Do niedawna ludzkość żyła w przekonaniu, że w całym Wszechświecie istnieje tylko jedna taka planeta jak Ziemia. Możliwe jednak, że wkrótce odkryjemy drugą, a potem jeszcze jedną i kolejne...
Minęły tysiące lat, zanim ludzie porządnie poznali Ziemię, a kolejnych kilka stuleci zabrało nam zdobycie wiedzy o planetarnych sąsiadkach z Układu Słonecznego. Dziś nowe światy odkrywa się niemal co tydzień. Astronomowie, którym dotychczas udało się zidentyfikować ponad 400 planet „pozasłonecznych”, czyli obiegających inne gwiazdy niż Słońce, zawzięcie szukają czegoś znajomego: planet przypominających Ziemię, krążących wokół swych gwiazd we „właściwej” – ani za dalekiej, ani zbyt bliskiej – odległości, pozwalającej mieć nadzieję, że panują na nich warunki sprzyjające rozwojowi form życia podobnych do tych, jakie znamy. Do tej pory nie udało się znaleźć drugiej Ziemi, pewnie dlatego, że w kosmicznej skali taki obiekt nie rzuca się w oczy. Próby dostrzeżenia planety tak małej i słabo świecącej jak nasza na tle blasku gwiazdy można porównać do poszukiwania świetlika w feerii sztucznych ogni. Wykorzystując jednak możliwości współczesnej techniki, astronomowie szybko zbliżają się do chwili, gdy będą w stanie nie tylko odkryć drugą Ziemię, ale i zbadać, czy są na niej ślady życia.
Jak dotąd udało się sfotografować tylko 11 planet pozasłonecznych. Wszystkie były znacznie większe od Ziemi, jasne i krążyły w wystarczająco dużej odległości od swych gwiazd.
Większość pozostałych wykryto dzięki dopplerowskiej analizie widma promieniowania gwiazd, która pozwala wychwycić nawet minimalne odchylenia toru ich ruchu zachodzące pod wpływem przyciągania grawitacyjnego otaczających planet. Astronomowie mogą już rejestrować zmiany ruchu gwiazdy następujące z szybkością zaledwie jednego metra na sekundę, czyli szybkością piechura. To wystarcza do wykrycia obecności gigantycznej, oddalonej planety albo małej, jeżeli ma bardzo Odległe światy tekst Timothy Ferris ŚWIETLNYCH ciasną orbitę. Wciąż nie pozwala jednak wychwycić ziemiopodobnego globu krążącego po porównywalnie odległej orbicie – 150 mln km od Słońca. Ziemia działa na Słońce tak słabo, że zmienia jego ruch o wartość z grubsza dziesięć razy mniejszą, mniej więcej równą szybkości, z jaką porusza się raczkujące dziecko. Na razie nie potrafimy jeszcze wychwycić tak mikroskopijnej zmiany blasku odległych gwiazd.
Ale są i inne sposoby, np. rejestrowanie okresowych spadków jasności gwiazdy, które zobaczymy, gdy krążąca wokół niej planeta przesuwa się na jej tle i częściowo blokuje wysyłane przez słońce światło. Jednak najwyżej w co dziesiątym ze wszystkich układów planetarnych orbity leżą w takiej płaszczyźnie, że minizaćmienia – nazywane fachowo tranzytami – możemy śledzić z Ziemi, co oznacza, że trzeba obserwować wiele gwiazd przez cały czas, by wychwycić zaledwie kilka z nich. Francuski satelita COROT krążąc w kosmosie przez trzy lata, odkrył tą metodą siedem pozasłonecznych planet, z których jedna jest zaledwie o 70 proc. większa niż Ziemia.
Bardziej zaawansowanym następcą COROT- a jest amerykański satelita Kepler. Wykonuje on co 30 minut zdjęcie, rejestrując światło ponad 100 tys. gwiazd, jakie świecą na sferze niebieskiej między gwiazdą Deneb a Wegą. Ich jasność przez cały czas śledzą komputery, informując ludzi za każdym razem, gdy wykryją nieznaczny spadek jasności gwiazdy mogący być efektem przejścia planety przed widoczną z Ziemi powierzchnią dalekiego słońca.
Podobne zmiany jasności gwiazdy mogą jednak wynikać z innych przyczyn, np. przemieszczania się dużych plam po jej powierzchni albo odzwierciedlać zjawisko pulsacji gwiazd zmiennych. Dlatego badacze z zespołu Keplera nie ogłaszają odkrycia planety, póki nie zaobserwują co najmniej trzech tranzytów, co może oznaczać kilka dni lub tygodni obserwacji w przypadku globu szybko obiegającego swą gwiazdę, ale wielu lat w przypadku bliźniaczej siostry Ziemi. Astronomowie mają też nadzieję, że połączenie obserwacji Keplera z wynikami analizy dopplerowskiej pozwoli im na dokładniejsze określenie średnic i mas tranzytujących planet. Jeśli dzięki temu odkryją skalny glob o rozmiarach zbliżonych do Ziemi, krążący w ekosferze – czyli na tyle daleko, by znajdująca się na nim hipotetycznie woda nie odparowała całkowicie, a jednocześnie na tyle blisko, by nie zamieniła się cała w lód – jest szansa, że będzie to świat, w którym znajdziemy też życie.
Najbardziej obiecujące pod tym względem wydają się gwiazdy karłowate, mniejsze niż Słońce. Są w kosmosie powszechne (siedem z dziesięciu najbliższych Ziemi gwiazd to karły typu widmowego M), a ich życie jest długie i stabilne, dzięki czemu mogą zapewnić stały dopływ świetlnej energii ewentualnym planetom krążącym w ich ekosferach. Łowcy planet wiedzą przy tym, że im mniejsza jest jasność gwiazdy, tym bliżej niej zaczyna się ekosfera – słabo świecące słońca są jak małe ogniska, przy których trzeba blisko usiąść, żeby się ogrzać – a to oznacza, że czekanie na tranzyt szybciej może przynieść efekty. Planeta krążąca bliżej gwiazdy silniej też wpływa na nią grawitacyjnie, co ułatwia jej wykrycie metodą dopplerowską. Najbardziej obiecująca „superziemia”, jaką do tej pory odkryto – Gliese 581 d, o masie siedmiokrotnie większej niż Ziemia – krąży w ekosferze czerwonego karła o masie trzykrotnie mniejszej niż Słońce.
Gdyby okazało się, że w ekosferach innych gwiazd rzeczywiście krążą planety podobne do Ziemi, dalsze poszukiwania śladów życia można by prowadzić przy użyciu specjalnie zaprojektowanego kosmicznego teleskopu. Rejestrowałby on całe widmo światła każdej planety i analizował je pod kątem tzw. biosygnatur, czyli np. występowania w jej atmosferze metanu, ozonu i tlenu lub nienormalnie wysokiej składowej podczerwonej widma, pojawiającej się w miejscach, gdzie zawierające chlorofil rośliny czerpiące energię z fotosyntezy odbijają ten rodzaj promieniowania od powierzchni. Bezpośrednia rejestracja i analiza promieniowania globu o jasności 10 mld razy mniejszej niż jasność jej macierzystej gwiazdy to niezwykle trudne wyzwanie. Ale podczas tranzytu światło gwiazdy przenika przez atmosferę planety i dalej niesie ze sobą informacje o jej składzie, jaką łatwiej będzie wychwycić ziemskim teleskopom.

