu zakonnego anioła stróża. Willmann miał i z tym sobie poradzić – malując na ścianie atrapę swoich nóg zwisających swobodnie z wysokiego rusztowania…
Willmann wyskakiwał na gorzałkę, jednak równie dobrze – a nawet lepiej – wyrwać się z miasteczka, żeby podziwiać lubawską przyrodę. Sławą cieszą się szczególnie dwa rezerwaty skalnych osobliwości: „Kruczy Kamień” i „Głazy Krasnoludków”. Krasnoludki są przy tym całkiem spore – mają od 5 do 30 metrów.
Jeszcze większe formacje z piaskowca ciosowego znajduję w Żeplicko-Adrspaskim Skalnym Mieście, tuż za czeską granicą. Kilkaset skał o nazwach związanych z ich kształtami: Kochankowie, Starosta i Starościna, Głowa Cukru, Skalny Zamek, Jeż na Żabie i Bliźnięta w Beciku. Największe – wolno stojące baszty – mają po sto metrów.
Po skalnych wędrówkach można odpocząć wśród Kolorowych Jeziorek – położonych w Rudawskim Parku Krajobrazowym. Ich purpurowe, błękitne i żółte wody obudzą zmysły. Nazwę zawdzięczają składowi chemicznemu pokopalnianych wyrobisk – do XX w. wydobywano tu piryt, z którego wytwarzano kwas siarkowy. Jednak na spiekoty polecam zanurzyć się w pięknym zalewie Bukówka, jednym z najwyżej położonych w Polsce jezior zaporowych. Można próbować sił z żaglem, kajakiem i z wędką. W wodach zalewu i rzeki Bóbr nie raz czaiłem się na pstrąga, lipienia, szczupaka czy garbatego okonia. Obok jeziora, daleko od szosy, w sąsiedztwie lasu i łąk, Barbara i Kazimierz Jochymek prowadzą 50-hektarowe gospodarstwo, od 1992 roku jako atestowany producent żywności ekologicznej. – Kilkanaście lat temu sprzedaliśmy mieszkanie na Górnym Śląsku, kupiliśmy tu ziemię i to był początek nowego, lepszego życia – wspomina uśmiechnięta pani Basia. Dziś jest to wzorcowy, przyjazny i oryginalny zespół zabudowań agroturystycznych – Brama Ciszy.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-12-07 15:05

    Co to jest bo mi się nie chce czytać tej smętnej historyjki!

Autor

Ostatnio czytali

  • te_em
  • _zyleta
  • siwydym
  • Lesnik
  • sabciam
  • rescue
  • orzeł

Czytali także

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się