Od kilku miesięcy dochodzą coraz bardziej niepokojące wieści z Ukrainy odnośnie kolejnych zarażeń wirusem świńskiej grypy.

Do naszej redakcji napisała wolontariuszka, która z ramienia Fundacji SASA pojechała tam jako pomoc medyczna. Przekonuje, że grypa to naprawdę nic w porównaniu z wojną, o której obecnie niewiele się mówi.
 

Na Ukrainie śmieją się ze świńskiej grypy
 

"Kiedy szykowałam się do wyjazdu na Ukrainę, z każdej strony słyszałam tylko, że tam wszystkich zabija świńska grypa. Pod presją mediów, rodziny i przyjaciół w panice szczepiłam się, kupowałam maseczki i czytałam doniesienia epidemiologiczne. Później dowiedziałam się od znajomych z Kijowa, że śmiali się ze mnie, gdy kilka razy dziennie dopytywałam czy bezpiecznie jest przyjeżdżać. Dopiero po dotarciu na miejsce zorientowałam się dlaczego.
 

Świńska grypa nie jest największym zmartwieniem na Ukrainie. W obliczu wydarzeń jakie mają miejsce w okolicach Donbasu, takie problemy schodzą na drugi plan. Śmierć spowodowana jest przede wszystkim działaniami wojennymi, które wbrew medialnej ciszy, wciąż trwają.
 

"Najlepsi chirurdzy mieliby problem z taką ilością ran"
 

W Głównym Szpitalu Wojskowym w Kijowie spędziłam zaledwie kilka dni. W ciągu tego krótkiego czasu zobaczyłam coś, czego nigdy nie widziałam w Polsce.
 

Już pierwszego dnia zostałam rzucona na głęboką wodę. Przyglądałam się operacji 24 letniego mężczyzny z rozległymi urazami spowodowanymi odłamkami miny, która wybuchła niedaleko niego. Myślę, że nawet najlepsi chirurdzy mieliby problem z taką ilością ran. Ukraińscy lekarze nabrali już takiego doświadczenia, że z tego rodzaju obrażeniami potrafią poradzić sobie bardzo szybko.
 

Osobiście mogłam się przekonać jaka to ciężka praca, niejednokrotnie asystując przy operacjach, głównie ran postrzałowych. Będąc tam mogłam wykorzystać w praktyce wiedzę zdobytą na studiach, a także nauczyć się wiele o tematach często pomijanych, jak np. opatrywanie ran. " 
 

Joanna Puczyńska
 

Autorka wyruszyła na Ukrainę jako wolontariuszka Fundacji SASA. Organizuje ona wyjazdowe wymiany dla przyszłych lekarzy. W grudniu ubiegłego roku w Instytucie Kardiologii w Aninie tydzień spędzili goście z kijowskiego uniwersytetu, w lutym bieżącego roku studenci z Warszawy i Poznania odwiedzili stolicę Ukrainy oraz Charków.