Tydzień z Wielkimi Kotami! Oglądaj codziennie od poniedziałk...

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami konkursu fotograficz...

Do roku 2050 liczba ludności świata ma dojść do dziewięciu ...

Czy Mieszko I był duńskim wodzem o imieniu Dago? Big Cats I...
Byłoby to nie wiarygodnym marnotrawieniem przestrzeni, gdyby w całym kosmosie miała istnieć tylko jedna planeta na której rozwinęło się jakiekolwiek życie i cywilizacja.
djuk wojna światów będzie ;) Myślę, że masa gwiazdy i wiele innych czynników wpłynąć może na powstanie życia na planecie. Szukanie na "nasze" podobieństwo chyba daje nikłe szanse. Szukamy 2 słońca, 2 ziemi ... A może pod nosem mamy coś innego ;p
w taki razie będe sceptykiem w tekscie jest mowa że naukowcy szukają planet w ogległości od słońca 150 mln km a co jeżeli dana gwiazda wokół której krąży dana planeta jest większa to chyba odległość się też powinna zwiększyć nie źle to chyba zależy od aktywności gwiazdy
nam niejest dane tam poleciec wiedziec to dobrze ale nowlasnie ale
Ciekawe, ale wiele pytań cisnie się na usta.
Świetny artykuł!!!
Świetny artykuł :) Prawdopodobnie w ciągu kilkudziesięciu lat naukowcom uda się znaleźć życie poza ziemia, a co wtedy się wydarzy? Kto wie... ;)

Zobacz świat widziany oczami fotografów. Każdego miesiąca w ...

Szafirowy błysk, furkot skrzydełek i maleńki ptaszek - a moż...

Polska to kraj ukrytych skarbów. Magia ich tajemnicy przycią...

Życie namorzynów to życie na skraju – ta ziemno-wodna formac...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
W związku z wejściem w życie 1 stycznia 2012 roku ustawy abolicyjnej Polska Akcja Humanitarna realizuje projekt, którego cele...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.