Król Wilk

9 listopad 2009
Król WilkZdjęcia: Adam Brzoza

Jego siła tkwi w nogach maratończyka, zębach jak sztylety i szczekach zaciskających się niczym imadło. Bez takiego drapieżnika – inteligentnego, silnego, wytrzymałego – dzika przyroda nie może sobie poradzić. To jej prawdziwy władca.

Masz kupę?! … – Śmierdzi? …. – No to świeża! Super! Jesteś dziś królem polowania! …

Dr Sabina Nowak rozłączyła telefon. A ujrzawszy moją zdziwioną minę, zaraz wyjaśniła: „Robert znalazł świeże odchody wilka, czyli przynajmniej jeden osobnik nadal tu jest. I coś niedawno zjadł, zapewne upolował”. „Tu”, czyli w Borach Dolnośląskich – wielkim kompleksie leśnym na południowym zachodzie Polski, gdzie Stowarzyszenie dla Natury „Wilk”, którego prezesem jest Sabina Nowak, a wiceprezesem Robert Mysłajek, prowadzi monitoring wilków. W roku 2000, gdy zaczynali, drapieżniki pojawiały się z rzadka. Dziewięć lat później Bory zamieszkują już trzy watahy i prawdopodobnie dwie młode pary, które jeszcze nie przystąpiły do rozrodu. Ściśle mówiąc, tak było parę tygodni przed moją wizytą. Niestety, na początku lipca przez śródleśne poligony żagański i świętoszowski przebiegła trasa rajdu Drezno– –Wrocław. Zabawy było zapewne co niemiara. Dla ludzi, bo wataha wilków, która tu miała norę ze szczeniętami, ciężko zniosła przejazd ponad 200 samochodów terenowych, quadów, i ciężarówek. Drapieżniki zabrały swoje młode i w popłochu gdzieś uciekły.

Naukowcy przemierzali las, żeby je odnaleźć. Robert Mysłajek wybrał się na tropienie samotnie, ja zaś towarzyszyłem w „polowaniu” na wilcze ślady dr Sabinie Nowak. Z początku natrafialiśmy tylko na stare odchody. Niektóre już się rozsypywały. Łatwo można było w nich dostrzec sierść, fragmenty racic oraz odłamki kości.

– O! Wilk! – krzyknęła nagle dr Nowak. Nie patrzyła przy tym w głąb lasu, lecz pod nogi. Zatrzymaliśmy się na szerokim, bezleśnym pasie przeciwpożarowym. Na żółtoszarym piasku odcisnęły się ślady jakiegoś czworonoga.
– Może to pies? – marudziłem.
– Nie, nie – zaoponowała moja przewodniczka. Przecież widać wyraźny, duży, wydłużony trop i mocne pazury. To dorosły osobnik. Ale żeby mieć stuprocentową pewność, musimy ruszyć jego śladem. Psy hasają po lesie bez ładu i składu, biegają to tu, to tam. A wilk jak idzie, to prosto, do konkretnego celu.
– Jakiego celu?
– Zwykle na polowanie. Wilki najchętniej by leżały albo się bawiły. Ruszają, gdy są głodne albo gdy jedzenia potrzebują ich szczenięta.

Poszliśmy więc po śladach. Najpierw skręciły na leśną drogę, dalej szły prosto. Na skrzyżowaniach zwierzę robiło czasem łuk, po czym znów ruszało przed siebie. Żadnego hasania, biegania w tę i we w tę. Po paru kilometrach pozbyłem się wątpliwości. To musiał być wilk. Szedł tędy niedawno, najdalej wczoraj. Król Wilk. Canis lupus. Budowa jego ciała, mięśnie, szkielet, zmysły – wszystko, dosłownie wszystko doskonale przystosowane do długotrwałego tropienia i skutecznego zabijania. Naturalny zasięg występowania tego psiego krewniaka jest bardzo rozległy – od Europy, przez północną i środkową Azję, po znaczną część Ameryki Północnej. Długość ciała dochodzi do 130 cm, wysokość w kłębie – do 85 cm. Waży zwykle od 35 do nawet 60 kg. Sierść ma płową, w odcieniach od szarego, rudawego po brązowe, wyjątkowo – czarną albo białą. Sylwetka – zwinna, szczupła, żylasta. Jak u maratończyka. Bo sportową specjalnością wilka nie jest wcale sprint, lecz długi, wytrwały bieg.

