Zszedłem na psy

23 marzec 2009
Zszedłem na psyZdjęcie: shutterstock.com

Od dziecka żyje blisko natury, od dawna trenuje biegi i powozi psim zaprzęgiem. Z pasji do Indian i harcerzy założył własną republikę. Z Dariuszem Morsztynem, maszerem, ekologiem, rozmawia Marcin Szymaniak

Poczułem się nieswojo, gdy usłyszałem wycie Twych psów...Zachowują się jak stado wilków. Doświadczeni funkcjonariusze Straży Granicznej stale żartują sobie z młodych, którzy pierwszy raz wyruszają tu na patrol. – W tym rejonie uważajcie – mówią – bo tam są wilki. Młodzi adepci, oczywiście, się śmieją. A później uciekają, aż im czapki spadają z głów.

Po co Ci aż 34 psy?

Żeby poznać dobrze jakąś kulturę, trzeba spróbować dotknąć jej od środka. Gdy zainteresowałem się Indianami, nauczyłem się strzelać z łuku, rzucać lassem, toporkiem... Teraz zajmuję się ludami Północy, a dla nich pies jest filarem życia. Bez psa Inuit (nie Eskimos, bo to słowo jest obraźliwe) nie mógłby przewozić dobytku, polować na niedźwiedzia.

Dlaczego akurat Indianie i Inuici?


Przestałem się koncentrować tylko na jednej, określonej kulturze tubylczej, bo wszystkie one w swoich korzeniach mają pewne wspólne, ponadczasowe przesłania. Najbardziej fascynuje mnie odnajdywanie właśnie tych elementów. W pewnym momencie bardzo się zidentyfikowałem z kulturą Indian Ojibwa, żyjących w rejonie Wielkich Jezior w USA. Dlaczego? W 1990 r. współorganizowałem trasę Świętego Biegu na rzecz Ziemi i Życia, która przebiegała m.in. przez Ostrołękę. Brał w nim udział Dennis Banks, słynny Indianin Ojibwa, uczestnik zbrojnych buntów w Woonded Knee i Alcatraz. W Ostrołęce Banks wszedł do Cepelii i... oniemiał. – Skąd macie nasze ojibwayowskie wzory?! – zapytał. Najpierw się z tego uśmiałem, ale później to wydarzenie dało mi wiele do myślenia. Kurpie to stary lud leśny. Za czasów monarchii mieli przywilej noszenia czapki przy królu, w dowód uznania ich umiejętności – bartniczych, strzeleckich itd. A Ojibwa? Też zamieszkiwali tereny leśne! Sposób ich życia był więc podobny, odcisnął piętno na kulturze – stąd podobieństwo wzorów na strojach polskich i indiańskich. Nawiasem mówiąc, wyobrażenia na temat ludzi żyjących w innych warunkach są często bardzo zabawne. Mam rzeźbę psiego zaprzęgu wykonaną przez Masaja. Jak autor wyobraził sobie powożącego? To... nagi Afrykańczyk.

Powinien nosić strój inuicki, taki jak w Twojej kolekcji.

Większość to wykonane własnoręcznie wyroby ze skóry renifera. Praktycznie wszystkie stroje inuickie widoczne w polskich reklamach zostały od nas wypożyczone. Pewien Lapończyk kupił nawet ode mnie parkę, czyli kurtkę, i w niej występuje. Udało nam się też skopiować wiele oryginalnych zabawek inuickich. Swoją drogą, ćwicząc ich gry, uświadomiłem sobie, jacy my, Europejczycy, jesteśmy słabi fizycznie.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się