„Wilk odżywia się nogami” – mawia prof. David Mech z Uniwersytetu Minnesoty w USA, chyba najlepiej znany w świecie badacz wilków, redaktor ostatniej monografii gatunku pt. Wolves (Wilki). Rolf Petereson i Paolo Ciucci w jednym z rozdziałów tej książki piszą: W swojej historii ewolucyjnej wilki zostały ukształtowane jako biegające drapieżniki, które polują na dużych roślinożerców. Potrafią biec z prędkością do 60 km/godz. Zwykle aż tak bardzo się nie spieszą, są za to bardzo wytrwałe – obserwowany w Stanach Zjednoczonych rekordzista gonił ofiarę przez 21 km.

Najczęściej rezygnują po kilku kilometrach,
ale ofiara nie powinna czuć się wtedy bezpieczna. Wilki są inteligentne. Jeśli wiedzą, że ją ostro zmęczyły, mogą wrócić. W Puszczy Białowieskiej, gdzie w latach 1996–1999 zespół prof. Włodzimierza Jędrzejewskiego śledził za pomocą radionadajników 11 wilków z 4 watah, odkryto, że średnio dziennie samica przemierzała 22,1 km, a samiec 27,6 km. Już i to niemało, a gdy chciały, wilki potrafiły przez dzień pokonać dystans nawet ponad 60 km!

– Mogą węchem wyczuć zdobycz z odległości kilku kilometrów – twierdzi dr Nowak. – Rozpoznają, co to za wierzę i w jakiej jest kondycji, czy jest osłabione, np. stare ranne, czy przeciwnie – zdrowe i silne.

Mają też swoje sztuczki. Wiedzą, że zwierzęta kopytne przewyższają je w szybkości biegu, zwłaszcza pod górę. Dlatego wilki starają się zmusić je do ucieczki w dół. – W Karpatach stwierdziliśmy, że drapieżniki chętnie polują w dolinach potoków – opowiada dr Nowak. – Kilka z nich biegnie zboczem i płoszy żerujące jelenie lub sarny. Gdy przestraszone zwierzę ucieka w dół, natyka się na brzegu strumienia na jeszcze jednego wilka. To on jest „killerem”.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-07-20 19:18

    Ciekawie przedstawione :)

  • Do moderacji
    2010-07-27 09:18

    Ciekawy artykuł. Wilki to fascynujące, wspaniałe zwierzęta.

  • Do moderacji
    2010-05-23 16:31

    To dobrze, że ludzie zaczynają rozumieć swoje błędy i pozwalają żyć tym wspaniałym drapieżnikom. Zdrowy, kompletny łańcuch bez nadmiernej ingerencji człowieka - dobrze pomarzyć...

  • Do moderacji
    2010-02-21 15:33

    ciekawy artykuł

  • Do moderacji
    2010-01-22 14:43

    Świetny artykuł.

  • Do moderacji
    2010-01-17 16:16

    ...dbajmy o nas samych, bo ... gdy zniszczymy środowisko - zniszczymy i siebie...

  • Do moderacji
    2009-12-06 14:12

    Nie mam nic przeciwko rajdom, sama bardzo lubię takie imprezy ale miejsce powinno być przez organizatorów rozsądniej wybierane. Może gdyby zmienić trasę i poprowadzić ją skrajem lasu z dala od ich legowisk zwierzęta by nie ucierpiały. Niestety tu trzeba dobrych chęci i planów zadbania o przyrodę, nie rozjeżdżania wszystkiego w koło a nie jedynie nastawienia na uciechę człowieka...

  • Do moderacji
    2009-11-18 13:50

    ten artykul jest genialny

Autor

Ostatnio czytali

  • JoJo99
  • pierzgal
  • prox81
  • pcogito
  • owink
  • yonkers
  • zakopiec
  • milrohir2
  • Eathan
  • Klesz
  • rescue
  • Yashal
  • artur1994
  • bajsza
  • _MONTANA_
  • mradek
  • ewand
  • beatac.
  • Dagus
  • jelinek
  • ilonka1106
  • petro4
  • monika p
  • mefume
  • macias
  • Bekas
  • krzychoo

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się